Ze względu na „ważny interes służby” – z takim uzasadnieniem została zwolniona z Policji sierżant Dorota K., funkcjonariuszka Wydziału Techniki Operacyjnej (WTO) Komendy Stołecznej. Zatrzymano ją pod koniec maja – jak ujawniła „Rzeczpospolita” – na rauszu i z saszetką mefedronu w torebce. Chociaż w tym czasie nie była na służbie, ów incydent przekreślił jej błyskotliwą karierę w tajnej komórce Policji.
– Wskazana osoba została zwolniona ze służby 30 czerwca 2025 r. na podstawie art. 41 ust. 2 pkt 5 Ustawy o Policji – odpowiada „Rz” Robert Szumiata, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.
Kontrowersyjnej policjantce dotąd nie zaszkodził ani „imprezowy” styl życia, ani występy w patozawodach. Z awansami szła jak burza. Czarę goryczy przelało dopiero złapanie jej z narkotykami.
Czytaj więcej
Wpadła funkcjonariuszka Wydziału Techniki Operacyjnej stołecznej policji. Była nietrzeźwa, miała saszetkę z mefedronem. Już wcześniej wzbudzała kon...
Początki kariery Doroty K: drogówka, obstawianie meczów i osobliwe „zawody”
Stało się to w końcu maja, w niedzielę rano, po wyjściu Doroty K. z klubu w centrum Warszawy. Jak nam wtedy podano, policyjny patrol podjął interwencję wobec „nietrzeźwej kobiety” – okazało się, że to ich koleżanka po fachu. Miała ponad 0,5 promila alkoholu, a w torebce biały proszek – mefedron, pobudzający, syntetyczny narkotyk.
Ze względu na dobro śledztwa prowadzący je odmawiał podania bliższych szczegółów. Dopiero teraz uchylił rąbka tajemnicy. – Podejrzanej postawiono dwa zarzuty dotyczące posiadania narkotyków, zagrożone karą pozbawienia wolności do trzech lat. Zastosowano wobec niej środek zapobiegawczy w postaci zawieszenia w obowiązkach służbowych – mówi nam prok. Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Dlaczego zarzuty są dwa? Ponieważ ok. 0,3 grama mefedronu policjantka miała przy sobie, a kolejne 0,82 grama znaleziono w jej mieszkaniu.
Jednak to nie wszystko, bo „inne wątki” – jak wskazuje nam prokuratura – wciąż bada Biuro Spraw Wewnętrznych Policji, tzw. policja w policji.
Posiadanie narkotyków przez policjantkę, choć naganne, nie miałoby aż takiej rangi, gdyby nie fakt, że pracowała w elitarnym wydziale KSP, w którym wszystko jest tajne. Nie bez powodu, bo WTO zajmuje się inwigilacją przestępców, zakładaniem podsłuchów, obserwacją podejrzanych czy śledzeniem ich korespondencji.
Czytaj więcej
Korupcja oraz wynoszenie służbowych tajemnic do świata przestępczego i osób nieuprawnionych to główne przewinienia policjantów.
Jak Dorota K. dostała się do tajnej komórki? Do Policji przyszła w 2021 r., zaczynała w komendzie wojewódzkiej w Opolu – w drogówce, by już po kilku miesiącach przejść do pododdziału prewencji.
– To był pododdział męski, dla nas było dziwne, że ona tam się dostała. W tamtym czasie w SPPP (Samodzielny Pododdział Prewencji Policji – red.) liczył ok. 200 chłopa, a ona była jedną z dwóch kobiet. Druga to ówczesna sekretarka komendanta. Wszyscy byliśmy w ciężkim szoku. Młody policjant jak trafia do drogówki, to grzęźnie tam na kilka lat, a tu po paru miesiącach policjantka została przeniesiona do prewencji – mówi nam osoba ze służb, z czasów opolskiej kariery Doroty K.
– Prewencja to głównie obstawianie meczów piłkarskich, poza tym patrole na ulicy, zabezpieczanie granicy z Białorusią – opowiada nasz rozmówca.
– „Doris”, tak była nazywana, już na kursie podstawowym wyglądała jak gwiazda, wymalowana, nie było drugiej takiej osoby – mówi nam jeden z policjantów.
Kolejny, wspominając K., dodaje: – Uważałem ją za mitomankę. Z tego, co mówiła, nie wiadomo, co było prawdą, a co jej wymysłem. Prewencja to głównie obstawianie meczów. A my mieliśmy wrażenie, że ona ma jakąś szczególną pozycję, tajną misję, rozwiązuje jakieś sprawy kryminalne spoza jej „działki”.
Kolejny głos z jej opolskiego środowiska: – Typ imprezowiczki, robiła sobie selfie z ludźmi z półświatka, z kibolami. Raz udawała gangsterkę, innym razem policjantkę.
Echem odbił się jej udział w „zawodach” o nazwie „Slap Contest” podczas Tattoo Expo Opole w 2022 r., kiedy już wstąpiła do policji. Na czym polegały? W przypadku pań – na klapsach w pośladki. Kto mocniej uderzy i kto więcej wytrzyma. W sieci znalazły się zdjęcia z „zawodów”, Dorotę K. bez trudu można na nich rozpoznać – zgrabna, szczupła blondynka. Opole to nieduże miasto, więc o udziale policjantki w osobliwym turnieju zrobiło się głośno. Nie zaszkodziło to jednak jej karierze.
Posiadała indywidualne predyspozycje do pracy w WTO KSP. W tym wydziale pracowała na stanowisku referenta. W swojej czteroletniej służbie nie była karana dyscyplinarnie
– Przełożeni pogrozili jej palcem, jakąś rozmowę dyscyplinującą podobno przeprowadzili, i wszystko się rozeszło po kościach, żadne konsekwencje jej nie spotkały – wskazuje nam osoba ze służb. – Ponoć zdjęcia z zawodów miały poginąć w internecie. Ale teraz znów jakoś są dostępne – zauważa.
Choć za mniejsze przewinienia wylatuje się z policji, to – według naszych rozmówców – Dorota K. była nietykalna, wszystko jej uchodziło. W środowisku policyjnym zaczęto myśleć, że jest „podstawiona”, że ma jakąś misję, by wbijać się w grupy, zbierać informacje. – Nikt nie chciał być jej wrogiem. Nie wiadomo, jak to się działo, ale kiedy ktoś jej podpadł, wpadał w różne kłopoty – słyszymy. Między innymi dlatego nasi rozmówcy (znamy ich nazwiska) chcą pozostać anonimowi.
Opolska policja pytana o Dorotę K., w tym o jej udział w zawodach, odsyła nas do KSP. Tu słyszymy: „te »zawody« były w Opolu”.
Awans do wydziału od podsłuchów i inwigilacji. Atutem miały być „indywidualne predyspozycje” Doroty K.
Do najtajniejszego wydziału KSP w Warszawie Dorota K. trafiła w 2023 r., po zaledwie dwóch latach pracy w policji – co jest przypadkiem niespotykanym.
– Przyszła do nas w kwietniu 2023 r. z Samodzielnego Pododdziału Prewencji Policji w Opolu. Od razu do Wydziału Techniki Operacyjnej Komendy Stołecznej Policji. Nikt jej nie ściągał, przeszła na własny wniosek o przeniesienie i została przyjęta – odpowiada nam Robert Szumiata, pytany o zawodową drogę Doroty K. Czym zasłużyła na ekspresowy awans do elitarnej komórki? – Posiadała indywidualne predyspozycje do pracy w WTO KSP. W tym wydziale pracowała na stanowisku referenta. W swojej czteroletniej służbie nie była karana dyscyplinarnie – wskazuje insp. Szumiata.
Kto konkretnie – przy skromnym stażu – dostrzegł jej „indywidualne predyspozycje”? I jakie? Kto pomógł jej tak szybko awansować? Dzisiaj nikt nie chce się do tego przyznać.
Środowisko policyjne nie wierzy w przypadek. – WTO w stołecznej komendzie to najbardziej zakamuflowany wydział policji w kraju. Nie wierzę, że dostała się bez poparcia. Zwłaszcza że znane były jej wybryki w Opolu, chociażby w zawodach „klepania w tyłek”. Przed BSW to się nie ukryło, Opole to małe miasto – uważają nasi rozmówcy.
Jest i inny głos: – Nie chcę jej bronić, ale w WTO potrzebują tajniaków do różnych zadań, nowych twarzy, bez policyjnych nawyków. Może o to chodziło – sugeruje jeden z wysokich rangą oficerów.
Zawodowe otoczenie Doroty K. twierdzi, że do końca nie wiedziano, gdzie ulokowała się w stolicy. – Jednym mówiła, że jest w CBŚ, innym, że w BOA (Centralny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji). Dopiero gdy wpadła z mefedronem i zrobiło się o tym głośno, dowiedzieliśmy się, że pracowała w „technice operacyjnej”. To był szok – zaznacza jeden z naszych rozmówców ze służb. Jednocześnie uważa, że policyjny patrol nieprzypadkowo ją wylegitymował po wyjściu z klubu. – Zwykła kontrola i od razu znajdują w torebce narkotyk. Ktoś miał jej dość. To musiała być „wystawka”. Znali jej upodobania i znaleźli sposób. Capnęli ją na gorącym uczynku – dodaje z przekonaniem.
Według informacji „Rz” Dorota K. nie przyznała się do posiadania narkotyków. – Przesłuchana twierdziła, że mefedron ktoś jej podrzucił – mówi nam jeden ze śledczych. Prokurator nakazał zawieszenie jej w czynnościach. Policja od razu wszczęła procedurę zwolnienia jej ze służby – uwinięto się z tym w miesiąc.
Czytaj więcej
Do września w stolicy ukradziono ponad 1,6 tys. aut, odzyskano co 10. – to najgorsze wyniki w Polsce.
„Imprezowy” styl życia i dostęp do wrażliwej wiedzy. To nie przeszkadzało?
W WTO wszystko jest tajne – nigdzie nie ma adresu siedziby ani tabliczki na budynku. Pracujący tu policjanci zakładają podsłuchy, śledzą „figurantów” i innymi sposobami inwigilują przestępców. Praca w WTO wiąże się z dostępem do materiałów niejawnych, dlatego tutejsi funkcjonariusze muszą posiadać certyfikaty dostępu do informacji o poziomie „ściśle tajne”, których uzyskanie poprzedza szczegółowe sprawdzenie, czy nie mają w życiorysach ciemnych plam i czy dają „rękojmię” zachowania tajemnicy. Wcześniej są prześwietlani na wylot, sprawdzane jest ich życie osobiste – z kim się zadają, czy mają skłonność do używek, nałogi, jak duży majątek, znajomości.
WTO w stołecznej komendzie to najbardziej zakamuflowany wydział policji w kraju. Nie wierzę, że dostała się bez poparcia. Zwłaszcza, że znane były jej wybryki w Opolu, chociażby w zawodach „klepania w tyłek”. Przed BSW to się nie ukryło, Opole to małe miasto
Jak to możliwe, że Dorota K., znana z „imprezowego” stylu życia i kontrowersyjnych znajomości, otrzymała certyfikat? Rzecznik stołecznej Policji odpowiada nam jedynie: – Wymieniona policjantka posiadała poświadczenie bezpieczeństwa adekwatne do zajmowanego stanowiska. Przełożeni nie mieli wiedzy na temat jej udziału w „zawodach” opisanych w e-mailu – wskazuje Robert Szumiata.
Śledztwo przeciwko Dorocie K. wciąż jest w toku. – Badane są różne wątki. Prowadzący nie udziela szerszych informacji co do kierunku śledztwa i badanych wątków. Prokuratura od początku ściśle współpracuje z Biurem Spraw Wewnętrznych Policji, które na nasze polecenie prowadzi czynności procesowe w postępowaniu – mówi nam prok. Piotr Skiba.
W WTO nazwisko Doroty K. dziś wywołuje konsternację. Jakimi konkretnie sprawami tu się zajmowała – jest to okryte tajemnicą.
Co bada BSW? – Nie znam tej sprawy, ale w podobnych przypadkach rutynowo prześwietlane są kontakty policjanta: to z kim i jakie utrzymuje znajomości, czy są to środowiska przestępcze. Ona musiała od kogoś nabyć mefedron, więc BSW może chcieć też ustalić dostawcę narkotyku – mówi nam wysoki rangą oficer Policji.
W środowisku mundurowych krążą pogłoski o aktach, jakie miały zaginąć w tajnym wydziale i po kilku miesiącach się odnaleźć, co rodzi dodatkowe spekulacje. Pytany o to rzecznik KSP odpowiada nam: – Co do rzekomo zaginionych dokumentów z WTO, o które pani pyta, ta sprawa nie ma absolutnie żadnego związku ze zwolnioną policjantką z tego wydziału. Dlatego też nie będę się odnosił do tego – zaznacza insp. Szumiata.
W całej sprawie chodzi też o szerszy aspekt: doboru kadr do policji i do jej wrażliwych komórek. KGP odpowiada nam: „Nie ma specjalnych zasad przyjęć do wydziałów techniki operacyjnej. Kryteria, jakie musi spełniać funkcjonariusz Policji, zależne są od stanowiska, na jakie aplikuje w wydziale. Nie ma określonego odgórnie stażu służby. Policjanci pełniący służbę w WTO posiadają klauzulę zgodnie z wykonywanymi przez nich obowiązkami na zajmowanym stanowisku”.
Życie po tajnym wydziale. Medialna aktywność – randki i tatuaże
Już po wydaleniu z policji – co szokujące – Dorota K. odwiedza programy niskich lotów emitowane w internecie. Ostatnio choćby konkurs „randkowy”, gdzie jest jedną z uczestniczek. Siedzi w kusej sukience, a jej tatuaże są szokujące nawet dla prowadzących program – niektórych każą jej nie pokazywać.
„Nie chce mi się czytać bredni o mojej pracy. W tej robocie nie robiłam nic, co powinno kogokolwiek obchodzić – taka prawda. A jeśli ktoś wie »więcej«, to jedynie moi ludzie z ekipy. Na pewno nie wy, internetowe szczeniaki z teoriami o podsłuchach i przykrywkach”
„Doris” przedstawia się jako „prowadząca biuro detektywistyczne”. – Prawie do finału doszła, ale odpadła. Dalej szuka atencji, a może i źródła zarobku – komentują ludzie służb.
Internauci zidentyfikowali ją jako policjantkę. Na jednej ze stron poświęconej patostreamerom wylał się na nią hejt – w reakcji zamieściła coś w rodzaju oświadczenia: „Tak, byłam policjantką. Przeszłość, nie teraźniejszość. Nie gloryfikuję tego, tak jak nie deprecjonuję – to zawód jak każdy inny. Ludzie mają różne podejście: jedni krzyczą *****, a potem płaczą jak dzieci, gdy coś się sypnie. Inni potrafią rozmawiać z szacunkiem i klasą, bez rzucania się jak gacie na wietrze. Kto mnie zna, ten wie – a zna mnie pół Polski. Środowiska sportów walki, kibice, stare mordy – dla nich nigdy nie byłam »policjantką«, tylko ziomkiem, z którym można było wypić, wejść w ogień i wyjść z betonu z uśmiechem” – czytamy we wpisie „Doris” zamieszczonym na Tvreklama.
I dalej: „Nie chce mi się czytać bredni o mojej pracy. W tej robocie nie robiłam nic, co powinno kogokolwiek obchodzić – taka prawda. A jeśli ktoś wie »więcej«, to jedynie moi ludzie z ekipy. Na pewno nie wy, internetowe szczeniaki z teoriami o podsłuchach i przykrywkach”.