Polska się wyludnia, społeczeństwo starzeje, a dotychczasowa polityka demograficzna nie odwróciła trendu. Kryzys uderzy w gospodarkę, emerytury, samorządy, rynek pracy i obronność. Dziś potrzebujemy już nie punktowych programów, lecz rewolucyjnej zmiany.
Wybory w dwóch niemieckich landach okazały się trzęsieniem ziemi o skali akceptowalnej dla elit. W jednym nacjonalistyczna AfD wygrała, można powiedzieć – znowu, ale raczej nie na tyle, by przejąć władzę. Friedrich Merz, którego partia CDU dołuje, nie widzi powodu do ustąpienia. Na razie przetrwa, ale co dalej z Niemcami?
Donald Trump wygrał z Duńczykami. Zaspokoił swoją próżność, ale przede wszystkim zawiesił nad wyspą amerykański sztandar. Kopenhaga dziwnie tego nie zauważa.
System polityczny jest kombinacją ciągłości i zmian. W polskim przypadku zmiany stały się rodzajem dramatycznego spektaklu inscenizowanego, by ukryć istnienie dominującej ciągłości konkretnego układu sił.
Im większa spółka i bardziej złożone relacje między członkami zarządu, tym większe korzyści płyną z jasnych i spisanych zasad działania.