Oto przegląd najważniejszych wydarzeń, które miały miejsce w nocy z 11 na 12 maja:
„Wall Street Journal”: Zjednoczone Emiraty Arabskie potajemnie atakowały cele w Iranie
Amerykański dziennik „Wall Street Journal”, powołując się na swoje źródła podał, że ZEA przeprowadzały w marcu i na początku kwietnia potajemne ataki na Iran, biorąc na cel m.in. irańską rafinerię w rejonie wyspy Lawan w Zatoce Perskiej. Przed wejściem w życie zawieszenia broni między USA i Izraelem a Iranem (Donald Trump ogłosił je w nocy z 7 na 8 kwietnia czasu polskiego) ZEA były regularnie atakowane z powietrza przez Iran, przy użyciu dronów i pocisków balistycznych.
Nie ma informacji, by jakiekolwiek inne bliskowschodnie państwo (z wyjątkiem Izraela), atakowane odwetowo przez Iran, przeprowadzało własne uderzenia na cele w Iranie.
Czytaj więcej
Donald Trump publicznie przyznał, że nie przeczytał do końca irańskiej propozycji pokojowej, po czym nazwał ją „stekiem bzdur”. Zdaniem amerykański...
Z doniesień „Wall Street Journal” nie wynika, czy ZEA zaatakowały rafinerię na wyspie Lawan przed wejściem w życie zawieszenia broni, czy już po tym, jak zostało ono ogłoszone. Iran informował, że rafineria na wyspie Lawan była celem ataku, co pociągnęło za sobą atak odwetowy na ZEA i Kuwejt – informuje amerykański dziennik.
Jedno ze źródeł „Wall Street Journal” twierdzi, że Waszyngton zareagował pozytywnie na włączenie się Abu Zabi w działania militarne przeciwko Iranowi, po tym jak inne państwa rejonu Zatoki Perskiej, będące sojusznikami USA, odmówiły udziału w takich działaniach.
MSZ Emiratów nie odpowiedziało na prośbę „WSJ” o komentarz w sprawie doniesień o atakach. Przypomniało jedynie swoje wcześniejsze deklaracje, z których wynikało, że ZEA rezerwują sobie prawo odpowiedzi na ataki Iranu na swoje terytorium.
W marcu izraelskie media donosiły, że ZEA przeprowadziły atak na stację odsalającą wodę w Iranie, ale wówczas Abu Zabi zdecydowanie temu zaprzeczyło.
W „gorącej” fazie wojny USA i Izraela z Iranem Teheran wystrzelił ok. 550 pocisków balistycznych w stronę ZEA, atakował też Emiraty przy użyciu ponad 2 200 dronów. Czyni to Zjednoczone Emiraty Arabskie najczęstszym celem ataków odwetowych Iranu w regionie.
Prezydent Wenezueli zapewnia, że jej kraj nie zostanie 51. stanem USA
P.o. prezydenta Wenezueli Delcy Rodriguez oświadczyła, że jej kraj nie planuje zostać 51. stanem USA, po tym, jak Donald Trump stwierdził, że „poważnie rozważyłby” taki scenariusz.
– Będziemy nadal bronić naszej integralności, naszej suwerenności, naszej niepodległości i naszej historii – mówiła Rodriguez, która objęła władzę w Wenezueli po tym, jak w wyniku operacji wojskowej USA uprowadzony został Nicolás Maduro. – Wenezuela nie jest kolonią, ale wolnym krajem – dodała.
To reakcja na wcześniejsze słowa Donalda Trumpa, który w rozmowie z Fox News powiedział, że „poważnie rozważyłby uczynienie Wenezueli 51. stanem USA”. Prezydent USA mówił też, że Wenezuela „kocha Trumpa”.
Przedstawicielka biura prasowego Białego Domu Anna Kelly w późniejszej rozmowie z Fox News nie chciała komentować słów Trumpa stwierdzając jedynie, że prezydent jest „znany z tego, że nigdy nie akceptuje status quo” i chwaliła Rodriguez za podjęcie przez nią współpracy z USA.
Rośnie liczba polityków Partii Pracy, którzy chcą odejścia Keira Starmera
Do 72 wzrosła liczba parlamentarzystów Partii Pracy, którzy domagają się odejścia ze stanowiska Keira Starmera, lidera ugrupowania i premiera Wielkiej Brytanii, po tym, jak w wyborach lokalnych z 7 maja ugrupowanie doznało bolesnej porażki, tracąc 1 496 mandatów radnych. Partia Pracy po raz pierwszy w historii walijskiego parlamentu straciła w nim większość, osiągnęła też najgorszy w historii wynik w wyborach do szkockiego parlamentu. Starmer 11 maja oświadczył, że nie zamierza rezygnować, ale do wyznaczenia harmonogramu odejścia ze stanowiska wzywa go m.in. szefowa MSW Shabana Mahmood. Z rządu odeszło też sześciu ministerialnych doradców, którzy również domagają się odejścia premiera ze stanowiska.
Wśród kandydatów na nowego lidera Partii Pracy jest minister zdrowia Wes Streeting, którego zwolennicy chcieliby jak najszybszego rozpoczęcia procedury wyłaniania nowego przewodniczącego, by uniemożliwić start w wyborach burmistrzowi Manchesteru Andy'emu Burnhamowi. Ten ostatni nie zasiada w parlamencie, co sprawia że aby ubiegać się o urząd lidera Partii Pracy musiałby wystartować w wyborach uzupełniających, po odejściu z Izby Gmin jednego z dotychczasowych parlamentarzystów.