Konstytucja nie pozostawia w tej sprawie żadnych wątpliwości. Prezes Narodowego Banku Polskiego nie może należeć do partii politycznej ani prowadzić działalności publicznej, która nie daje się pogodzić z godnością jego urzędu. Zapis ten nie jest wyłącznie elegancką deklaracją. To jeden z fundamentów stabilności państwa. Bank centralny ma bowiem stać poza bieżącą polityką. Właśnie po to, by nikt nie miał wątpliwości, że jego decyzje służą wyłącznie dbaniu o wartość pieniądza, a nie interesom którejkolwiek z partii.
Czytaj więcej
Przedstawimy rozwiązanie, które da rządowi kilkadziesiąt miliardów złotych zysku NBP co roku, bez zmiany prawa – zapowiedział prezes NBP Adam Glapi...
„SAFE 0 proc.” – pomysł bez konkretów
Tymczasem nie od dziś Adam Glapiński sprawdza w praktyce, jak mocno można przekraczać granicę między bankiem centralnym a polityką. W środę odbyła się wspólna konferencja prezesa NBP Adama Glapińskiego i prezydenta Karola Nawrockiego, podczas której ogłoszono koncepcję „polskiego SAFE 0 proc.”, alternatywy dla europejskiego mechanizmu finansowania zbrojeń. Projekt miałby zapewnić około 185 mld zł na modernizację armii bez konieczności korzystania z unijnego programu pożyczkowego. Brzmi atrakcyjnie? Problem w tym, że – jak przyznał sam prezes NBP w czwartek, podczas kolejnej konferencji – konkretnych rozwiązań właściwie jeszcze nie ma. Glapiński wyjaśnił bowiem, że żadnych szczegółów nie przedstawi, ponieważ pomysły muszą najpierw poznać rząd, minister finansów i minister obrony oraz prezydent. Innymi słowy: bank centralny ogłosił publicznie projekt, którego mechanizm dopiero ma zostać dopracowany.
Wystąpienie prezesa NBP nie było zresztą jedynie prezentacją koncepcji finansowej. Pojawiły się w nim również zdania wyraźnie wpisujące się w bieżący spór polityczny – choćby sugestia, że środki z ewentualnego zysku NBP powinny trafiać do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych zamiast na „łatanie dziury budżetowej”. Trudno o bardziej bezpośrednie odniesienie do politycznej debaty o finansach państwa.
Czytaj więcej
Nasze rezerwy złota nie są wcale aż tak duże, a ich wyzbywanie się po to, by nie zwiększać długu, nie jest dobrym pomysłem – mówią ekonomiści, z kt...
Gdzie kończy się bank centralny, a zaczyna polityka
Właśnie dlatego problem z „polskim SAFE 0 proc.” nie polega tylko na tym, czy taki mechanizm jest ekonomicznie sensowny i prawnie możliwy. Problem polega na tym, że bank centralny znów pojawia się w środku politycznego sporu.
Dlatego konstytucja tak wyraźnie oddziela prezesa NBP od polityki. Adam Glapiński od lat pokazuje jednak, że granicę tę traktuje bardzo swobodnie. Tak jak kiedyś, jeżdżąc na Nowogrodzką na spotkanie z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, tak i teraz występując u boku prezydenta Karola Nawrockiego i tym samym opowiadając się po jednej ze stron politycznego sporu. Trudno interpretować tę sytuację inaczej niż jako kolejny dowód na upolitycznienie instytucji, która z definicji powinna być apolityczna.
Paradoksalnie, „polski SAFE 0 proc.” przypomniał właśnie o jednej z najgłośniejszych obietnic wyborczych rządu Donalda Tuska. O obietnicy rozliczenia upolitycznienia Narodowego Banku Polskiego. O obietnicy postawienia prezesa Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu.