Sprawa od miesięcy owiana jest tajemnicą. Wokół wraku odnotowano aktywność rosyjskich jednostek wojskowych i amerykańskich samolotów wykrywających ślady promieniowania. Hiszpanie, prowadzący w tej sprawie śledztwo, nie wykluczają nawet użycia specjalistycznej torpedy.

Reklama
Reklama

Tajemniczy ładunek rosyjskiego statku i kurs, który budził pytania

„Ursa Major”, znany także jako „Sparta 3”, należał do powiązanej z rosyjskim państwem firmy Oboronlogistics. Statek wcześniej wykorzystywano m.in. podczas rosyjskich operacji wojskowych w Syrii.

Jednostka wypłynęła 11 grudnia 2024 r. z Petersburga. Oficjalnie kierowała się do Władywostoku. W deklaracji ładunkowej wymieniono dwa duże dźwigi Liebherr, 129 pustych kontenerów oraz dwa wielkie „włazy”.

Według ustaleń hiszpańskich śledczych określenie „włazy” miało ukrywać rzeczywisty charakter transportu. Kapitan statku Igor Anisimow przyznał później śledczym, że chodziło o komponenty dwóch reaktorów nuklearnych podobnych do tych stosowanych w rosyjskich okrętach podwodnych.

Jak zaznaczył, nie wiedział, czy zawierały paliwo jądrowe.

Eksplozje na Morzu Śródziemnym

22 grudnia portugalska marynarka wojenna zakończyła obserwację rosyjskiego statku eskortowanego przez okręty wojskowe „Iwan Gren” i „Aleksandr Otrakowski”.

Kilka godzin później, już na wodach hiszpańskich, „Ursa Major” gwałtownie zwolnił. Załoga zapewniała jednak służby ratunkowe, że nie potrzebuje pomocy.

Dzień później sytuacja dramatycznie się zmieniła. Załoga nadała sygnał alarmowy. Według śledztwa doszło do trzech eksplozji po prawej burcie, w pobliżu maszynowni. Zginęło dwóch członków załogi, a jednostka utraciła możliwość manewrowania. 14 marynarzy ewakuowano na tratwę ratunkową. Podjęły ich hiszpańskie służby.

Czytaj więcej

Korea Północna zapisała w konstytucji odwet nuklearny za zabójstwo Kim Dzong Una

Według źródeł CNN statek początkowo nie wyglądał na zagrożony zatonięciem. Sytuacja zmieniła się wieczorem 23 grudnia.

Rosyjski okręt „Iwan Gren” miał nakazać innym jednostkom oddalenie się od miejsca zdarzenia, a następnie wystrzelić czerwone flary. Chwilę później sejsmografy zarejestrowały cztery kolejne eksplozje przypominające detonacje podwodnych ładunków. O 23:10 „Ursa Major” zatonął.

Kilka dni później właściciel jednostki określił incydent jako „ukierunkowany atak terrorystyczny”. Rosjanie twierdzili, że w kadłubie znaleziono otwór o wymiarach 50 na 50 cm, a pokład był pokryty odłamkami.

Czy Rosja chciała przekazać technologię nuklearną Korei Północnej?

Według śledztwa celem podróży mógł być północnokoreański port Rason. Hiszpanie zwracają uwagę, że transport dwóch dźwigów i pustych kontenerów drogą morską przez pół świata między rosyjskimi portami byłby ekonomicznie nielogiczny przy istniejącej sieci kolejowej.

Śledczy podejrzewają, że dźwigi miały posłużyć do rozładunku wrażliwego ładunku na miejscu. Podejrzenia wzmacnia kontekst polityczny. W październiku 2024 r. Korea Północna wysłała co najmniej 10 tys. żołnierzy do wsparcia rosyjskich działań przeciw Ukrainie w obwodzie kurskim.

Kilka miesięcy później reżim Kim Dzong Una opublikował zdjęcia swojego pierwszego okrętu podwodnego o napędzie atomowym. Mike Plunkett, analityk firmy Jane’s, ocenił, że ewentualne przekazanie takiej technologii byłoby „bardzo poważnym krokiem Moskwy” i mogłoby szczególnie niepokoić Koreę Południową.

Czytaj więcej

Szybko rośnie dziura w budżecie Rosji. Droga ropa wcale nie pomaga

Samoloty USA nad wrakiem i kolejne eksplozje

Wrak „Ursa Major” spoczywa na głębokości około 2500 metrów. Hiszpański rząd twierdzi, że wydobycie rejestratora danych byłoby zbyt ryzykowne i kosztowne.

To wywołało pytania opozycji. Były kapitan marynarki handlowej i deputowany Juan Antonio Rojas Manrique stwierdził, że współczesne „czarne skrzynki” zwykle wypływają na powierzchnię, dlatego ktoś może już posiadać kluczowe dane. Tydzień po zatonięciu nad miejscem katastrofy pojawił się rosyjski statek „Yantar”, oskarżany przez państwa NATO o działalność szpiegowską. Według źródeł CNN po jego przybyciu zarejestrowano kolejne cztery eksplozje.

Dodatkowe pytania wywołały loty amerykańskich samolotów WC-135R, wykorzystywanych do wykrywania skażeń radioaktywnych i analizy materiałów nuklearnych. Maszyny dwukrotnie przelatywały nad miejscem zatonięcia statku.

Torpeda, mina czy sabotaż? Śledczy analizują scenariusze

Prowadzący śledztwo Hiszpanie rozważają możliwość użycia superkawitacyjnej torpedy Barracuda, zdolnej do przebicia kadłuba bez klasycznej eksplozji.

Według analiz taki pocisk mógł spowodować niewielki, ale precyzyjny otwór w burcie i doprowadzić do późniejszych eksplozji w rejonie maszynowni. Nie wszyscy eksperci podzielają tę teorię. Mike Plunkett sugeruje raczej użycie miny magnetycznej przymocowanej do kadłuba.

Ani Rosja, ani Hiszpania, Wielka Brytania czy Pentagon nie przedstawiły dotąd oficjalnego wyjaśnienia przyczyn katastrofy.