Donald Tusk porównał spór o Trybunał Konstytucyjny do kradzieży torebki, a zwolenników kompromisu do symetrystów. Tyle że historia kryzysu TK nie jest czarno-biała. Bez porozumienia z prezydentem naprawa praworządności pozostanie polityczną iluzją.
Jest dla mnie oczywiste, że Karol Nawrocki i Jarosław Kaczyński dążą do zachowania większości w Trybunale przez sędziów wyłonionych przez PiS. Niemniej oczywiste jest dla mnie też to, że premier Donald Tusk także dąży do uczynienia z TK narzędzia w swych rękach, a nie do „przywrócenia Trybunału obywatelom” – pisze Aleksander Hall, zasłużony działacz opozycji antykomunistycznej i minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.
Brak instynktu samozachowawczego, który widzimy dziś pod Trybunałem Konstytucyjnym, wcale mnie nie dziwi. Jeśli spojrzymy na historię naszej kochanej Ojczyzny, to popuszczaniu pasa praworządności często towarzyszył samozachwyt oraz radość psucia. W Polakach znowu budzi się sarmatyzm.
Możliwe, że toczący się w Polsce od ćwierćwiecza konflikt polityczny wchodzi nie tylko w nowy etap, ale zmienia również zasadniczo swoją naturę, a wojna o budynek Trybunału Konstytucyjnego przestaje być kolejną wojną zastępczą.
Sztuczna inteligencja wkroczyła do firm, przynosząc nowe wyzwania: od nieprzewidzianych działań agentów AI po spory o ochronę znaków towarowych.