Reklama

Witold M. Orłowski: Kto coś zyska na tej wojnie?

Kto straci, a kto gospodarczo zyska na wojnie na Bliskim Wschodzie?
Mężczyzna trzyma irańską flagę wśród gruzów zniszczonego budynku po nalotach w centrum Teheranu

Mężczyzna trzyma irańską flagę wśród gruzów zniszczonego budynku po nalotach w centrum Teheranu

Foto: AFP

Jednym z popularnych mitów, do którego chętnie odwołują się ideowi przeciwnicy kapitalizmu, jest to że rzekomo wojna przynosi krajom gospodarcze korzyści. Owszem, zawsze są tacy, którzy na wojnie zarabiają. Ale większość krajów, firm i ludzi na wojnie traci. A im dłużej wojna trwa, tym straty są większe, nawet dla jej ostatecznych zwycięzców.

Kto więc gospodarczo zyskuje na obecnej wojnie na Bliskim Wschodzie?

Raczej nie Stany Zjednoczone, i to niezależnie od tego, jak bardzo będzie o tym zapewniał prezydent Donald Trump. Dla Amerykanów wojna z Iranem wiąże się przede wszystkim z ogromnymi bezpośrednimi kosztami, ale także z konsekwencjami długookresowymi. Pół biedy, gdyby udało się ją zakończyć szybkim sukcesem militarnym, albo porozumieniem z pokonanym przeciwnikiem. Byłoby to wyobrażalne w przypadku obalenia reżimu ajatollahów – ale nic nie wskazuje na to, że rozpoczynając atak Amerykanie zastanowili się nad tym, w jaki sposób do tego doprowadzić (a doświadczenia mają, bo już raz skutecznie obalili irański rząd w roku 1953). Gorzej, jeśli w ten czy inny sposób na lata ugrzęzną na Bliskim Wschodzie, zmuszeni do wzmocnionej ochrony Izraela i arabskich sojuszników.

No właśnie, Izrael. Dla Izraela zniszczenie irańskich zdolności bojowych to pewnie rzeczywiście sprawa życia i śmierci, ale z finansowego punktu widzenia to oczywiście niesłychany wysiłek. Ewentualny sukces militarny (który pewnie będzie osiągnięty) ani o krok nie przybliży Tel Awiwu do akceptowalnego, trwałego pokoju z sąsiadami, który jest warunkiem dalszego rozwoju gospodarczego otoczonego przez wrogów kraju.

Chiny zapewne patrzą na wojnę z mieszanymi uczuciami: z jednej strony, być może tracą irańskiego sojusznika, z drugiej mogą liczyć na radykalny wzrost swoich notowań w niemal wszystkich krajach globalnego Południa, dla których amerykańsko-izraelski atak na Iran to niemal czysty symbol zachodniego imperializmu. Ale dla chińskiej gospodarki sytuacja jest niezwykle groźna, bo Zatoka Perska jest jej głównym źródłem zaopatrzenia w ropę i gaz (tak jak dla całego Dalekiego Wschodu; Japonia i Korea są jeszcze bardziej uzależnione od tego importu niż Chiny). Dłuższe przerwy w dostawach mogą doprowadzić do pierwszej od wielu dekad recesji w całej Azji – a w ślad za tym do globalnej recesji.

Reklama
Reklama

No i w końcu Europa. Zależność Europy od przepływającego przez Cieśninę Ormuz gazu i ropy jest stosunkowo niewielka (po radykalnym ograniczeniu zakupów z Rosji, większość importowanych surowców energetycznych pochodzi z USA, Kazachstanu, Azerbejdżanu i Afryki). Nie oznacza to jednak, że Europa nie odczuje boleśnie ograniczenia globalnej podaży ropy i gazu (już po kilkudziesięciu godzinach wojny europejskie ceny gazu niemal się podwoiły, a ceny ropy wzrosły o 15 proc; co będzie dalej, zależy od rozwoju sytuacji). Ryzyko ponownego wzrostu inflacji jest więc poważne, podobnie jak ryzyko osunięcia się Niemiec i całej strefy euro w recesję, jeśli znacząco spadnie eksport do Azji.

No to czy ktoś na tej wojnie zyskuje? Może Putin, dla którego strata irańskiego sojusznika może być mniej ważna od dodającego tlenu rosyjskiej gospodarce wzrostu cen ropy. No i oczywiście ci politycy, dla których wojenny sukces może odwracać uwagę od krajowych kłopotów. Ale im dłużej wojna będzie trwała, tym gorzej dla wszystkich.

CV

Witold M. Orłowski

główny doradca ekonomiczny PwC w Polsce, wykładowca Politechniki Warszawskiej.

Opinie Ekonomiczne
Maciej Miłosz: Irańska lekcja dla Polski
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Jak długo potrwa slalom między stawkami VAT
Opinie Ekonomiczne
Paweł Rożyński: Pacyfiści AI poszli na wojnę z systemem. W AI jednak trudno o etykę
Opinie Ekonomiczne
Prof. Wojtyna: Jaki jest koszt cichego porozumienia między rządem, NBP i prezydentem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama