„Przewrót dokonany przez Józefa Piłsudskiego był bezprecedensowym w polskiej historii przykładem pogardy wobec legalnej, konstytucyjnej, praworządnej i wybranej przez Naród Polski władzy. Był aktem zdrady wobec ideałów państwa, który mógł przerodzić się w wojnę domową” – czytamy w projekcie uchwały w sprawie upamiętnienia ofiar zamachu majowego, który złożyła w Sejmie Konfederacja.
Czytaj więcej
91 lat temu Józef Piłsudski wyjechał z Sulejówka, aby pokierować przewrotem wojskowym, który w jego opinii miał uratować państwo przed rozkładem po...
Można w nim przeczytać, że po wprowadzeniu rządów sanacji na porządku dziennym były „cenzura prasy, zamykanie redakcji, rozbijanie spotkań struktur i wieców wyborczych, nadużywanie aresztów, delegalizacja organizacji opozycyjnych, utrudnianie prowadzenia kampanii wyborczych i fałszowanie wyników wyborów”, a także „szykany i przemoc wobec przeciwników politycznych”, „pobicia i bezprawne aresztowania, w niektórych przypadkach prowadzące do śmierci ofiar”, „sfałszowane wybory”, „krwawa pacyfikacja strajku chłopskiego czy utworzenie obozu w Berezie Kartuskiej, w którym więziono i torturowano przedstawicieli opozycji”.
Projekt kończy się wyjątkowo ostrym stwierdzeniem, w którym Sejm „potępia Józefa Piłsudskiego i jego obóz polityczny, który podniósł zbrojną rękę przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej”. W ten oto sposób Konfederacja z przytupem wkracza w obszar polityki historycznej.
Dotąd z projektów potępiających zamach majowy słynęły PSL i Lewica, a nie Konfederacja
Pretekstem jest stulecie zamachu majowego, zbrojnego przewrotu dokonanego przez marszałka Józefa Piłsudskiego, które obchodzimy we wtorek, 12 maja. W bardzo niejednoznaczny sposób oceniają go historycy, o czym świadczy już samo nazewnictwo. Zdaniem niektórych był „puczem” lub „zamachem”, zdaniem innych – tylko „przewrotem”. Dzieje się tak, bo z jednej strony zamach majowy miał krwawy przebieg, zginęło w nim niemal 400 osób i był początkiem autorytarnych rządów sanacji. Jednak z drugiej strony, podłożem przewrotu był kryzys społeczno‑polityczny w Polsce, co zdaniem części historyków usprawiedliwia działania marszałka.
Czytaj więcej
Poza powoływaniem się na przywódcę Ruchu Ludowego wdrażać w życie idee, którym był wierny Wincenty Witos - napisał w mediach społecznościowych szef...
Dotąd po stronie krytyków zamachu majowego najmocniej sytuowały się w Sejmie PSL i Lewica (wcześniej SLD). W przypadku PSL powód jest oczywisty: przewrót majowy był wprost wymierzony w trzeci rząd Wincentego Witosa, ojca ruchu ludowego. Jednym z głównych przeciwników sanacji był też Ignacy Daszyński, do którego chętnie odwołuje się współczesna Lewica, starająca się umniejszać swoje powiązania z czasami PRL. To dlatego PSL i Lewica wielokrotnie składały w przeszłości projekty uchwał krytyczne wobec zamachu majowego. PSL dodatkowo zabiegało o rehabilitację Witosa, skazanego w procesie brzeskim, którą ostatecznie udało się przeprowadzić w 2023 r..
Tym razem, przed okrągłą setną rocznicą zamachu majowego, ponownie swój projekt wniosło PSL. Jest dużo bardziej zachowawczy od projektu Konfederacji, bo – jak dowiedziała się „Rzeczpospolita” – ludowcy liczą na to, że na bazie ich propozycji powstanie ponadpartyjna uchwała, która zostanie wniesiona przez prezydium Sejmu i przyjęta przez aklamację.
Dlaczego własny projekt wniosła też Konfederacja, partia nieprowadząca dotąd w Sejmie wyraźnej polityki historycznej? Michał Wawer, autor projektu o zamachu majowym, mówi, że Ruch Narodowy, wchodzący w skład Konfederacji, ma równie bogate tradycje, jak inne partie, działające w Sejmie. – Sięgają do Ligi Narodowej, Ligi Polskiej i przedwojennej endecji. Od np. PSL różni nas to, że w okresie PRL nasze środowisko nie sprzedało się komunistom. To oczywiste, że setna rocznica zamachu majowego jest dla nas czymś istotnym – tłumaczy Michał Wawer.
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w 100. rocznicę zamachu majowego składa hołd ofiarom bratobójczych walk i późniejszych prześladowań, wyraża wdzięczność obrońcom legalnych władz polskich oraz potępia Józefa Piłsudskiego i jego obóz polityczny, który podniósł zbrojną rękę przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej
Jak czytamy we wniesionym przez niego projekcie, rząd Witosa z 1926 r. tworzony był przez „koalicję narodowych demokratów, ludowców, konserwatystów i chadeków”. Wymienienie na pierwszym miejscu „narodowych demokratów” to nie przypadek, bo w tamtym gabinecie dwie teki mieli ministrowie wywodzący się ze Związku Ludowo‑Narodowego, jednej z przedwojennych partii endeckich, do których nawiązuje dziś Ruch Narodowy.
– Dużą część więźniów Berezy Kartuskiej stanowili narodowcy. Byli największym ugrupowaniem dwudziestolecia międzywojennego, w związku z czym również główną siłą opozycyjną wobec rządów Piłsudskiego. Ich prześladowania zaczęły się właśnie od zamachu majowego – dodaje Michał Wawer. I nie ukrywa, że jego formacja „chce rzucić rękawicę PSL na polu polityki historycznej”.
Konfederacja jako jedyna może prowadzić politykę historyczną „bez wewnętrznych sprzeczności”
Działaniami Konfederacji nie jest zaskoczony prof. Rafał Chwedoruk, politolog z UW, autor monografii „Polityka historyczna”. – Wielu polityków Konfederacji, choć są to w większości osoby stosunkowo młode, ma doświadczenia uczestnictwa w formacjach politycznych nawiązujących do przedwojennej endecji. Liga Polskich Rodzin, w której działał np. wicemarszałek Krzysztof Bosak, była zdominowana przez jeden z odłamów Stronnictwa Narodowego, reaktywowanego w 1989 r. Z kolei Unia Polityki Realnej, była partia Janusza Korwin‑Mikkego, nieprzypadkowo nawiązywała do międzywojennego Stronnictwa Polityki Realnej, które nie było może stricte endeckie, ale często odwoływało się do tego ruchu politycznego – tłumaczy badacz.
Obserwując krytykę Piłsudskiego w wydaniu obecnego PSL można się ironicznie uśmiechnąć
Dodaje, że na korzyść polityki historycznej Konfederacji działa też to, że jest ona w zasadzie jedyną partią w Sejmie, która może prowadzić ją bez wewnętrznych sprzeczności. – Obserwując krytykę Piłsudskiego w wydaniu obecnego PSL można się ironicznie uśmiechnąć, bo w czasach przewrotu majowego ruch ludowy był głęboko podzielony. PSL „Piast” współtworzył co prawda rząd Witosa, ale PSL „Wyzwolenie” było jedną z partii najmocniej propiłsudczykowskich. – „PSL Wyzwolenie” oczywiście poparło zamach majowy, a żeby było ciekawiej, współczesne PSL ma najsilniejszy elektorat w dawnych matecznikach właśnie tamtej partii – tłumaczy prof. Chwedoruk. – Zamach z 1926 r. poparła też duża część ówczesnej lewicy, co nie przeszkadza ich współczesnym spadkobiercom prowadzić politykę historyczną opartą na krytyce Piłsudskiego – dodaje.
Czytaj więcej
- Politykom Platformy Obywatelskiej, którzy postanowili urządzać sobie ideologiczno-historyczną wojnę trzeba dać jasny sygnał, że nie ma zgody na c...
Zdaniem prof. Chwedoruka, Konfederacja takich dylematów nie ma, jednak przede wszystkim – jego zdaniem – prowadzenie dziś polityki historycznej jest standardem we współczesnych partiach, aspirujących do odgrywania dużej roli na scenie publicznej. – Robią to w zasadzie wszystkie liczące się ugrupowania w Polsce i za granicą. Dzieje się to na wielu poziomach i nie stronią od tego nawet partie, odwołujące się do młodszych wyborców, mniej zainteresowanych historią – zauważa.
Symbolem polityki historycznej KO jest Europejskie Centrum Solidarności, a PiS – Muzeum Powstania Warszawskiego
Nie zawsze nawiązywanie do historii dotyczy oczywiście okresu międzywojennego, czego najlepszym przykładem jest Koalicja Obywatelska. Najbardziej pomnikowym przejawem jej polityki historycznej jest Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku, otwarte w 2014 r., a partia Donalda Tuska chętnie nawiązuje właśnie do dziedzictwa Solidarności, wyborów czerwcowych czy najważniejszych dat dotyczących integracji z Unią Europejską.
Z kolei PiS chętnie odwołuje się do postaci Józefa Piłsudskiego. „Ja i mój brat uważaliśmy się, w jakiejś mierze, w zasadniczo odmiennych warunkach, za kontynuatorów myśli marszałka Józefa Piłsudskiego” – oświadczył w 2017 r. Jarosław Kaczyński w 150. rocznicę urodzin Piłsudskiego. „Marszałkowi jako jedynemu człowiekowi, który mógł zjednoczyć pod swoim przywództwem wszystkie proniepodległościowe polskie nurty polityczne, zawdzięczamy niepodległe państwo w takich, a nie innych, niemałych w końcu granicach” – dodał.
Czytaj więcej
Muzeum Powstania Warszawskiego przywołuje ducha wolności, który ożywiał warszawiaków ?nie tylko 70 lat temu, ale także wcześniej i później.
Jednak w polityce PiS równie ważną, jeśli nie istotniejszą rolę, odgrywa nawiązywanie do tradycji żołnierzy wyklętych, a przede wszystkim powstania warszawskiego. I podobnie jak z rządami KO kojarzy się ECS w Gdańsku, w przypadku PiS podobną rolę spełnia Muzeum Powstania Warszawskiego, otwarte w 2004 r. przez ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego.
Czy jednak polityka historyczna jest w ogóle czymś, co doceniają wyborcy? Może od tego, co partia mówi o przeszłości, bardziej liczy się dla nich to, co ma do zaoferowania na przyszłość? Michał Wawer nie ukrywa, że polityka historyczna nie ma tylko na celu dotarcie do wyborców, ale też formację ideową działaczy. – Chcemy im w ten sposób pokazać, że nasze poglądy i postulaty nie wzięły się znikąd, bo są zakorzenione w długiej tradycji. I będziemy podejmować kolejne kroki w tym kierunku – zapowiada.