W czwartą rocznicę pełnoskalowej agresji na Ukrainę Estera Flieger pyta o rosyjskie społeczeństwo: co o nim wiemy, skąd to wiemy i jak działa system, który wymusza lojalność oraz spycha ludzi do „strefy komfortu” – bierności i autocenzury.

Reklama
Reklama

Szkoła jako laboratorium lojalności

Punktem wyjścia rozmowy jest film „Pan nikt kontra Putin”, zrealizowany przez Pawła Tałankina – pedagoga z Karabaszu na południowym Uralu. Maria Domańska mówi, że z nagrań szkolnych uroczystości „wynikają wszystkie mechanizmy” indoktrynacji dzieci i młodzieży.

Najciekawsze w filmie są – jej zdaniem – postawy nauczycieli. Jedni próbują „ocalić jakieś krytyczne myślenie”, inni budują karierę na praniu mózgów. Domańska przywołuje przykład nauczyciela historii, który zostaje nagrodzony i pokazany jako „betonowy sowiecki propagandysta”, emocjonalnie zaangażowany w wtłaczanie militarystycznej propagandy i kłamstw historycznych.

Czytaj więcej

Czy Rosja będzie w stanie kontynuować wojnę w 2026 roku? Eksperci przeanalizowali sytuację

„Nie chcą się narażać”: jak działa strach

W filmie jest też moment przełomu: gdy Tałankin staje się „na cenzurowanym”, uczniowie odsuwają się od niego. Domańska podkreśla, że nie dzieje się to dlatego, że przestaje być lubiany, lecz dlatego, że kontakt z nim robi się ryzykowny. To właśnie jedna z definicji „strefy komfortu” w warunkach opresji: nie wychylać się, nie brać na siebie kosztów, nie zostać zauważonym.

Wątek dopełnia relacja autora z matką – bibliotekarką, w której widać „genetycznie zaszczepiony strach”. W tej logice bezpieczeństwo wygrywa z solidarnością.

Donosy: kara za „wychodzenie przed szereg”

Flieger przywołuje historię nauczycielki, na którą doniósł rodzic, oraz dane o postępowaniach wobec pedagogów po 2022 r. Domańska zaznacza: „niektórzy donoszą, niektórzy nie”, ale tendencja rośnie.

Mechanizm donoszenia bywa psychologiczny: ktoś, kto idzie pod prąd, „wytrąca pozostałych ze strefy komfortu” i obnaża ich konformizm. Donos staje się sposobem „ściągnięcia w dół” – usunięcia z otoczenia kogoś, kto swoim przykładem podnosi ryzyko dla reszty. Jest też drugi motyw: pokaz lojalności wobec państwa, która ma dawać poczucie bezpieczeństwa w warunkach represji.

Czytaj więcej

„Zostały nam tylko radia, kable i gołębie”. Podsłuchane rozmowy Rosjan świadczą o chaosie

„Neototalitaryzm”: dlaczego to już nie tylko autorytaryzm

Domańska mówi, że w OSW szukano języka, który lepiej opisze zmiany w Rosji. Jej zdaniem w pewnym momencie przestało wystarczać słowo „autorytaryzm”. Wskazuje trzy tendencje: ingerencję w życie prywatne, masową indoktrynację i ideologizację oraz oczekiwanie aktywnego poparcia dla wojny i reżimu.

W tym sensie „wychowanie patriotyczne” to – jak mówi – „pranie mózgów”: kult militaryzmu, normalizacja wojny jako stanu pożądanego, mowa nienawiści, dehumanizacja wrogów i kłamstwa historyczne. W odpowiedzi część rodziców przenosi dzieci na nauczanie domowe, choć Domańska podkreśla, że w przypadku najmłodszych propaganda działa najsilniej.

„Magma” i wyuczona bezradność

Domańska opisuje strukturę postaw: ok. 15–20 proc. przeciwników reżimu lub wojny, podobny odsetek zwolenników oraz największą grupę bierną – „magma”, którą Rosjanie nazywają „błotem”. Ta większość podąża za narracją państwa i wybiera adaptację.

To nie „genetyczna” różnica – jak podkreśla – tylko „bardzo racjonalna strategia przetrwania” w opresji. Putinowski system długo opierał się na kontrakcie: wy nie wtrącacie się do polityki, państwo pozwala wam żyć. Wojna zmieniła reguły gry: bierna lojalność przestała wystarczać, rośnie presja na demonstracje poparcia.

Czytaj więcej

Co Wołodymyr Zełenski usłyszał od Donalda Trumpa? Nieoficjalne doniesienia, jest reakcja Rosji

Skąd wiemy cokolwiek o Rosjanach

Flieger pyta o źródła wiedzy w warunkach strachu i autocenzury. Domańska odpowiada: socjologia w Rosji istnieje, ale jest ograniczona, bo ludzie w interakcji publicznej mówią często to, co „pożądane”. Dlatego ważne są badania jakościowe, analiza mediów, kontakty z dziennikarzami i aktywistami oraz mozolne zbieranie informacji „po kawałeczkach”.

Nietypowym źródłem bywa też literatura: Domańska mówi o „instynkcie społeczno-politycznym” pisarzy i wskazuje na Dmitrija Głuchowskiego jako autora, który potrafi w formie dystopii pokazać mechanizmy reżimu.