W ubiegłym tygodniu prezydent Karol Nawrocki – niespodziewanie dla większości obserwatorów sceny politycznej – zaproponował referendum w sprawie polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Jak sam mówił, to m.in. realizacja obietnicy danej Solidarności i jej przewodniczącemu, Piotrowi Dudzie. W badaniu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” zapytaliśmy ankietowanych o ocenę pytania.
Wnioski są jednoznaczne: 57,9 proc. badanych twierdzi, że pytanie jest tendencyjne, 37,4 proc. uznaje je za neutralne, 4,8 proc. nie ma zdania. Przypomnijmy, że pytanie, które zaproponował Karol Nawrocki, brzmiało: „Czy jest Pan/Pani za realizacją unijnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”.
Szanse na przeprowadzenie referendum są jednak praktycznie zerowe, bo musi na nie wydać zgodę kontrolowany przez koalicję Senat. A przedstawiciele koalicji uznają referendum za polityczną akcję prezydenta. Sondaż „Rzeczpospolitej” jednak pokazuje, że sprawa budzi emocje. Tylko wspomniane 4,8 proc. ankietowanych nie ma w tej sprawie zdania. A to można uznać za jedną z nielicznych dobrych wiadomości dla prezydenta i jego doradców w tym badaniu, które przeprowadzono w dniach 8 i 9 maja 2026 r.
Czytaj więcej
Po co prezydentowi Nawrockiemu pomysł referendum, skoro w Pałacu nikt nie zakłada, że do takiego głosowania dojdzie? Czy propozycja nowej konstytuc...
Ocena pytania niemal dokładnie dzieli elektoraty
Wyniki badania stają się bardziej zrozumiałe, gdy spojrzymy na preferencje polityczne ankietowanych. I tak wyborcy obozu rządzącego są niemal całkowicie zgodni w ocenie pytania referendalnego zaproponowanego przez Pałac Prezydencki. 87 proc. wyborców KO, PSL, Nowej Lewicy i Polski 2050 uznaje, że pytanie jest tendencyjne, w tym aż 75 proc. twierdzi, że jest zdecydowanie tendencyjne. Za neutralne uznaje tylko 13 proc. zwolenników ugrupowań rządzących.
Odwrotny obraz ujawnia się wśród wyborców opozycji. Tam 58 proc. z nich jest przekonanych o neutralności pytania. Warto odnotować, że za tendencyjne uznaje je 35 proc. wyborców opozycji (PiS, Razem, KKP i Konfederacji w tym sondażu). Pozostali ankietowani – niezdecydowani i niegłosujący – są podzieleni niemal po równo. 48 proc. uznaje pytanie za tendencyjne, 43 proc. za neutralne.
Pałac Prezydencki trochę przedobrzył w układaniu pytania. Ludzie nie lubią, gdy traktuje się ich bez szacunku dla ich inteligencji.
Pałac Prezydencki – tak jak pisaliśmy w ubiegłym tygodniu – uznaje, że samo zaproponowanie pytania referendalnego wpisuje się w strategię prezydenta bycia proaktywnym aktorem na scenie politycznej, a nie tylko reagowania na to, co zrobią rywale. Chodzi przy tym o sprawę ważną kampanijnie, zarówno przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r., jak i prezydenckimi w 2030 r. Bo nie ma wątpliwości, że polityka klimatyczna UE taką sprawą jest. Zdaje sobie z tego sprawę też koalicja rządząca i premier Donald Tusk, który niedawno podkreślał znaczenie rewizji systemu ETS2.
Drugim elementem jest wcześniej wspomniana realizacja słowa danego Solidarności. To ma być główna polityczna wartość całej akcji referendalnej. Sondaż pokazuje jednak, że będzie ona prowadzona w sytuacji, w której samo pytanie mocno dzieli Polaków – i to w sposób niekorzystny dla prezydenta. Senat – jak mówiła już w ubiegłym tygodniu wicemarszałek Małgorzata Kidawa-Błońska z KO – zajmie się inicjatywą prezydenta na najbliższym posiedzeniu. Czyli 20-21 maja. Rezultat głosowania jest jasny już dziś. Sama marszałek Kidawa-Błońska mówiła, że pytanie jest „z tezą” i nie pokazuje, by prezydent traktował obywateli poważnie.
Czytaj więcej
Prezydent Karol Nawrocki proponuje w istocie referendum nad wiekszym uzależnieniem się Polski od surowców energetycznych, rozpętując antyunijne emo...
Eksperci: Strategia Pałacu
Pałac Prezydencki ewidentnie wychodzi w tej sprawie z założenia, że gonienie politycznego króliczka jest ważniejsze niż wszystko inne. Co na to eksperci?
– Trzeba wyjść od podstaw, czyli od pytania, po co właściwie jest ta inicjatywa. Jak rozumiem, po to, by skierować uwagę na temat, który jest wygodny z punktu widzenia atakowania rządu, a dla samego rządu niewygodny – mówi nam Marcin Duma, założyciel pracowni IBRiS. Jak dodaje, to również próba odzyskania inicjatywy i odsunięcia dwóch innych tematów: SAFE i kryptowalut. – To komunikat: zajmijcie się ważnymi rzeczami, a nie krypto. Myślę, że to są dwie funkcje tego referendum: odzyskanie inicjatywy oraz wprowadzenie synergii między Czarnkiem a Nawrockim w tej sprawie – mówi Duma.
Marcin Duma zwraca też uwagę na podział polityczny widoczny w badaniu. – Już nawet nie zagłębiając się w grupy wiekowe czy inne zmienne, pierwsze przecięcie jest oczywiste: wyborcy rządu i opozycji. Nie ma zaskoczenia, że obóz rządzący uważa pytanie za stronnicze. Natomiast gdy popatrzymy na rozkład głosów wśród zwolenników opozycji, widać, że 35 proc. z nich również uznaje, że to jest tendencyjne pytanie. Pozostali wyborcy są poza główną grą polityczną. U nich – tych niegołosujących, niezdecydowanych, jest właściwie remis, z lekkim wskazaniem na to, że pytanie jest z tezą – mówi Duma.
Szanse na przeprowadzenie referendum są jednak praktycznie zerowe, bo musi na nie wydać zgodę kontrolowany przez koalicję Senat.
– Pomysł referendum nie jest zły politycznie, ale wydaje się, że Pałac Prezydencki trochę przedobrzył w układaniu pytania. Ludzie nie lubią, gdy traktuje się ich bez szacunku dla ich inteligencji. Okazuje się, że są mądrzejsi, niż politycy zakładają. I tu jest problem dla Pałacu – dodaje. Duma podkreśla także, że probierzem skuteczności całej inicjatywy jest to, jak długo zdoła utrzymać uwagę opinii publicznej. – Teraz wygląda, że na krótko – podsumowuje ostatnie dni w debacie rozmówca „Rzeczpospolitej”.