Reklama

26 min. 2 sek.

„Rzecz w tym”: „Sejf 0 proc. czy sejf 0 zł?” Kulisy prezydenckiego pomysłu na finansowanie armii

Czy prezydencki projekt dotyczący finansowania modernizacji armii to realna alternatywa dla europejskiego „sejfu”, czy jedynie polityczna zasłona dymna? Krzysztof Adam Kowalczyk w podcaście „Rzecz w tym” analizuje propozycje powołania Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych, źródła jego finansowania oraz potencjalne konsekwencje dla finansów publicznych.

Prezydent Karol Nawrocki zaproponował utworzenie Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych, który miałby wspierać modernizację polskiej armii. Jednak już na pierwszy rzut oka pojawiają się pytania o realność tego planu. — Nie ma tam pieniędzy — zauważa w rozmowie Krzysztof Adam Kowalczyk, wskazując, że kluczowym źródłem finansowania miałby być zysk Narodowego Banku Polskiego, którego w ostatnich latach… nie było.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Kowalczyk: Siedem powodów, by wyrzucić nibySAFE Nawrockiego do kosza

Zysk NBP, którego w ostatnich latach nie było

Jak tłumaczy dziennikarz ekonomiczny, NBP notował straty m.in. z powodu umacniania się złotego, co obniżało wycenę zagranicznych aktywów banku centralnego. — Polski Fundusz Inwestycji Obronnych ma być finansowany z zysku NBP, tyle że przez ostatnie lata… zero — podkreśla Kowalczyk. W efekcie pieniądze, które według projektu miałyby zasilić fundusz, na razie istnieją wyłącznie w teorii.

Dyskusję komplikuje także kwestia rezerw złota. Według rozmówcy podcastu, aby wykazać zysk, bank centralny musiałby faktycznie sprzedać część złota, aby wykazać zysk. — Każdy, kto kupował akcje na giełdzie, wie, że zysk, dopóki nie jest zrealizowany, dopóki się nie sprzeda tego aktywa, to jest tylko zysk na papierze — tłumaczy Kowalczyk.

Problemem jest także czas. Nawet jeśli zysk pojawiłby się dzięki operacjom na rezerwach, nie stanie się to szybko. — To księgi dopiero w sprawozdaniu finansowym za ten rok wykażą, czy taki zysk w ogóle istnieje — mówi ekspert. Tymczasem potrzeby obronne są pilne, a część inwestycji mogłaby ruszyć już teraz dzięki europejskiemu mechanizmowi finansowania.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Dlaczego program SAFE to idealne pole do politycznej bitwy?

Ile proc. będzie kosztował SAFE 0 proc.?

W praktyce oznacza to, że nowy fundusz musiałby najpierw sam się zadłużyć. — Konkret jest taki, że żeby ten fundusz miał pieniądze, to musi się zadłużyć — podkreśla Kowalczyk. Tymczasem koszt takiego finansowania byłby znacznie wyższy niż w przypadku środków z europejskiego „sejfu”.

Gość podcastu zwraca uwagę na różnicę w kosztach długu. — Rentowność polskich obligacji dziesięcioletnich wynosi około 5,45 proc. — wskazuje. Dla porównania środki europejskie są znacznie tańsze, ponieważ Unia Europejska pożycza pieniądze na rynkach finansowych z wyższą wiarygodnością kredytową niż nasze państwo.

Kolejnym problemem jest tworzenie nowych funduszy poza budżetem państwa. — Jest przecież fundusz wsparcia sił zbrojnych, który już działa i finansuje potrzeby obronne — przypomina Kowalczyk. Jego zdaniem powoływanie kolejnej instytucji może oznaczać rozproszenie odpowiedzialności za finanse publiczne.

Czytaj więcej

„Jak kredyt na dom”, „złotówki kwadratowe”. Jarosław Kaczyński o SAFE

Prezydencki kij w szprychy finansowania zbrojeń

Projekt ma też istotny wymiar polityczny. Rada funduszu miałaby pięciu członków, z których dwóch wskazywałby prezydent. — Zobaczmy: trzy do dwóch — mówi Kowalczyk, sugerując, że taka konstrukcja daje głowie państwa realny wpływ na decyzje finansowe dotyczące zbrojeń.

Reklama
Reklama

W ocenie rozmówców podcastu pojawia się też pytanie ustrojowe. — Tą ustawą prezydent wchodzi w kompetencje dotyczące finansów państwa, które są tak naprawdę prerogatywą Rady Ministrów — podkreśla ekonomista. To z kolei może oznaczać przesunięcie równowagi między instytucjami państwa.

Ostatecznie spór o „sejf 0 proc.” to nie tylko kwestia finansów, lecz także polityki i sposobu zarządzania państwem. — Prezydent ma być strażnikiem konstytucji i reguł, a nie wchodzić w zarządzanie bieżące państwem — podsumowuje Kowalczyk.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama