Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Pieniądze z prezydencko-prezesowskiego projektu finansowania zakupów uzbrojenia przypominają kota Schrödingera: i są, i jednocześnie ich nie ma.

Ustawa o tzw. polskim SAFE Karola Nawrockiego i Adama Glapińskiego nie jest projektem wzmocnienia obronności – jest projektem wzmocnienia prezydentury, realizowanym za cudze pieniądze i na cudze ryzyko – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”.

Przepisy prezydenckiej ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych (PFIO) zawieszone na prezydenckich stronach z jednej strony nie zostawiają złudzeń, z drugiej rozczarowują. Rozczarowują, bo ustawa nie zawiera żadnej, ale to żadnej obietnicy panaceum dotyczącego środków na polską obronność. Nie zostawiają też złudzeń, że naprawdę liczy się jakaś inna ścieżka, niż kredyty, pożyczki, czy obligacje.

W czasie kształtującej przyszłość bezpieczeństwa świata wojny w Zatoce Perskiej i wykuwania się systemu finansowania naszej obrony, politycy prawicy nie mogą się zdecydować, czy gorsze jest OZE-sroze, czy ETS-sretes.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Cywilizacja

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama