Kiedy stoimy wobec tajemnicy, przystoi pokora, człowiek powinien mieć choć na tyle odwagi, aby powiedzieć „nie wiem”. Ale wygodniej schronić się w opowieści, nierzadko infantylnej.
Czy trzeba polecieć na Saharę, by iść wolniej, milczeć, nie mieć zasięgu? W Wielki Piątek zastanawiam się, gdzie znaleźć własną pustynię. A jeśli jest gdzieś zupełnie blisko?