Reklama

Rosja nie złamie Ukrainy. W Kijowie zobaczyłem dlaczego

Ukraińcy nie poddadzą się Moskwie. Zbudowali w sobie odporność na wojnę, nauczyli z nią żyć. Przeciw wrogowi spaja ich też historia UPA, która tam, na miejscu, wydaje się dzisiaj raczej źródłem patriotyzmu niż złowrogiego dla Polaków patologicznego ukraińskiego nacjonalizmu.

Publikacja: 05.12.2025 06:00

Rosja nie złamie Ukrainy. W Kijowie zobaczyłem dlaczego

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

Wojnę można oswoić, z wojną da się żyć, ale im dalej ona jest – a przecież „strefa kontaktu”, czyli bezpośrednich walk żołnierzy znajduje się 600–700 km od Kijowa – to pozornie trochę mniej nas dotyczy. Jestem niemal w centrum ukraińskiej stolicy. Alarm budzi przed godziną trzecią rano. Za oknem budynku w dzielnicy Padół słychać przytłumione buczenie. Szached? Zejść do schronu? Zostać? Zostać! I tak prawie nikt nie schodzi. Na Telegramie czytam, że w powietrzu jest tylko MiG-31K, określany kodem „produkt 06”, który może przenosić rakiety Kindżał. Może, ale teraz nie musi! Być może to tylko lot ćwiczebny, którego celem jest wzbudzenie alarmu na części obszaru Ukrainy? Zostaję. Po pół godzinie słyszę komunikat o odwołaniu alarmu. Rano dowiaduję się, że w schronie, który może pomieścić ponad setkę osób, były tylko dwie, a jakiś cudzoziemiec spał na leżance.

Pozostało jeszcze 95% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
Ksiądz pedofil wykorzystywał Monikę jak tylko mógł. Zmowa milczenia i zaniedbania biskupów
Plus Minus
„Źródło czerni”: Polska w ciemnościach
Plus Minus
„Cartaventura: Lhasa”: Wyprawa po kartach
Plus Minus
„Jay Kelly”: Ostatnia gwiazda kina
Plus Minus
„Wysokie i niskie tony”: Bracia z różnych światów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama