– Potwierdzam, ruszamy z programem transformacyjnym w polskim ciepłownictwie – odpowiada minister energii Miłosz Motyka z PSL, gdy „Rzeczpospolita” przedstawia mu swoje ustalenia. Rząd planuje w przyszłym roku wdrożenie dużego programu modernizacyjnego dla małych ciepłowni, przede wszystkim w Polsce lokalnej. Krajowa transformacja ciepłownictwa ma prowadzić do stopniowego odchodzenia od węgla i przechodzenia głównie na gaz, a także modernizacji systemów cieplnych.

Reklama
Reklama

– Małe ciepłownie, daleko od dużych centrów gospodarczych, są jedyną nadzieją na bezpieczne dostawy ciepła w mniejszych miejscowościach, a jednocześnie wiele z nich jest skrajnie nierentownych – mówi „Rzeczpospolitej” Wojciech Jakóbik, analityk sektora energetycznego i założyciel Fundacji Ośrodek Bezpieczeństwa Energetycznego.

Najbardziej zyska PSL. I małe miejscowości

Inwestycje mają być lokowane według klucza wyborczego – twierdzą źródła „Rzeczpospolitej". PSL dzięki nim liczy na wzrost poparcia w swoich dawnych bastionach przed wyborami. Nowe miejsca pracy, nowe źródła energii, obniżki cen energii i odczuwalne inwestycje mają wzmocnić całą koalicję rządzącą w roku wyborczym.

Czytaj więcej

Ciepłowniom może zabraknąć węgla. „Będziemy jechać po dnie”

– Na program będą przeznaczone bardzo duże środki. Już jest duży ruch w biznesie, choćby na linii rząd–ciepłownicy–branża budowlana. Możemy spodziewać się lawiny inwestycji. To będzie jedno z kół zamachowych rządu, jeśli chodzi o kampanię wyborczą. Program szerzej będzie ogłaszany już niedługo, a kluczowe działania będą podejmowane w 2027 r. – twierdzi źródło „Rzeczpospolitej”.

Ataki Rosji i potencjalny blackout

Minister Motyka zapowiada kompleksową reformę i nową strategię dla sektora ciepłowniczego. Wskazuje, że ceny ciepła i związane z nimi wyzwania są jednym z najważniejszych zadań jego resortu. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” podkreśla, że obniżka cen ciepła i transformacja sektora energetycznego to jedne z największych wyzwań rządu. Zwraca uwagę na konieczność wypracowania mechanizmów osłonowych chroniących gospodarstwa domowe przed gwałtownymi podwyżkami rachunków za ciepło.

Rząd chce zabezpieczyć Polskę na wypadek ewentualnego ataku ze strony Rosji na infrastrukturę krytyczną oraz nie dopuścić do blackoutu. Z takim scenariuszem mieli do czynienia mieszkańcy południowej części UE w kwietniu 2025 r., kiedy doszło do blackoutu w Hiszpanii i Portugalii. Krótkotrwałe zakłócenia wystąpiły również na niewielkim obszarze południowo-zachodniej Francji. Wystąpiły wówczas poważne utrudnienia w transporcie (m.in. w kursowaniu pociągów i metra oraz działaniu sygnalizacji świetlnej), a także zakłócenia w funkcjonowaniu części usług.

Czytaj więcej

Nowy raport o blackoucie w Hiszpanii. Ujawniono, co naprawdę zawiodło

– Polska chce uniknąć takiego scenariusza – potwierdza w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Grzegorz Onichimowski, prezes zarządu Polskich Sieci Elektroenergetycznych, operatora elektroenergetycznego systemu przesyłowego w Polsce.

Rewolucję odczuje aż 15 mln Polaków

W czerwcu resort energii zaprezentował założenia reformy sektora, która ma systemowo rozwiązać problemy branży, oraz przedstawił projekt Strategii transformacji ciepłownictwa do 2040 r. Ma ona zapewnić bezpieczne dostawy ciepła i ograniczyć zależność od węgla. 

W przyszłości systemy ciepłownicze mają łączyć lokalne źródła OZE, kogenerację, magazyny ciepła i ciepło odpadowe, a także wykorzystywać energię elektryczną z odnawialnych źródeł – czytamy w strategii, której rdzeniem jest „równoważenie trzech priorytetów: bezpieczeństwa dostaw i stabilności systemu, przystępności cenowej oraz dekarbonizacji”.

Czytaj więcej

Koniec węgla w ciepłownictwie. Rząd pokazał plan zmian do 2040 roku

Wartość inwestycji ma wynieść od 197 mld zł do nawet 231 mld zł. Założenia strategii są spójne z Krajowym Planem w dziedzinie Energii i Klimatu. Resort przewiduje wykorzystanie różnych źródeł finansowania, w tym środków krajowych i unijnych oraz instrumentów zwrotnych i bezzwrotnych.

Zmiany mają objąć system, z którego korzysta ok. 15 mln Polaków. Nowe rozwiązania prawne zakładają m.in. wspieranie ciepłownictwa poprzez wykorzystanie nadwyżek energii z odnawialnych źródeł. Rząd deklaruje zabezpieczenie środków oraz wdrażanie mechanizmów wspierających transformację lokalnego ciepłownictwa i uniezależnianie go od surowców emisyjnych.

Alternatywą jest nacjonalizacja

Kiedy projekt zostanie wdrożony? – W stosownym czasie – słyszymy z rządu. Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że zaangażowane są w niego cztery ministerstwa, a ogłoszenie programu ma być wielkim wydarzeniem.

– Jeżeli nie zostanie wprowadzona w życie strategia ciepłownictwa, która została niedawno ogłoszona przez resort energii, na czele którego stoi minister z PSL-u, to część elektrociepłowni może być skazana na upadek. Alternatywą jest nacjonalizacja i przejmowanie ich przez spółki Skarbu Państwa. Ten problem nabrzmiewa od lat, nie da się go rozwiązać z dnia na dzień, dlatego właśnie potrzebny jest długoterminowy plan zmian. Odkładając politykę na bok, ciepłownie potrzebują rozwiązania, bo tu i teraz są oparte na paliwach kopalnych – tłumaczy Wojciech Jakóbik.

Źródła „Rzeczpospolitej” twierdzą, że po uruchomieniu programu „będzie realne odczucie, że Polska jest w budowie, lokalnie pójdzie impuls zmian, zacznie się więcej dziać, realizowane będą inwestycje, tworzone nowe miejsca pracy, na czym zyskają mieszkańcy małych miejscowości i patronujący zmianom lokalni przedstawiciele władz”.

Polityczne złoto? PSL zaprzecza

Ludowcy oficjalnie zaprzeczają, jakoby zmiany były podyktowane kalendarzem wyborczym i interesem partyjnym. – Na fotowoltaice nikt nie zarobił, a PiS wstydzi się teraz zmian, które napędzał rząd Mateusza Morawieckiego – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” europoseł PSL Adam Jarubas, który w Parlamencie Europejskim zaangażował się w działania na rzecz wsparcia branż dotkniętych wysokimi kosztami unijnej polityki klimatycznej. Jako kluczowy sprawozdawca w PE, odpowiedzialny za przepisy dotyczące darmowych uprawnień do emisji CO₂ w systemie ETS, polityk forsuje rozwiązania mające obniżyć koszty ciepła w Polsce.

Marek Sawicki z PSL: – Na pewno nie jest to obliczone na odzyskanie części wyborców, tylko to jest kierunek na właściwą transformację energetyczną. W chwili zagrożeń, tych, które są związane z wojną, musimy mieć rozproszoną energetykę. Docelowo stawiamy na biogazownie. Jeśli byśmy mieli rozproszone biogazownie rolnicze, to mamy sytuację, w której mamy niezależne źródło zaopatrzenia w gaz tych małych, miejskich instalacji. Trzeba sobie powiedzieć, że w momencie, kiedy przyjdzie wojna i ktoś rozwali centralną rurę zasilającą albo nie będzie dostaw, to musi być jakieś lokalne zasilanie energetyczne – przekonuje reprezentant ludowców.

Wnioskowane źródła ciepła w programie "Czyste Powietrze" w latach 2018 - 2025

Wnioskowane źródła ciepła w programie "Czyste Powietrze" w latach 2018 - 2025

Foto: NFOŚiGW

Inaczej sprawę widzi Wojciech Jakóbik: – Kto rozwiąże zagadkę małego ciepłownictwa w Polsce, na pewno zyska uznanie, również politycznie, zdobywając w mniejszych miejscowościach kilka punktów.

Cztery resorty mają czuwać nad transformacją, o której już na początku stycznia 2024 r. mówiła minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. – Ponad 15 mln Polaków zamieszkuje w budynkach przyłączonych do sieci ciepłowniczych. Mamy świadomość ogromu pracy, która będzie potrzebna w najbliższych latach w zakresie transformacji systemu ciepłowniczego. Są to działania szczególnie istotne, gdyż będą one świadczyć o cenie i jakości ciepła, jakie mieszkańcy Polski będą otrzymywać do swoich domów – mówiła minister.

Teraz projekt wchodzi w decydującą fazę. Opozycja już protestuje.

PiS nie chce gazu, chce węgla i biomasy

– Fatalny pomysł, bo nie mamy gazu. To polityka unijna, którą będziemy krytykować. Wpadniemy w pułapkę gazową, którą zastawiała na nas UE – ocenia strategię rządu Janusz Kowalski, były poseł PiS i były: wiceminister aktywów państwowych, wiceminister rolnictwa oraz członek zarządu PGNiG. Polityk uważa, że Polska powinna postawić na biomasę jako kluczowe i niewykorzystane źródło energii w Polsce.

PiS deklaruje sprzeciw wobec szybkiego odchodzenia od węgla, traktując go jako fundament bezpieczeństwa energetycznego Polski. Przemysław Czarnek chce ostrego odwrotu od inwestycji w odnawialne źródła energii. – Nie mamy żadnego miksu energetycznego. Nie mamy żadnego Zielonego Ładu, żadnych OZE-sroze dofinansowanych z dopłatami. My mamy nasz miks węglowy, bo my mamy nasze bogactwa naturalne i wara wam od nich. My mamy nasz węgiel. Nasz węgiel – mówił z mównicy sejmowej kandydat PiS na premiera. Jednak jeszcze w 2020 r. Jacek Sasin, ówczesny minister aktywów państwowych w rządzie PiS, twierdził, że zamykanie kopalń to „niestety twarda konieczność”.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: OZE-sroze i panele-menele. Jak nasza elita politycznymi rymami przykrywa spór o SAFE

– Alternatywa, która jest proponowana przez prawicę, to jest utrzymanie węgla na dłużej, nawet pomimo kosztów CO₂, po to, żeby od razu przeskoczyć na rozwiązania docelowe, czyli np. na elektrownię jądrową i źródła odnawialne. Pytanie, czy to jest możliwe? – pyta retorycznie Jakóbik.

Rząd Donalda Tuska stawia na rozproszoną energetykę, a wydobycie węgla będzie ograniczane

Strategia ma być przygotowana głównie dla małych miejscowości, wszędzie tam, gdzie są instalacje ciepłownicze na węgiel. Rząd stawia na rozproszoną energetykę, a wydobycie węgla będzie ograniczane. Obecnie przygotowywana jest część regulacyjna oraz model finansowania.

– Mamy 4 mld zł na transformację ciepłownictwa i uruchamiamy fundusz bankowy. Warto – komentuje transformację minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, przewodnicząca Unii Centrum.

Na przyszły rok przewidziany jest duży program inwestycyjny. Jak zapewniają rozmówcy „Rzeczpospolitej” z rządu, w związku ze spodziewaną transformacją już jest „duży ruch w biznesie”, co było widać na Kongresie Ciepłownictwa, a „lawina inwestycji będzie ogłaszana wkrótce”. Wszystkie partie rządzące uważają, że będzie to ważny krok w kierunku modernizacji, a zmiana źródeł na mniej emisyjne to inwestycja w przyszłość. W PSL pojawia się postulat, by docelowo większą rolę w polskim ciepłownictwie odgrywały biogazownie.

Foto: Paweł Krupecki

– Cały plan dla biogazowni to oczko w głowie ludowców, natomiast z punktu widzenia Polski technologia biogazu wymaga daleko idącego wsparcia, wymaga też czasu. Mamy mało tych biogazowni i dopiero wchodzi system wsparcia, który będzie je promował. Własne zasoby gazu to jest jedno z rozwiązań, które zmniejszy naszą zależność od szoków cenowych, jak ten widoczny obecnie – uważa Jakóbik.

Z kolei Jakub Wiech uważa, że zapowiadana zmiana to „bardzo ważny krok w stronę modernizacji ciepłownictwa w Polsce”: – Mamy wiele przypadków, gdzie ciepłownie miejskie to zazwyczaj spółki samorządowe albo lokalne, które mają bardzo ograniczony rynek, nie mają efektu skali w postaci przynależności do dużych grup kapitałowych i mają pewne problemy inwestycyjne. Strategia polegająca na możliwości przekierowania dodatkowych środków na modernizację lokalnego ciepłownictwa byłaby bardzo ważnym impulsem – twierdzi ekspert ds. energetyki.

Czytaj więcej

Jak obniżyć ceny energii? Rząd spogląda na spółki dystrybucyjne

Wiech uważa, że jeśli chodzi o dekarbonizację sektora, „wymiana źródeł na mniej emisyjne to inwestycja w przyszłość, żeby ceny ciepła były stabilniejsze i doszło do zmiany generacyjnej, jeżeli chodzi o polskie ciepłownictwo”. Na pytanie, czy przechodzenie z węgla na gaz, który importujemy, nie jest ryzykowne, kiedy są problemy z przesyłem surowca, odpowiada: – W czasach kryzysu gazowego, a taki obserwujemy obecnie, to się wydaje ryzykowne, tylko że też trzeba pamiętać, że ten kryzys nie będzie się utrzymywał cały czas. Rzeczywistość pokazuje, że ceny gazu w Europie mogą spaść do poziomów akceptowanych. One takie były jeszcze niedawno, bo np. w pierwszej połowie tego roku gaz był dosyć tani, aż do momentu, kiedy doszło do blokady cieśniny Ormuz.