Kalendarz mówi sam. 2019 – wraca do Warszawy szef indyjskiego MSZ, otwarte zostaje bezpośrednie połączenie lotnicze Warszawa–Delhi. 2022 – Polska ewakuuje z Ukrainy indyjskich studentów, co, jak ocenia ambasador Adam Burakowski (były ambasador RP w Indiach i RPA, dziś ISP PAN i CSM), do dziś jest w Delhi pamiętane. 2024 – przyjeżdża do Warszawy Narendra Modi, pierwszy indyjski premier od 1979 r. Podpisano partnerstwo strategiczne. 2026 – Donald Tusk poleci do Delhi wypełnić je treścią.
Czytaj więcej
Indyjskie rafinerie państwowe odrzuciły prośbę Kremla o zwiększenie dostaw benzyny. Kreml troszczy się już tylko o największe miasta. Do „wysychają...
„Intensywność kontaktów ostatnio wzrasta. Ona była dosyć nieregularna przez dobrych kilka dekad” – mówi Burakowski. „Niemiecki kanclerz jeździ do Indii co roku od bardzo dawna. Podobnie prezydent Francji. To bardzo pozytywne, że premier polski też postanowił się wybrać.”
FTA, czyli krok milowy z asteriskiem
27 stycznia zakończyły się – po dziewiętnastu latach – negocjacje umowy o wolnym handlu UE–Indie. Komisja ogłosiła pełny tekst, podpis do końca roku, wejście w życie w 2027. Skala: obniżka ceł na 93 proc. towarów indyjskich i 96 proc. europejskich. „Indie po raz pierwszy tak naprawdę otwierają swoją gospodarkę na świat aż do tego stopnia” – ocenia Burakowski.
Diabeł w kontyngentach. Produkty rolne wyjęto z porozumienia. Wyjątkiem są jabłka – będzie osobny kontyngent. „Dobrze byłoby, żebyśmy wywalczyli, że Polska będzie miała w nim swoją część – jako jeden z największych producentów jabłek na świecie” – wskazuje ambasador. Zadanie na najbliższe tygodnie, nie na 2027 r.
Czytaj więcej
Rządzi samodzielnie, opozycja praktycznie nie istnieje, gospodarka idzie nieźle i zdobył mocną pozycję międzynarodową. Pozostaje jedynie realizacja...
Delhi gra na wielu fortepianach jednocześnie, BRICS, Szanghajska Organizacja Współpracy, Quad, FTA z Unią. Burakowski prostuje uproszczenie: BRICS to nie klub Chin i Rosji. „Indie stanowią tam część grupy państw demokratycznych, razem z Brazylią i RPA. I starają się osłabiać antyzachodni wydźwięk BRICS-u, kierując go w stronę raczej niezachodnią”. Ten sam mechanizm w relacjach z Rosją. Handel wzrósł z 10 do 70 mld dol. rocznie, głównie ropa. Ale rozliczana w rupiach, walucie, której Moskwie nie da się łatwo wymienić na cokolwiek innego.
Z Chinami – „stosunki jak francusko-brytyjskie, tylko o półtora tysiąca lat dłuższe”. Największy partner handlowy, rywal w Himalajach, gość na szczycie BRICS. „Cel Indii to strategiczna autonomia. Z Chinami nie da się jej osiągnąć. Z Unią Europejską – jak najbardziej”.
Fabryka świata 2.0 – i jej granice
Apple przenosi montaż z Chin do Indii. Ale nie od jutra. „To będzie wymagało wielu lat. Tak samo jak w Chinach wymagało wielu dekad” – studzi Burakowski. Infrastruktura wciąż ustępuje chińskiej. Za to reszta układu jest bardziej przewidywalna: demokracja, silne władze stanowe rywalizujące o inwestycje, system prawny, w którym firma zachodnia rozumie, jak się porusza.
Trzy strategiczne cieśniny – Ormuz, Bab al-Mandab, Malakka, to dla Indii jednocześnie bezpieczeństwo energetyczne, ochrona diaspory (w Emiratach 40 proc. mieszkańców to Hindusi) i warunek eksportu do Europy. Zablokowany Bab al-Mandab wydłuża trasę do Europy z 20 do 40 dni. „To jest coś, co nas blokuje” – mówi wprost ambasador. FTA to krok naprzód. Bab al-Mandab – krok w tył.
Czytaj więcej
Kończy się rozbudowa odkrywkowej kopalni węgla kamiennego Gevra w Indiach, dzięki której już w przyszłym roku ma ona zwiększyć wydobycie do 63 mln...
„Trzecia potęga świata?” – tak brzmi tytuł zapowiadanej książki Burakowskiego. Pytajnik jest szczery. Indie mają PKB, które niebawem wyprzedzi Niemcy, populację większą niż chińska, demokrację głęboko wrośniętą w społeczeństwo – i 30-procentowe bezrobocie wśród absolwentów wyższych uczelni. Nie chcą być drugimi Chinami. Chcą być trzecią potęgą, która pisze reguły gry razem z Zachodem, nie w opozycji do niego. Wizyta premiera w Delhi jest testem, czy potrafimy otworzyć to okno szerzej.
Warszawa jako węzeł
W czasach, gdy mówiono, że nad Imperium Brytyjskim nigdy nie gaśnie słońce, Londyn łączył się z Kalkutą przez Warszawę. W Pałacu Brühla działała centrala telegrafu dalekiego zasięgu; tędy biegł kabel Europa–Indochiny. „Tutaj przebiegał kabel telegraficzny Europa-Indochiny” – przypomina Sławomir Kuliński, współtworzący odbudowę kompleksu na placu Piłsudskiego. Ten sam Pałac Saski, pod którego dachem porucznik Jan Kowalewski w sierpniu 1920 r. złamał kod bolszewicki, a dekadę później Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski rozszyfrowali trzybębnową Enigmę.
Odbudowa zachodniej pierzei placu Piłsudskiego – dwóch pałaców i trzech kamienic – ma zamknąć się w 2030 r., budżet 2,4 mld zł rozpisany na dekadę. W Pałacu Brühla stanąć ma Senat i Kancelaria Senatu, w Pałacu Saskim - Urząd Wojewódzki i przestrzeń publiczna. Symbolicznie to zamknięcie rozkazu Himmlera z października 1944 r., żeby Warszawa nie pozostała nawet do poziomu piwnic. Politycznie to coś więcej: przypomnienie, że ta stolica raz już była węzłem, przez który mocarstwa rozmawiały ze swoimi peryferiami. Wizyta premiera w Delhi – i to, co z niej wyciągniemy - pokaże, czy potrafimy być nim ponownie. Już nie kablem, tylko decyzją.