Reklama

„Polski SAFE 0 proc.” Glapiński i Nawrocki mają plan na miliardy dla armii. Spotkanie z Tuskiem

We wtorek o 15.00 w Pałacu Prezydenckim spotkać mają się prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz i prezes NBP Adam Glapiński. Spotkanie ma dotyczyć idei programu „polski SAFE 0 proc.”.
„Polski SAFE 0 proc.”. Tusk, Nawrocki i Glapiński spotykają się w Pałacu

„Polski SAFE 0 proc.”. Tusk, Nawrocki i Glapiński spotykają się w Pałacu

Foto: Paweł Supernak/PAP

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czym charakteryzuje się koncepcja programu „polski SAFE 0 proc.”?
  • Jakie bariery prawne oraz techniczne mogą utrudniać jego realizację, na poziomie krajowym i unijnym?
  • Czy propozycja generuje dodatkowe koszty operacyjne i jaki jest jej potencjalny wpływ na inflację?
  • Na jakich podstawach NBP uzasadnia swoje zaangażowanie w ten projekt w kontekście swojego mandatu?

– Premier pozna wszystkie szczegóły – zapowiadał w poniedziałek w RMF FM Leszek Skiba, doradca ekonomiczny prezydenta Nawrockiego. Zgodnie z zapowiedziami Nawrockiego, rozwiązanie ma być substytucyjne wobec unijnego programu SAFE. – Nie mam wątpliwości, że ze względu na stabilność rozwoju polskich sił zbrojnych oraz kwestie finansowe i prawne, polski SAFE 0 proc. jest lepszy niż europejski SAFE – mówił w zeszłym tygodniu Nawrocki.

Czytaj więcej

Czy tzw. polski SAFE 0 proc. jest zgodny z Konstytucją? Uderzenie w artykuł 220

Ekonomiści ankietowani przez „Rzeczpospolitą” mają jednak inne zdanie, niemal wszyscy postawieni przed wyborem „unijny SAFE vs. alternatywne formy finansowania” stawiają na pierwszą opcję, ewentualnie na miks jej i innych źródeł. – Polska nie jest w stanie uzyskać tańszego finansowania niż unijny program SAFE – ocenia prof. Andrzej Rzońca z SGH. – Przy założeniu że wielkość i struktura wydatków zbrojeniowych ustalona jest niezależnie od dostępnych form finansowania, w parametrach, które znamy (czyli że Polski SAFE wyklucza redukcję rezerw), najlepszym rozwiązaniem byłby miks, w którym SAFE z UE przeznaczany jest głównie na wydatki w walutach zagranicznych, a „polski SAFE” na wydatki realizowane w zł – komentuje natomiast dr Michał Możdżeń z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Szczegółowe wyniki Panelu Ekonomistów nt. źródeł finansowania wysiłków obronnych kraju, w tym wykorzystania w tym celu zysków na wzroście wartości rezerw złota, opublikujemy w środę.

Polski SAFE 0 proc. – alternatywa czy uzupełnienie unijnego programu SAFE?

Zgodnie ze zrębami informacji z NBP oraz Pałacu Prezydenckiego, program „polski SAFE 0 proc.” miałby zostać zrealizowany właśnie przy wykorzystaniu zysków na rezerwach złota, zarządzanych przez bank centralny (bez uszczuplania tychże rezerw). Byłaby to jednak operacja bardzo niestandardowa, nawet sam Skiba mówi o „specyficznej księgowości”. W grę wchodziłyby dwie opcje: sprzedaż i natychmiastowy odkup części zasobów (prawdopodobnie w ramach kilku operacji), lub księgowa rewaluacja wartości złota, czyli zaksięgowanie zysków na złocie bez fizycznych transakcji na kruszcu. W efekcie NBP wykazałby bardzo wysoki zysk, który – zgodnie z obowiązującym prawem – w 95 proc. zasiliłby budżet państwa. Prezes Glapiński mówił o potencjalnych „dużych kilkudziesięciu miliardach złotych rocznie”. 

Reklama
Reklama
O udziale Polski w programie SAFE

O udziale Polski w programie SAFE

Foto: PAP

Rozwiązanie wymagałoby jednak zmian prawnych, aby zysk trafił nie do budżetu, ale do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Taką intencję wyrażał zarówno prezes Glapiński, jak i środowisko Nawrockiego. Ponadto, zgodnie z obowiązującym prawem, zysk wypracowany w 2026 r. zasiliłby budżet dopiero w połowie 2027 r., co oznaczałoby bardzo duże przesunięcie w czasie. W końcu: uszczegółowienia wymagałyby zasady techniczne i prawne całej operacji. Prezes NBP już sygnalizował, że część rozwiązań wymagałaby „dogadania” na szczeblu Europejskiego Banku Centralnego i Europejskiego Systemu Banków Centralnych. Najpewniej chodzi tu o opcję zaksięgowania zysków na rezerwach złota bez rzeczywistej operacji. – Według mojej interpretacji przepisów unijnych, nie ma możliwości takiego przeksięgowania między różnymi pozycjami w bilansie – mówi dr Iwo Augustyński z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. I jak dodaje, nie widzi powodu, dla którego Polska miałaby dostać na to wyjątkową zgodę. – To musiałaby być zmiana polegająca na zmianie ram księgowych obowiązujących wszystkie banki centralne – wyjaśnia.

Czytaj więcej

Krzysztof Adam Kowalczyk: SAFE – podróbka kontra oryginał. W co gra Adam Glapiński?

Wątpliwości budzi też ferowane przez prezydenta określenie tego rozwiązania jako bezkosztowe. NBP, wprowadzając do systemu dodatkową płynność, musiałby ją następnie „sterylizować”, emitując bony pieniężne. To wpływałoby na wynik banku centralnego. – Licząc zgrubnie 150 mld zł przy stopie około 4 proc., mamy 6 mld zł rocznie dodatkowych kosztów absorpcji płynności – zauważa dr Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska. – Można powiedzieć że jedną ręką NBP generowałby dodatni wynik finansowy, który mógłby przekazać do budżetu, a drugą by go pomniejszał z powodu wyższych kosztów operacji otwartego rynku – komentuje Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Santander Bank Polska.

Czy „polski SAFE 0 proc.” oznacza wsparcie NBP dla polityki gospodarczej rządu?

Sprawa jest też o tyle ciekawa, że prezes NBP Adam Glapiński podczas zeszłotygodniowej konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej wyjaśniał, dlaczego bank centralny w ogóle zdecydował się na ideę przekazania zysków ze wzrostu rezerw złota. Przekonywał, że marcowa projekcja inflacyjna NBP dała pewność, że podstawowy mandat w postaci utrzymania stabilnej inflacji będzie realizowany, i wobec tego bank centralny może skupić się na swym drugim mandacie, czyli wspieraniu polityki gospodarczej rządu.

Wspomniana projekcja pokazała, że inflacja ma pozostawać w celu NBP aż po horyzont prognoz, tj. do końca 2028 r. (wynosząc średniorocznie 2,3-2,4 proc. w latach 2006-2028). Problem w tym, że dokument nie uwzględnia sytuacji na Bliskim Wschodzie i z tego powodu jest już najpewniej nieaktualny. Nawet optymistyczne scenariusze, zakładające wygaszanie gospodarczych skutków konfliktu w kolejnych miesiącach (w tym m.in. stopniowy spadek cen ropy, gazu, frachtu czy nawozów), wskazują, że inflacja w Polsce w kolejnych kwartałach mogłaby urosnąć powyżej 3 proc.

Reklama
Reklama

W takich okolicznościach, naznaczonych podwyższoną niepewnością, przekonywanie NBP o pełnej kontroli nad inflacją będzie karkołomne i może uderzać w jego wiarygodność. Tym bardziej, że sam program „polski SAFE 0 proc.” – w niebagatelnej kwocie około 4 proc. PKB, nawet rozłożonej na kilka lat – też byłby proinflacyjny. Oczywiście, zbliżone skutki makroekonomiczne przy takich samych wydatkach wywołałby też unijny SAFE, ale w przypadku „polskiego SAFE” byłaby to inflacja stricte wywołana przez działania NBP. – Unijny SAFE nie jest zależny od banku centralnego, a „polski SAFE” jest – zaznacza Borowski.

Finanse
Czy tzw. polski SAFE 0 proc. jest zgodny z Konstytucją? Uderzenie w artykuł 220
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Nowoczesne finanse, decyzje finansowe w świecie algorytmów – jak zachować kontrolę
Finanse
Prezes Izby Domów Maklerskich: Local content wymaga lokalnego rynku kapitałowego
Finanse
Operacja na otwartym skarbcu. Czy złoto NBP sfinansuje zbrojenia?
Finanse
Finanse to dziś serce strategii firmy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama