Reklama

Ppłk Maciej Korowaj: Rosyjska rakieta Oresznik nie jest niewidzialna. Jak ją wykryć?

Rosyjskie wyrzutnie można szybko i precyzyjnie namierzyć, a następnie zniszczyć. Jak pokazali Ukraińcy, także dronami – mówi ppłk. rez. Maciej Korowaj, były oficer wywiadu wojskowego, wykładowca Uniwersytetu w Białymstoku.

Publikacja: 21.01.2026 04:30

Ppłk. Maciej Korowaj

Ppłk Maciej Korowaj

Ppłk. Maciej Korowaj

Foto: Archiwum prywatne

Niedawno w pobliżu granicy z Polską w infrastrukturę krytyczną Ukrainy uderzyła rosyjska rakieta Oresznik. Trwają też przygotowania do rozmieszczenia tego rosyjskiego systemu na Białorusi. Co to jest za broń?

To jest lądowa broń strategiczna średniego zasięgu, która pozwala uderzać skutecznie w cele na terenie Europy. Rosjanie mają też rakiety strategiczne bazowania lądowego dalekiego zasięgu, które są przeznaczone do atakowania celów w zasadzie na całym globie, ale głównie w USA. Jednak wadą systemu dalekiego zasięgu jest to, że ma swój zasięg minimalny, który powoduje, że ładunek – w tym wypadku pocisk z ciężką głowicą nuklearną, który jest przez tę rakietę jest przenoszony – nie trafia we wskazany cel z należytą dokładnością. Dlatego rozwiązaniem jest posiadanie przez Federację Rosyjską strategicznej broni pośredniej, która może razić cele bliżej – taki jest właśnie Oresznik. Może on przenosić pociski z głowicami np. nuklearnymi, które są przeznaczone do rakiet dalekiego zasięgu.

Reklama
Reklama
Tak wyglądała sytuacja na froncie w 1426 dniu wojny

Tak wyglądała sytuacja na froncie w 1426 dniu wojny

Foto: PAP

Jeszcze na długo przed rozpoczęciem wojny w Ukrainie Rosja zdecydowała, że większość budżetu przeznaczonego na utrzymanie broni nuklearnej przesunie na odtwarzanie gotowości bojowej ciężkich głowic, przenoszonych przez rakiety strategiczne. Ta broń jest głównym czynnikiem odstraszającym i daje Moskwie gwarancję, że postrzegana jest globalnie jako mocarstwo. Zrobiła to kosztem utrzymania w gotowości bojowej taktycznej broni nuklearnej – czyli broni, która tak naprawdę może tylko zagrażać Europie. Koszty utrzymania w sprawności obu arsenałów głowic stały się dla Moskwy trudne do utrzymania. Rosja ma dzisiaj w gotowości bojowej, czyli takich, które można wystrzelić, więcej głowic ciężkich niż tych lżejszych, taktycznych, np. do Iskanderów czy szybujących bomb lotniczych, rakiet przeciwokrętowych itp.

Koszty utrzymania w sprawności obu arsenałów głowic stały się dla Moskwy trudne do utrzymania

ppłk Maciej Korowaj

Czy takie rakiety mogą zostać przechwycone i zniszczone? Jakie warunki musiałyby zostać spełnione?

Takie rakiety może przechwycić niewiele systemów. Np. amerykański system AEGIS, którego elementem jest baza w Redzikowie i baza w Rumunii. Dodatkowo elementy tego systemu znajdują się na okrętach amerykańskich. Broń do zwalczania rakiet pośrednich w Europie nie była popularna, gdyż wcześniej nie było takiego zagrożenia. Układ START podpisany w 2010 r. przez rządy USA i Rosji zablokował produkcję i posiadanie tego typu nośników broni strategicznej. Tyle że Putin zawiesił udział w tym traktacie w 2023 r. Pomimo to, takie możliwości zwalczania broni dalekiego zasięgu i jej pośrednich wariantów w zasadzie przez cały czas rozwijali Amerykanie, biorąc pod uwagę, że Rosja cały czas posiadała rakiety strategiczne dalekiego zasięgu i możliwość produkowania rakiet średniego zasięgu. Europa miałaby duży kłopot, aby można było zwalczać tego typu rakiety jak Oresznik, gdyby nie amerykańskie systemy.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Rosja nie złamie Ukrainy. W Kijowie zobaczyłem dlaczego

Ile zestawów Oreszników mogą mieć Rosjanie?

Mówi się o sześciu, czyli dwóch dywizjonach po trzy wyrzutnie na dywizjon. Ale inne dane wskazują, że może być ich dziesięć – czyli tyle, ile powinno być w pułku. My wiemy o wystrzeleniu bojowo lub testowo łącznie co najmniej sześciu takich rakiet. Nie wiadomo, czy Rosja ma ich więcej, czy już wystrzeliła wszystkie, które posiadała, czy je produkuje, czy tylko odtwarza rakiety systemu Rubież – protoplasty Oresznika, który był rozwijany przed podpisaniem układu START. Wiemy o nieudanych testach, ale też uderzeniach bojowych, a szczególnie tych udanych, które trafiły w okolice Lwowa i w Dniepru.

Gdzie mógł zostać rozmieszczony ten system na terenie Białorusi? Twierdził pan niedawno, że znajdują się na terenie lotniska Krzyczew-6 blisko granicy z Rosją.

W mojej ocenie, na razie to nie jest jeszcze miejsce stałego rozmieszczenia tego systemu, a bardziej czasowego – to wysunięta baza, bowiem nie ma tam odpowiedniej infrastruktury technicznej typowej dla stałego stacjonowania rakiet balistycznych. Biorąc pod uwagę obecną infrastrukturę, odpowiada ona charakterystyce właśnie wysuniętej bazy operacyjnej Strategicznych Sił Rakietowych lub rezerwowej pozycji startowej, która jest przeznaczona dla rakiet typu Oresznika.

Jaki jest zasięg rosyjskich rakiet?

Jaki jest zasięg rosyjskich rakiet?

Foto: PAP

Zatem, jeżeli jest to hub logistyczny przygotowany do przyjęcia takiej broni, to jego słabością jest to, że NATO może monitorować przemieszczenie systemu Oresznik.

Tak. Przemieszczenie strategicznych systemów mobilnych, w tym Oresznika, jest dość problematyczne. Rosjanie większość swoich pułków Strategicznych Sił Rakietowych transportują na platformach mobilnych. W czasach zimnej wojny dawało to możliwość przetrwania w momencie odwetowego uderzenia amerykańskiego. Po prostu Amerykanie musieliby zużyć więcej strategicznych pocisków z głowicami nuklearnymi, aby pokryć większy obszar. Natomiast w dobie dzisiejszego rozpoznania satelitarnego, które w zasadzie pozwala online oglądać Ziemię, a interwał pomiędzy przelotami satelitów wynosi niecałą godzinę, zaś analiza obrazu wsparta elementami sztucznej inteligencji pozwala błyskawicznie zebrać te dane i je wysłać do środków rażenia, rosyjskie wyrzutnie są dość szybko oraz precyzyjnie namierzane i w zasadzie mogą być zniszczone – nie tyle przy pomocy wspomnianej kosztownej broni nuklearnej, ale precyzyjnej broni konwencjonalnej. Ukraińcy pokazali ostatnio, że mogą być zneutralizowane nawet przez niskokosztowe drony. Tak było w przypadku ataku na rosyjskie lotniska bombowców strategicznych.

Czytaj więcej

Analityk wojskowy: Rosjanie osiągają dziś sukcesy na froncie tylko dzięki słabości Ukraińców
Reklama
Reklama

Co ciekawe, Amerykanie odeszli od tanich wyrzutni mobilnych w przypadku broni strategicznej. Wszystkie ich lądowe rakiety dalekiego zasięgu są ukryte w ciężkich, drogich silosach, zabezpieczonych odpowiednimi systemami antydostępowymi, tak by zwiększyć możliwość przetrwania nawet po bezpośrednim trafieniu w taką wyrzutnię. Rozwiązanie rosyjskie pochodzi więc z przeszłości sowieckich wojsk strategicznych i nie zawsze daje przewagę przy obecnym rozwoju technologii rozpoznawczych i broni precyzyjnej. Taka wyrzutnia przemieszcza się w specjalnym chronionym konwoju z prędkością ok. 40 km na godzinę na drodze. W mniej sprzyjającym terenie ta prędkość jeszcze spada. Taki konwój jest doskonale widoczny z orbity i może zostać zniszczony przy pomocy środków konwencjonalnych.

Na ile ten pocisk, zdolny do rażenia celów w całej Europie, zmienia architekturę bezpieczeństwa wschodniej flanki? Bo przecież i tak jesteśmy w kręgu rażenia rosyjskich systemów, np. Iskander, Kalibr, Kindżał.

Rosjanie mogą użyć cięższych głowic nuklearnych i nie muszą uruchamiać na nowo kosztownych procesów technologicznych niezbędnych do utrzymywania broni taktycznej. Słowem, mogą część ładunków nuklearnych ze strategicznych zapasów przenieść na Oresznika i ten środek rażenia będzie spełniał swoje zadanie. Oczywiście to odbywa się kosztem potencjału rakiet dalekiego zasięgu i Rosja będzie musiała balansować, aby utrzymać obydwa systemy w gotowości bojowej. Oresznik powoduje, że mogą atakować cele europejskie przy pomocy głowic strategicznych.

Groźba użycia broni jądrowej ma w większym stopniu oddziaływać na nas psychologicznie czy rzeczywiście nam zagraża?

Mówimy zaledwie o kilku wyrzutniach i niewielkiej liczbie rakiet, które tak naprawdę stawia się naprzeciwko bardzo dużej liczbie potencjalnych celów w Europie i możliwości obronnych NATO – głównie amerykańskich. Te udane uderzenia na Ukrainie rakietami średniego zasięgu z pociskami, w których są głowice kinetyczne, mogą być traktowane jako swoisty pokaz możliwości. Zatem to nie jest dodatkowe zagrożenie zmieniające charakter bezpieczeństwa na wschodniej flance. W istocie ma on bardziej oddziaływać kognitywnie na przeciwnika, niż stanowić realne zagrożenie. Ale nie możemy zapominać, że Rosjanie wykorzystają te rakiety jako nośniki głowic nuklearnych i przede wszystkim, że cały czas jesteśmy zagrożeni potencjalną agresją. Rosja ma wiele środków przenoszenia broni nuklearnej. Oresznik jest kolejnym w tym arsenale, ale globalnie nie zmienia on poziomu zagrożenia nuklearnego.

Decyzja o ewentualnym rozmieszczeniu tego systemu na Białorusi ma też znaczenie polityczne. Oznacza, że stamtąd też mogą nadlecieć rakiety. To musi być uwzględnione w planowaniu ewentualnych działań odwetowych. 

Oczywiście. Mamy realne podstawy sądzić, że rozbudowa bazy Krzyczew-6 pokazuje, że ta instalacja może obsługiwać transport kolejowy, wykorzystywany do przemieszczania mobilnych wyrzutni do rakiet średniego zasięgu. Zatem należy tego typu ośrodek monitorować. Ale rozpoznanie i przeciwdziałanie użyciu tego typu środków rażenia jest obecnie o wiele łatwiejsze, niż to było za czasów zimnej wojny.

Rozmówca

Maciej Korowaj

Podpułkownik rezerwy i analityk. Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej im. Stefana Czarneckiego w Poznaniu, Uniwersytetu Adama Mickiewicza, Akademii Obrony Narodowej oraz Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodową służbę wojskową pełnił m.in. w 1. Dywizji Zmechanizowanej, 11. Dywizji Kawalerii Pancernej oraz Służbie Wywiadu Wojskowego. Specjalizuje się w zagadnieniach bezpieczeństwa oraz taktyce, operacji i strategii Białorusi, Rosji, Ukrainy. Wykładowca na Wydziale Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Białymstoku. Ekspert Defence24

Publicystyka
Port Haller, czyli czego Jarosław Kaczyński nie wie o Królewcu, portach i Polsce
Wojsko
Jak pokonać Rosję? Jak zmieni się armia? Znamy plany
Konflikty zbrojne
Rosja nie cofa się przed atakami na infrastrukturę medyczną
Plus Minus
Pułkownik Krawczyk: Na poziomie służb specjalnych już trwa konflikt Polska-Rosja
Plus Minus
„Plus Minus” w Borodziance. Ukraińska prowincja wyrwana z rosyjskiej okupacji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama