Reklama

26 min. 48 sek.

„Rzecz w tym”: Plusy i minusy SAFE

SAFE już obowiązuje w UE, ale polska ustawa ma ułatwić jego wykorzystanie. Wojciech Decewicz (Instytut Finansów Publicznych) tłumaczy, co oznacza ewentualne weto prezydenta i gdzie są realne ryzyka programu.

W podcaście „Rzecz w tym” gościem Bogusława Chraboty był Wojciech Decewicz z Instytutu Finansów Publicznych. Na starcie rozdziela dwie rzeczy, które w debacie publicznej często zlewają się w jedno: „Odpowiedź na to pytanie należy zacząć od odróżnienia instrumentu, jakim jest SAFE, od ustawy (…) Jest to ustawa o finansowym instrumencie zwiększania bezpieczeństwa”.

Reklama
Reklama

SAFE – jak przypomina ekspert – został wprowadzony rozporządzeniem Komisji Europejskiej, a polska ustawa jest „poniekąd transpozycją, pozwalającą na wykorzystanie tego instrumentu w sposób optymalny w polskim porządku prawnym”. Teoretycznie rozporządzenia działają bezpośrednio, ale w praktyce – jak wynika z rozmowy – chodzi o ramy, które mają ułatwić rozliczanie, raportowanie i tempo wdrożenia.

Czytaj więcej

Sondaż: tak ewentualne weto ws. SAFE wpłynie na notowania Karola Nawrockiego

Dwa tryby zakupów i kluczowe terminy

Decewicz zwraca uwagę na to, co dla Polski jest w SAFE najważniejsze: czas. Program trzeba rozliczyć dostawami do końca 2030 r. („Programy z tytułu SAFE musimy rozliczyć w kontekście dostaw do końca 2030 r.”).

W rozmowie pada podział na dwa tryby korzystania z SAFE. Pierwszy to zakupy wspólne z innym państwem UE – możliwe w dowolnym momencie, ale z twardą datą dostaw. Drugi to wywalczone przez Polskę wyłączenie: jeśli umowy zostaną zawarte do 30 maja 2026 r., można je podpisywać samodzielnie, przy zachowaniu warunku „otwartości” dla innych państw członkowskich. To może dotyczyć m.in. Borsuka czy rozwiązań „dedykowanych polskim realiom”, jak „radary wczesnego wykrywania, systemy pasywnej lokacji”.

Reklama
Reklama

SAFE ma też umożliwiać refinansowanie części kontraktów już zawartych: „może się tak stać, że istotna część (…) przypadnie na umowy, które już zostały zawarte”.

Czytaj więcej

Prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję ws. SAFE? Złożył projekt ustawy

Co oznacza weto prezydenta Nawrockiego?

Ekspert nie przesądza, że weto automatycznie „wyłącza” SAFE w Polsce. Wskazuje, że istnieją ścieżki oparte o ustawę o obronie ojczyzny i Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, bo katalog źródeł finansowania jest otwarty, a BGK może zaciągać pożyczki. Problemem – jego zdaniem – jest jednak czas i transparentność wobec Komisji Europejskiej.

Bez nowego funduszu rozliczenia SAFE musiałyby przechodzić przez istniejące struktury, a to może skonsumować tygodnie potrzebne na podpisywanie umów do 30 maja. „Im mniej czasu na to zostanie, tym większa jest szansa, że część z tych umów po prostu nie uda się podpisać” – mówi Decewicz, dodając, że w końcówce negocjacji kontrahenci mogą też wzmocnić swoją pozycję.

Drugie ryzyko to ocena KE: w jednym „worku” byłyby wydatki powiązane z SAFE i te niezwiązane, co może osłabić przejrzystość.

Czytaj więcej

Gen. Roman Polko: SAFE? W zasadzie nie wiem, nad czym debatujemy
Reklama
Reklama

Wady SAFE według eksperta

Decewicz wymienia kilka minusów programu. Najważniejszy: SAFE premiuje gotowe produkty, a nie finansowanie prac badawczo-rozwojowych. „Mamy w Polsce dużo interesujących produktów zbrojeniowych, które (…) znajdują się na etapie prac rozwojowych”. Padają przykłady: MOSKIT czy kompetencje radarowe (m.in. Sajna). W tle jest też skala środków na B+R: „na projekty badawczo-rozwojowe planujemy przeznaczyć raptem 1 miliard złotych”.

Drugie ryzyko dotyczy terminów dostaw i raportowania „kamieni milowych”. Opóźnienia mogą skutkować wstrzymaniem transz, a wtedy trzeba znaleźć pieniądze gdzie indziej: „kolejne transze płatności nie zostaną przyznane i będziemy musieli gwałtownie poszukiwać źródła sfinansowania”.

Czytaj więcej

„Polski SAFE 0 proc.” Glapiński i Nawrocki mają plan na miliardy dla armii. Spotkanie z Tuskiem

„SAFE 0 proc.” i potrzeba konsensusu

Wątek „SAFE 0 proc.” – zapowiadany przez prezydenta i NBP – na tym etapie pozostaje spekulacją. Decewicz zakłada, że mogłoby chodzić o operacje otwartego rynku i sztuczny zysk, ale podkreśla, że bez szczegółów trudno to ocenić.

Na koniec rozmowa wraca do sprawy szerszej niż SAFE: „SAFE jest tak naprawdę pewnym wierzchołkiem góry lodowej” – mówi ekspert i wskazuje na obszary wymagające ponadpartyjnego porozumienia, w tym „kwestię zwiększenia efektywności działania państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej”.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama