Gdyby potwierdziły się informacje agencji Bloomberga z 11.02.2026 o cichym porozumieniu między rządem, NBP i prezydentem, to niezależnie od bieżących kalkulacji politycznych, jego koszty byłyby dla gospodarki oraz dla struktury instytucjonalnej państwa bardzo wysokie i trudne do odwrócenia. Najkrócej rzecz ujmując, porozumienie miałoby polegać na odstąpieniu koalicji rządowej od wniosku o postawieniu prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu w zamian za pewne przesunięcia kadrowe w RPP i w zarządzie NBP oraz za mniej krytyczne podejście banku centralnego do polityki gospodarczej rządu.
Można tylko mieć ciągle nadzieję, że do takiego porozumienia, mimo że o nim w mediach już głośno, jednak nie doszło, a jeśli już, to że nie zostanie ono wprowadzone w życie. Sytuacja byłaby jeszcze bardziej niebezpieczna, gdyby deal okazał się nie jednorazową inicjatywą, lecz odzwierciedleniem upodabniania się poglądów polityków różnych opcji co do kwestii kluczowych dla przyszłości polskiej gospodarki.
Gdyby miał to być tylko jednorazowy deal, to trudno zrozumieć, dlaczego rząd miałby akceptować tak nieekwiwalentną wymianę, wyraźnie premiującą prezesa NBP. Zastanawiające jest to, że znani komentatorzy, m.in. red. Jakub Majmurek („Newsweek” z 27.02.26), koncentrują swoje oceny na bilansie krótkookresowych korzyści i strat politycznych, a bagatelizują dużo poważniejsze zagrożenia dla równowagi makroekonomicznej i makrofinansowej oraz dla instytucjonalnego porządku gospodarki rynkowej w Polsce.
Czytaj więcej
Rząd porzucił plany postawienia prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego przed Trybu...
Milczący kontrakt
Deal może przybierać różne formy. W tak delikatnych relacjach, jak między prawnie niezależnym bankiem centralnym a rządem, ważną rolę odgrywać może pewnego rodzaju nieformalny (milczący) kontrakt (implicit contract), którego „subtelnym” wariantem jest wychodzenie naprzeciw oczekiwaniom drugiej strony. Prezes Adam Glapiński robił to skutecznie wobec rządu PiS, a teraz podobną technikę zastosował wobec obecnego. Technika ta jest jednoznacznie formą upolityczniania działalności banku centralnego, podważającą zasadę jego niezależności, tyle że formą bardziej zawoalowaną. Na marginesie, w odniesieniu do rynku pracy jeden z tej grupy modeli teoretycznych nosi nazwę modelu wymiany prezentów (gift exchange model).