– To, co się stało w wyborach w 2019 roku, to było przeprowadzenie tych wyborów przez służby specjalne. Służby specjalne opanowane przez ludzi PiS – stwierdził europoseł PO Krzysztof Brejza podczas poniedziałkowego przesłuchania przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasusa.
Nad tymi słowami nie można przejść do porządku dziennego. Jeśli szef sztabu wyborczego największej partii opozycyjnej był inwigilowany w kampanii przez służby podlegające rządzącym, a następnie wybory parlamentarne wygrała partia władzy, która używała narzędzi podsłuchowych wobec konkurencji politycznej, to przecież niebywały skandal.