Reklama

28 min. 8 sek.

Atomowy zwrot Macrona. Czy Polska znajdzie się pod francuskim parasolem nuklearnym?

Nowa doktryna strategiczna ogłoszona przez Emmanuela Macrona może oznaczać możliwość stacjonowania w Polsce francuskich myśliwców zdolnych do przenoszenia broni jądrowej. To największa zmiana w podejściu Paryża do odstraszania nuklearnego od czasów generała de Gaulle’a.

Czy Europa przestaje ufać Ameryce? Czy Polska powinna oprzeć się na francuskim „parasolu”, czy budować własne zdolności? O konsekwencjach politycznych, militarnych i geostrategicznych tej decyzji Marzena Tabor-Olszewska rozmawia z Jędrzejem Bieleckim.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Nowy parasol atomowy dla Europy. Emmanuel Macron wskazał m.in. Polskę

Punktem wyjścia jest diagnoza, którą prezydent Francji przedstawił w bazie w Breście. Jak relacjonuje gość podcastu, zmiana wynika z kilku nakładających się czynników: rosyjskich gróźb użycia broni jądrowej, niepewności co do reakcji Stanów Zjednoczonych oraz rozpadu dotychczasowej architektury kontroli zbrojeń. – Nie może być dłużej sytuacji, w której za Europejczyków w kwestiach obronnych decydują inni – podkreślał Macron.

Francuska doktryna od dekad opiera się na pojęciu „żywotnych interesów”. Ich definicja pozostaje celowo nieostra. – Francuska doktryna jądrowa mówi o tym, że zostaną uruchomione siły jądrowe w momencie, kiedy żywotne interesy Francji zostaną naruszone – przypomina Bielecki. Decyzję o ich użyciu podejmuje wyłącznie prezydent. Jednocześnie już de Gaulle wskazywał, że interesy te nie kończą się na granicach Francji.

Czytaj więcej

NATO nie planuje udziału w konflikcie USA–Izrael–Iran
Reklama
Reklama

Myśliwce nad Wisłą i europejskie „żywotne interesy”

Nowością w propozycji Macrona jest bardzo konkretne „zaznaczenie” obecności francuskiego systemu odstraszania w Europie Środkowej. Przykładem była sytuacja z września ubiegłego roku, gdy po rosyjskim incydencie dronowym nad Polską Francja wysłała trzy myśliwce Rafale, w tym jeden przystosowany do przenoszenia broni jądrowej. Teraz taka obecność mogłaby mieć charakter stały lub długoterminowy.

– Decyzja o użyciu broni jądrowej byłaby w wyłącznych rękach Francji – zastrzega rozmówca. Jednocześnie Polska mogłaby uczestniczyć w ćwiczeniach i budować konwencjonalne wsparcie dla francuskiego odstraszania. To element szerszej zmiany: osiem państw UE, w tym Polska, Szwecja czy Niemcy, zaczyna traktować francuską koncepcję bardzo poważnie.

Kluczowa pozostaje wiarygodność samego odstraszania. Bielecki przywołuje słowa François Mitterranda: – Tak naprawdę wiarygodność francuskiego systemu ostatecznie sprowadza się do prezydenta. Francja dysponuje dziś 290 głowicami atomowymi i czterema okrętami podwodnymi, z których przynajmniej dwa stale patrolują morza. – Francja ma taką siłę, która gwarantuje zniszczenia nie do zaakceptowania dla wroga – podkreśla dziennikarz.

Czytaj więcej

Viktor Orbán stracił cudowną broń. Opozycja na Węgrzech ma coraz lepsze notowania

NATO, Trump i europejska dorosłość

Debata o francuskim parasolu nie toczy się w próżni. W Polsce rośnie sceptycyzm wobec amerykańskich gwarancji. – Przeszło połowa Polaków uważa Amerykę za sojusznika, który nie jest wiarygodny – zauważa Bielecki. To „tektoniczna zmiana” w myśleniu o bezpieczeństwie.

Jednocześnie Europa zaczyna przejmować ciężar wsparcia dla Ukrainy. – W tej chwili 97 proc. wsparcia dla Ukrainy pochodzi z Europy – mówi gość podcastu. To sygnał dojrzewania politycznego i militarnego kontynentu, który przez dekady korzystał z amerykańskiego parasola także dlatego, że było to wygodne i tańsze.

Reklama
Reklama

Czy odstraszanie wystarczy, by powstrzymać Władimira Putina? – Putin nie uderzy w Europę, jeżeli nie wygra wojny w Ukrainie – ocenia Bielecki. Jednocześnie ostrzega przed scenariuszem „testowania” NATO na niewielkim terytorium państw bałtyckich. Właśnie dlatego – jak podkreśla – Europa musi budować własne zdolności, niezależnie od tego, kto zasiada w Białym Domu.

Odcinek dotyka też pytania o przyszłość samej Francji. Co, jeśli w Pałacu Elizejskim zasiądzie skrajna prawica? To kolejny argument za pogłębianiem integracji europejskiej i wspólnymi mechanizmami decyzyjnymi. Bo – jak wynika z rozmowy – w świecie rozpadających się gwarancji i rosnących napięć sojusze są tylko tak trwałe, jak polityczna wola ich przestrzegania.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama