Pierwsza część rozmowy koncentruje się na prezydenckich pomysłach dotyczących nowej konstytucji i referendum w sprawie polityki klimatycznej UE. Michał Kolanko stawia sprawę dość jasno: w Pałacu nikt chyba nie wierzy ani w szybką zmianę konstytucji, ani w realne przeprowadzenie referendum. Sens tych inicjatyw leży gdzie indziej – jeśli w ogóle jest. Czyli w proaktywności, w dotykaniu tematów ważnych dla prawicy i jej zaplecza, zwłaszcza sojuszników prezydenta z Solidarności, oraz w budowaniu politycznego alibi na przyszłość. – Jeśli ceny energii czy spory wokół ETS wrócą z pełną siłą, prezydent będzie mógł mówić: chciałem oddać głos Polakom, ale koalicja to zablokowała. Innymi słowy: pomysł na referendum ma nie tyle coś załatwić, ile zbudować alibi – mówi Kolanko o strategii prezydenta.
Czytaj więcej
Pałac Prezydencki bardzo wiele zainwestował w polityczny projekt zmiany konstytucji. Jakie cele przyświecają Karolowi Nawrockiemu, skoro zmiana ust...
Michał Szułdrzyński zauważa natomiast, że jednocześnie z punktu widzenia wyborcy wygląda to raczej jak dowód braku sprawczości. Prezydent obiecał obniżenie cen prądu, a nie ma narzędzi, by ten cel dowieźć. W tej logice referendum nie wzmacnia Nawrockiego, tylko pokazuje granice jego możliwości. Kolanko przyznaje, że to ryzyko jest realne: ten sam mechanizm, który ma dać Pałacowi inicjatywę, może jednocześnie wystawić prezydenta na zarzut, że rzuca pomysły, których nie jest w stanie przeprowadzić. Dlatego pada w rozmowie mocne określenie: „to nie jest referendum, to jest alibi”. W dalszej części rozmowy obaj prowadzący zastanawiają się, czy w Polsce istnieje dziś w ogóle „moment konstytucyjny”. Szułdrzyński przypomina historię referendum konstytucyjnego Andrzeja Dudy z 2017 r. i próby jego zorganizowania, która zakończyła się fiaskiem. Jak zauważają rozmówcy, poszukiwanie nowej Konstytucji to bardziej „gonienie króliczka” niż próba jego złapania. Zwłaszcza, że większości do jej zmiany, czyli zgody Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego „nie ma” i raczej nie będzie.
Czytaj więcej
Znamy nazwisko nowego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Karol Nawrocki poinformował, że na czele tej instytucji – zastępując Sławomira Cenckie...
Koalicja trwa, ale sytuacja jest skomplikowana
Druga wielka oś odcinka to stan koalicji po głosowaniach nad Pauliną Hennig-Kloską i minister zdrowia. Szułdrzyński zauważa, że miało to być domknięcie sporu przed majówką, a tymczasem Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz bardzo szybko znów wróciła do ofensywy. Kolanko nie ma wątpliwości, że strukturalne problemy koalicji się nie zmieniły. Projekt podniesienia drugiego progu podatkowego wrzucony przez Pełczyńską-Nałęcz postawił Tuska w niewygodnej sytuacji, bo dotyka tej grupy elektoratu, w którym koalicja ma realny problem: sfrustrowanej klasy średniej, tej z Jagodna i nie tylko, która coraz częściej pyta nie „czy zatrzymaliście PiS?”, tylko „co ja z tego mam?”. Kolanko zwraca uwagę, że wyrzucenie Pełczyńskiej-Nałęcz z rządu mogłoby politycznie obrócić ją w męczenniczkę klasy średniej. Tusk zapewne mógłby posklejać jakąś większość bez niej, ale niekoniecznie stabilną. I dlatego, jego zdaniem, premier tego ruchu nie wykonuje: nie dlatego, że nie może, tylko dlatego, że koszty byłyby zbyt wysokie, a efekt mocno niepewny.
Czytaj więcej
Wicemarszałek Sejmu, jeden z liderów Konfederacji Krzysztof Bosak odniósł się do wypowiedzi swojego partyjnego kolegi Sławomira Mentzena, który pub...
Konfederacja nie wygląda na monolit
Trzecia część rozmowy dotyczy Konfederacji. Szułdrzyński zauważa, że przez długi czas Sławomir Mentzen i Bosak wydawali się zbyt racjonalni, by dać się wciągnąć w publiczny konflikt przed wyborami, nawet jeśli nie było między nimi realnie dobrych relacji. Tymczasem coraz częściej widać już to na zewnątrz: spory wokół generała Kukuły, dystansowanie się Bosaka od wątków krypto i od Przemysława Wiplera, rosnącą potrzebę odrębnego pozycjonowania obu skrzydeł. Kolanko widzi w tym dokładnie ten sam mechanizm, który rozrywa dziś PiS i też koalicję rządzącą: media społecznościowe premiują odcięcie, wyrazistość i szybkie emocjonalne reakcje. Kiedy Mentzen coś powie, Bosak jest zmuszany, by się odnieść. Kiedy Bosak się odniesie, media to cytują. A skoro cytują, to pokusa, by robić to częściej, rośnie. Maszyna kręci się sama. – Być może zyska i wybory wygra ten, kto będzie wyglądał na najmniej skłóconego – mówi Kolanko o Konfederacji i nie tylko.