Reklama

Jerzy Surdykowski: Solidarność jest dłużniczką powstania warszawskiego

80 lat temu powstanie warszawskie wciąż walczyło; jeszcze była nadzieja, że uda się postawić Sowiety przed faktem dokonanym, jakim byłaby wyzwolona Warszawa. 45 lat temu strajkująca Stocznia Gdańska wciąż była samotna, ale już zaczynały ją popierać pierwsze zakłady z głębi kraju. Co łączy upadłe powstanie z niezbrojnym zrywem gdańskich robotników?

Publikacja: 19.08.2025 04:34

Jerzy Surdykowski: Solidarność jest dłużniczką powstania warszawskiego

Foto: PAP/Wojtek Jargiło

Oto po jego upadku, gdy sowieckie dywizje szarogęsiły się nad Wisłą, działająca w konspiracji, ale już prawie rozbita Rada Jedności Narodu wydała 1 lipca 1945 roku swój ostatni dokument wskazujący cele, o które w dłuższej perspektywie powinni zabiegać Wolni Polacy. Tego samego dnia Rada postanowiła o swym samorozwiązaniu, bo nie było już perspektyw kontynuowania walki.

Reklama
Reklama

„Testament Polski Walczącej", czyli odezwa programowa Rady Jedności Narodowej opublikowana 1 lipca 1945 roku

„Testament Polski Walczącej” postuluje wycofanie z Polski wojsk sowieckich, zaprzestanie prześladowań politycznych, spolszczenie korpusu oficerskiego armii polskiej przybyłej z ZSRR, godny powrót z bronią w ręku żołnierzy walczących na Zachodzie oraz wolne, pięcioprzymiotnikowe wybory. Wolne to mogły być wtedy żarty, choć za to szło się do ubeckiego więzienia. Trudno jednak wymyślić coś bardziej nierealnego przez swój radykalizm niż takie postulaty w połowie 1945 roku.

Czytaj więcej

Nie minęło ledwie 35 lat, a część postulatów (zaprzestanie prześladowań, likwidacja cenzury, itp.) znalazła się wśród żądań strajkujących robotników, a po następnych dziewięciu latach przetrzebione szczątki komunistów musiały zgodzić się na resztę, przy okazji chyłkiem wyprowadzając swój sztandar. Ale najważniejszy wniosek z dziedzictwa upadłego powstania to przekonanie, że niezbrojny, ale wytrwały opór przynosi lepsze efekty niż zbrojna walka.

Długi łańcuch ludzkich istnień

Jeszcze w czerwcu 1956 roku w Poznaniu robotnicy chwytali za broń, ale dopiero fala strajków i wieców doprowadziła jesienią do zmian, które sprawiły, że Polska stała się „najweselszym barakiem sowieckiego obozu”. Na Węgrzech trwała wtedy rewolucja krwawo rozjechana przez sowieckie czołgi. Być może właśnie krwawa ofiara powstania warszawskiego sprawiła, że Polacy odnaleźli lepszy sposób walki z komunizmem, ale na pewno – gdyby w 1944 roku posłuchano głosów rozsądku i do wybuchu powstania by nie doszło, to Polska i tak zapłaciłaby hekatombą krwi, tylko że później – w 1956 roku.

Reklama
Reklama

Dlatego Solidarność jest dłużniczką powstania, a ów „długi łańcuch ludzkich istnień” – jak powiadała modna swego czasu piosenka – z pokolenia na pokolenie przekazuje sobie gorzką mądrość pokonanych, ale niezłomnych, choć nie zawsze ubiera ją w słowa.

Komentarze
Estera Flieger: MAGA dyletant. Nie jesteśmy skazani na tzw. realizm
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Port Haller – wielki projekt PiS czy próba patriotycznego szantażu?
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Kto nie chce pokoju w Ukrainie? Donald Trump puka do złych drzwi
Komentarze
Jędrzej Bielecki: USA chcą Grenlandii. Polsce zaczyna być nie po drodze z Donaldem Trumpem
Komentarze
Bogusław Chrabota: Zbigniew Ziobro rozpętuje z Węgier polską wojnę domową
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama