Gdy w środę usłyszałem o „polskim SAFE 0 proc.”, najnowszej inicjatywie tandemu prezydent Karol Nawrocki – prezes NBP Adam Glapiński, pierwszym skojarzeniem było, że nowe hasło wymyślił ten sam propagandysta, co hasło „bezpieczny kredyt 2 proc.”, którego realizacja posłała ceny domów i mieszkań w kosmos.
Nieufność wobec programu nachalnie sprzedawanego nam jako alternatywa dla unijnego SAFE jest tym większa, że ani w czasie konferencji u prezydenta, ani dzień później w siedzibie NBP prezes Adam Glapiński nie ujawnił sposobu, w jaki chce wyczarować owe 185 mld zł na zbrojenia.
Od razu ruszyła natomiast machina propagandowa mająca – wedle opinii wielu obserwatorów – ułatwić prezydentowi spełnienie życzeń PiS i zawetować ustawę o prawdziwym SAFE, gdzie czeka 44 mld euro tanich pożyczek na obronność z dogodnym terminem spłaty.
Wiele warstw „zera procent”
Zaangażowanie w kampanię partyjną PiS prezesa teoretycznie niezależnego NBP to pierwsza warstwa tej sprawy. Druga warstwa jest czysto formalna, ale kluczowa: ani Konstytucja, ani ustawa o NBP nie wskazują, że bank centralny ma finansować zbrojenia.