Jeśli premier chciałby zagrać kartą „Donald Tusk się wściekł”, to moment jest odpowiedni. Dobrze byłoby, gdyby Tusk rzeczywiście był wściekły – i nie tylko dlatego, że jego podopieczni wsadzili go na minę, ale dlatego, że obiecywał Polakom zupełnie coś innego.
Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny na Ukrainie dwu- czy nawet trzykrotnie zwiększyły się obsady działających przy ambasadach tzw. stacji, które m.in. koordynują działania funkcjonariuszy wywiadów na terenie Polski.