Po tym co dzieje się wokół Trybunału Konstytucyjnego rządowi trudniej może być sprzedawać dalej gospodarczą opowieść o Polsce, jako dojrzałym rynku rozwiniętym. Choć zarówno rząd, jak i jego zwolennicy powiedzą, że to co się dzieje to właśnie warunek, by Polska takim rynkiem była.
Do tej konfrontacji dojść musiało. Jarosław Kaczyński dostał paliwo, by poruszyć Polskę. Tylko że Polska niekoniecznie tego chce. I na to liczy Donald Tusk. Będzie mógł spokojnie ustawiać PiS w roli antypaństwowych awanturników.
Walka o Trybunał Konstytucyjny może przesądzić o wyniku wyborów w 2027 r.. Donald Tusk, Jarosław Kaczyński i Karol Nawrocki wiedzą, że w tym starciu liczy się już tylko siła. Zwycięzca zdobędzie polityczną premię, pokonany zapłaci wysoką cenę.
Z tego, co stało się wokół Trybunału Konstytucyjnego paradoksalnie wszyscy główni gracze są zapewne zadowoleni. Donald Tusk okazał sprawczość, Karol Nawrocki zademonstrował zdecydowanie i siłę (i to dosłownie), Jarosław Kaczyński miał wreszcie w Alei Szucha Zjednoczoną Prawicę. I tylko Polacy jak nie mieli sądu konstytucyjnego, tak nadal go nie mają.
Sztuczna inteligencja wkroczyła do firm, przynosząc nowe wyzwania: od nieprzewidzianych działań agentów AI po spory o ochronę znaków towarowych.