– Nie słyszałem wiarygodnych informacji, by europejskie rządy naprawdę myślały o niezależnym nabyciu (broni atomowej – red.) i złamaniu ich zobowiązań wynikających z Traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej – oświadczył Elbridge Colby, zastępca sekretarza wojny USA podczas spotkania w think tanku Council on Foreign Relations (CFR). Dodał, że USA próbowałyby odwieść kraje europejskie od takich planów.
Decyzja w sprawie broni atomowej dla Polski leży wyłącznie w gestii USA
To reakcja na wypowiedzi m.in. polskich polityków związane z propozycją prezydenta Francji, aby rozłożyć parasol atomowy nad wschodnią Europą albo też realnie uczestniczyć w programie natowskim Nuclear Sharing, który umożliwia udostępnienie głowic jądrowych członkom sojuszu nieposiadającym takiej broni.
Mniej lub bardziej ostre reakcje przedstawicieli amerykańskiej administracji pojawiały się zarówno za prezydentury Joe Bidena, jak i Donalda Trumpa, bo Amerykanie nie chcą eskalować. Pomimo tego polscy politycy raz, dwa razy w roku wrzucają ten temat do debaty – wcześniej prezydent Andrzej Duda, teraz Karol Nawrocki. Zakładam, że są świadomi, iż decyzja w tej sprawie leży wyłącznie w gestii Stanów Zjednoczonych. Ale nie dziwię się też ich opinii. Bo Rosja dysponuje największym potencjałem nuklearnym na świecie – ponad 1 700 głowic znajduje się w gotowości operacyjnej. Rosjanie mogą je rozmieścić na Białorusi.
Czytaj więcej
Po zerwaniu kontraktu i wpisaniu Anthropic na listę „ryzyka dla łańcucha dostaw”, Pentagon znów negocjuje z twórcami modelu Claude. Stawką są zapis...