Gdybym wierzył w teorie spiskowe, uznałbym, że głównym celem zaprezentowania przez PiS kandydata na premiera, w osobie Przemysława Czarnka, było odwrócenie uwagi opinii publicznej od sprawy, która ma znaczenie fundamentalne.
O przyszłości naszego bezpieczeństwa zdecydują wnioski, jakie wyciągniemy z wojny z Iranem i SAFE
Bo dziś nie ma ważniejszej dla naszej przyszłości kwestii, niż to, co, kiedy, jak i z jakich środków będziemy kupować w ramach wspierania polskich sił zbrojnych. Wojna w Zatoce Perskiej wywołana atakiem Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran oraz piekło, jakie rozpętuje w regionie Teheran, atakując arabskich sąsiadów i amerykańskie bazy, celując rakietami balistycznymi z głowicami kasetowymi w tereny zamieszkałe przez ludność cywilną w Izraelu, a także skuteczność irańskich systemów dronowych – tanich, a śmiertelnie niebezpiecznych – po raz kolejny każą nam przedefiniować myślenie o naszej obronie.
Równocześnie obóz prawicy z prezydentem Karolem Nawrockim na czele, pod rękę z prezesem Narodowego Banku Polskiego, stara się przerzucać się odpowiedzialnością za możliwe weto do ustawy wprowadzającej SAFE. Wiedząc, że ma znacznie słabsze karty, Nawrocki wyszedł z pomysłem uwikłania Narodowego Banku Polskiego i opowieścią o SAFE 0 proc. Reakcja rządzącej koalicji nie mogła go bardziej ucieszyć. Możliwość zamrożenia prezydenckiego projektu przez marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego oraz pochopne ogłoszenie we wtorek przez Donalda Tuska, że Nawrocki ustawę o SAFE rzekomo miał już zawetować, to prezenty, jakie właśnie od koalicji 15 października dostaje głowa państwa. Bowiem sondaże pokazują, że weto prezydenta byłoby źle przyjęte.
Ale jeśli weto prezydenta będzie odpowiedzią na „weto” Czarzastego albo fałszywe zarzuty Donalda Tuska, może prezydentowi pomóc ograniczyć straty po tej decyzji. Zupełnie inaczej wizerunkowo wygląda sytuacja, w której to prezydent wetuje, czyli zadaje cios jako pierwszy, a ta, w której jego ruch jest odpowiedzią na cios ze strony Czarzastego, jest dla niego wygodniejsza.
ETS-sretes jak gombrowiczowski pojedynek na miny
Co tymczasem rozgrzewa platformy społecznościowe? Iście gombrowiczowski pojedynek na miny. OZE-sroze, ETS-sretes, kaucje-sraucje – to w tej chwili najpoważniejsze tematy pasjonujące zagończyków polskiej polityki. Nie odmawiajmy oczywiście pierwszeństwa doktorowi habilitowanemu Przemysłowi Czarnkowi, profesorowi Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, który niezwykle wyszukaną frazą „OZE-sroze” – podczas prezentacji własnej kandydatury na Prezesa Rady Ministrów – rozpoczął tę merytoryczną dyskusję na temat opłacalności fotowoltaiki. Nieoceniony doktor Patryk Jaki szybko poszedł za ciosem i, wspierając kandydata na premiera własnego środowiska politycznego, ogłosił, że trzeba też odrzucić ETS-sretes.