Pociski PAC-3 do systemów Patriot są szczególnie istotne, ponieważ służą przede wszystkim do zwalczania rosyjskich pocisków balistycznych. Polska sama nie dysponuje ich dużą liczbą, dlatego każda decyzja o przekazaniu ich Ukrainie ma znaczenie dla naszych zapasów. – To raczej kilka niż kilkanaście – mówi Artur Bartkiewicz, oceniając możliwą skalę kolejnej donacji.
Jak zauważa, problem z pociskami do Patriotów dotyczy nie tylko Polski. Ich produkcja jest ograniczona, a zapotrzebowanie bardzo duże. W dodatku zasoby amerykańskie i sojusznicze zostały uszczuplone przez działania wojenne na Bliskim Wschodzie. Jednocześnie każdy przekazany Ukrainie pocisk może mieć bezpośrednie znaczenie dla ochrony ludności i strategicznych celów. – Każdy taki pocisk to potencjalnie jedna rakieta mniej trafiająca w jakiś ważny cel albo trafiająca na przykład w blok mieszkalny – podkreśla Bartkiewicz.
Czytaj więcej
W kolejnej donacji sprzętu wojskowego dla Ukrainy Polska chce przekazać pociski do systemu Patriot – ustaliliśmy nieoficjalnie. Dostawy takie są ko...
W rozmowie pojawia się również pytanie, czy przekazywanie uzbrojenia nie osłabia polskiej obrony powietrznej. Generał Ireneusz Nowak uspokajał, że nie chodzi o masowe donacje. Zdaniem Bartkiewicza taki przekaz ma przede wszystkim pokazywać, że Polska pomaga Ukrainie, ale jednocześnie pilnuje własnych zdolności obronnych. – To jest taki sygnał, że jest to odpowiedzialne, że ta pomoc jest, ale jest też odpowiedzialna – mówi.
Co Polska może dostać od Ukrainy?
Pomoc wojskowa dla Ukrainy może być również okazją do pozyskiwania doświadczeń i rozwijania współpracy technologicznej. Szczególne znaczenie mają drony, których konstrukcje i sposoby wykorzystania zmieniają się niezwykle szybko. Na froncie pojawiły się już między innymi drony światłowodowe, odrzutowe i przechwytujące, a rozwijane są także systemy autonomiczne.
Dlatego, jak przekonuje Bartkiewicz, dla Polski szczególnie cenne może być nie tyle samo pozyskanie konkretnego modelu drona, ile wiedzy dotyczącej jego wykorzystania i organizacji produkcji. – Potrzebowalibyśmy pewnie od Ukraińców takiego know-how, jak zorganizować produkcję w czasie wojennym, jakie strategie wykorzystania dronów na froncie są najskuteczniejsze, jak bronić się przed dronami przeciwnika, jak dostosowywać się do tych zmieniających się warunków – wylicza.
Czytaj więcej
O godzinie 18.00 czasu moskiewskiego (17.00 w Polsce) Władimir Putin wygłosi orędzie do Rosjan - poinformował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.
Współpraca polsko-ukraińska w tym obszarze już częściowo istnieje. Część ukraińskiej produkcji dronów została przeniesiona do Polski ze względu na rosyjskie ataki na zakłady znajdujące się na Ukrainie. Rozmowy o dalszej współpracy miały jednak zostać zahamowane przez napięcia polityczne między Warszawą a Kijowem. Dotyczy to także kwestii przekazania Ukrainie pozostałych polskich myśliwców MiG-29.
Dla Polski ważne jest również ukraińskie doświadczenie wojenne. Ukraińscy żołnierze znają realia wojny z Rosją, których armie zachodnie nie miały okazji doświadczyć w podobnej skali. Bartkiewicz zwraca uwagę, że dziś to Ukraina może być źródłem wiedzy dla zachodnich armii. – To są cenne doświadczenia, abyśmy nigdy takiej wojny nie musieli prowadzić – mówi.
Polityka komplikuje współpracę
Jednym z głównych tematów rozmowy są relacje Warszawy z Kijowem. Zdaniem Bartkiewicza przedłużająca się wojna sprawiła, że kwestie historyczne i polityczne ponownie zaczęły wpływać na współpracę obu państw. – No trochę tak jest – odpowiada na pytanie, czy politycy utrudniają pracę wojskowym.
Jak zauważa, w pierwszych miesiącach wojny oba państwa znacznie mocniej koncentrowały się na wspólnym zagrożeniu. Z czasem wojna została jednak częściowo znormalizowana, a relacje polsko-ukraińskie zaczęły być elementem bieżącej polityki. Bartkiewicz wskazuje przy tym na wzrost emocji antyukraińskich w Polsce i wykorzystywanie ich przez część sceny politycznej.
Czytaj więcej
Ukraina będzie potrzebowała w 2027 r. ponad 52 mld dolarów zagranicznej pomocy - zapowiedział ukraiński minister finansów Serhij Marczenko, prezent...
Konsekwencje mogą być odczuwalne również po stronie ukraińskiej. Bartkiewicz wskazuje, że Ukraina może coraz mniej postrzegać Polskę jako bezwarunkowego sojusznika, zwłaszcza w porównaniu z państwami Europy Zachodniej. Jednocześnie przestrzega przed konsekwencjami ewentualnego załamania ukraińskiej obrony. – Gdyby Ukraina musiała skapitulować przed Rosją, gdyby Rosji udało się zrealizować jej plany, no to dla nas duże ryzyko – mówi, wskazując między innymi na możliwość zmiany układu politycznego w Kijowie i wykorzystania ukraińskiego potencjału wojskowego przez przyszłe, prorosyjskie władze.
Rosja zwiększa presję
W drugiej części rozmowy pojawia się kwestia rosnącej liczby rosyjskich prowokacji i możliwej eskalacji. Chodzi między innymi o naruszanie przestrzeni powietrznej przez drony, podrywanie polskich myśliwców, a także potencjalne działania sabotażowe. Bartkiewicz wskazuje, że Rosja może próbować testować reakcję państw NATO i zwiększać poczucie zagrożenia w społeczeństwach Zachodu.
Możliwych scenariuszy jest więcej: od kolejnych naruszeń przestrzeni powietrznej przez drony po bardziej ryzykowne działania z udziałem rosyjskich samolotów. W skrajnych przypadkach, jak zauważa Bartkiewicz, zagrożeniem mogą stać się również akty sabotażu, w których ktoś mógłby ucierpieć.
Czytaj więcej
Polska wzmacnia ochronę przejść granicznych z Ukrainą. Prace obejmują m.in. budowę posterunków obserwacyjno-strażniczych w pobliżu granicy Polski z...
Cel takich działań miałby być szerszy niż samo sprawdzanie reakcji wojsk NATO. Chodziłoby o wywieranie presji na zachodnie społeczeństwa, tak aby uznały dalsze wspieranie Ukrainy za zbyt kosztowne i ryzykowne. Dlatego przekazanie Ukrainie kilku pocisków ma w ocenie rozmówcy podcastu znaczenie nie tylko militarne. Jest również sygnałem dla Rosji, że Zachód pozostaje zaangażowany we wspieranie Ukrainy. – Nie tylko dlatego, żeby uratować życie ukraińskich cywilów, czy pomóc im odpierać rosyjskie ataki, ale też, żeby wysłać sygnał Rosji, że cały czas Zachód tu jest, cały czas pomaga i ewentualne eskalowanie spotka się z naszą reakcją – mówi Bartkiewicz.