Nie mam problemu z tym, że Paweł Maślona luźno trzyma się Bolesława Prusa. Niech się Izabela Łęcka wyemancypuje i ma kaca – proszę bardzo. Ale nie przekonuje mnie „Lalka” w stylu „1670”.
Dziesięć lat przed końcem świata albo trochę więcej.
Platformy streamingowe produkują filmy i seriale głównie po to, by zarobić, a nie wzbogacać kulturę. Świetnie, jeśli to drugie udaje się im przy okazji. Nie ma tu się na co oburzać. Dlaczego więc netfliksowa „Lalka” miałaby być inna?
Władimir Putin najwyraźniej uznał, że odnalazł sposób na zwycięstwo nie tylko w Ukrainie. Dociśnięcie Zachodu, zastraszenie społeczeństw i zniszczenie morale samych Ukraińców ma mu przynieść polityczny sukces.
Im większa spółka i bardziej złożone relacje między członkami zarządu, tym większe korzyści płyną z jasnych i spisanych zasad działania.