Po deklaracji prezydenta Karola Nawrockiego z 3 maja i powołaniu Rady Nowej Konstytucji pojawiło się pytanie: po co to wszystko prezydentowi Nawrockiemu? Arytmetyka sejmowa jest jasna. Przyznają to nawet politycy PiS w trakcie rozmów kuluarowych.

Do zmiany konstytucji należy zgromadzić 2/3 głosów w Sejmie, czyli potrzebna jest zgoda ponadpartyjna dwóch głównych bloków politycznych, a na tę się nie zanosi ani teraz, ani w perspektywie najbliższych lat, przynajmniej jeśli chodzi o fundamentalne zmiany ustrojowe. A taką bez wątpienia jest zmiana ustawy zasadniczej, czyli choćby przejście z obecnego systemu mieszanego na system prezydencki lub kanclerski.

Nowa konstytucja jako antidotum na weta Karola Nawrockiego

Odpowiedzi na pytanie, po co prezydentowi Nawrockiemu pomysł na zmianę konstytucji należy szukać na długo przed przemówieniem z 3 maja. Oczywistym jest, że obecne działania Pałacu Prezydenckiego są próbą realizacji z góry założonego planu, który nazwałem wcześniej „algorytmem Nawrockiego". Plan, jak i same założenia algorytmu, powstały prawdopodobnie między ogłoszeniem wyniku wyborów 1 czerwca 2025 r. a zaprzysiężeniem 6 sierpnia.

Prezydent Nawrocki jest autentycznym zwolennikiem systemu prezydenckiego – i to nie jest żadna gra czy kalkulacja polityczna

dr Bartłomuej Machnik, UKSW i Akademia WSB

W nakreślonym planie przyjęto, że do potencjalnej zmiany władzy w 2027 r. prezydent „będzie się zużywał” ze względu na wetowanie ustaw, które nie będą zgodne z integralnym wizerunkiem prezydenta zaprezentowanym jego wyborcom.

Pałac Prezydencki i jego doradcy chcą być proaktywni. Nawet jeśli pozornie zgłaszane pomysły wydają się nie mieć politycznego sensu. To część algorytmu, którego częścią jest nie tylko pomysł nowej Konstytucji, ale też zaproponowana 7 maja inicjatywa referendalna w sprawie polityki klimatycznej UE, która, jak łatwo można się spodziewać, nie zdobędzie większości w Senacie. 

Weta prezydenta prowadzą do tego, że jawi się on części wyborców jako osoba w nieustannym, niepotrzebnym sporze z większością rządową. Aby równoważyć ten wizerunek prezydent musi mieć własne tematy, którymi będzie próbować narzucać wrogiej, z punktu widzenia Pałacu Prezydenckiego, większości koalicyjnej, swoją agendę.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Karol Nawrocki mógłby zmieniać konstytucję. Gdyby jednoczył, a nie dzielił

Zwróćmy uwagę na to, co powiedział prezydent 3 maja. – Powiedzmy sobie szczerze, że żyjemy dzisiaj w momencie, w którym konflikt polityczny poszedł za daleko, niszczy wspólnotę, niszczy rodziny, przekracza wszelkie możliwe granice. Poszedł za daleko, bo niszczy ustrój i fundamenty państwa polskiego – przekonywał. 

Karol Nawrocki, stojąc wobec konieczności wetowania kolejnych ustaw, chce konsekwentnie, aż do końca kadencji, pokazywać, że dąży do kompromisu, do złagodzenia sporu. To pierwsza odpowiedź na pytanie, po co prezydentowi m.in. nowa konstytucja.

Projekt zmiany konstytucji polaryzuje w kontrolowany sposób. Wymusza na całym otoczeniu politycznym odnoszenie się do tematu – a kto się odnosi, ten już staje po którejś stronie 

Jak słychać z okolic Pałacu, druga odpowiedź na pytanie dotyczy modernizacji. O zmodernizowanej konstytucji, „nowej generacji” mówił Karol Nawrocki 3 maja. – To nasza odpowiedź na wyzwanie dotyczące modernizacji państwa. Taka odpowiedź jest konieczna. Ktoś musi ten sztandar modernizacji nieść – stwierdził. 

Prezydent uznaje, że „ten sztandar” trzeba podnosić, zwłaszcza gdy inni uczestnicy sceny politycznej mają z tym większe lub mniejsze problemy. Ten wątek był już sygnalizowany 6 sierpnia 2025 r., w trakcie jego inauguracji.

Ustrój polityczny w Polsce

Ustrój polityczny w Polsce

Foto: PAP

Skład Rady Nowej Konstytucji jeszcze bardziej kontrowersyjny niż propozycja zmian

Tyle pomysły, a jak wygląda sytuacja związana z ich wykonaniem? Pierwsze kontrowersje przyniósł nie tyle projekt stworzenia nowej konstytucji, ale przede wszystkim skład Rady Nowej Konstytucji. Najważniejszym i najgorętszym punktem spornym jest oczywiście udział w Radzie Julii Przyłębskiej. Siły tworzące koalicję rządzącą niemal jednogłośnie – a zgoda w koalicji jest aktualnie rzadka – odmówiły udziału w prezydenckiej Radzie.

Czytaj więcej

Aleksander Kwaśniewski: Celem Karola Nawrockiego jest robienie zamieszania


Nawet z Polski 2050, która dzisiaj znajduje się na obrzeżach koalicji, słyszymy, że zmiana konstytucji czy debata o jej zmianie z Julią Przyłębską jest wykluczona i że Polska 2050 mogłaby ewentualnie rozważyć udział w tej Radzie Konstytucyjnej, gdyby nie właśnie Julia Przyłębska. Wszystkie inne siły polityczne koalicji natychmiast odrzuciły propozycję udziału w Radzie. 

Do Rady przystąpi – jak sam deklarował – Paweł Kukiz. Jednak jego akces nie zmienia fundamentalnego problemu, który obecnie ma w tej sprawie Pałac Prezydencki. Politycy z Pałacu, z którymi rozmawialiśmy, zdają sobie oczywiście z tego sprawę. Tak jak z tego, że obecnie w Radzie Nowej Konstytucji nie ma nikogo z nowej generacji polityków i polityczek.

Projekt nowej konstytucji ma służyć kontrolowanej polaryzacji

Eksperci zwracają uwagę na kilka innych aspektów ruchu prezydenta Nawrockiego. – Dwie kwestie są tu kluczowe. Po pierwsze, jestem przekonany, że prezydent Nawrocki jest autentycznym zwolennikiem systemu prezydenckiego – i to nie jest żadna gra czy kalkulacja polityczna. Sam zresztą powiedział to oficjalnie w jednym z wywiadów. To poczucie przewagi systemu prezydenckiego nad parlamentarno-gabinetowym siłą rzeczy wpływa na jego postrzeganie rzeczywistości ustrojowej – mówi nam dr Bartłomiej Machnik z UKSW i Akademii WSB.

Arytmetyka sejmowa jest jasna. Przyznają to nawet politycy PiS w trakcie rozmów kuluarowych.

– Po drugie, odsuwając na bok partyjne strategie, widzę w tym projekcie próbę budowania pomnika prezydentury. Próbę stworzenia dużego projektu, który będzie odpowiedzią na rzeczywiste oczekiwania społeczne – niezależnie od niedoskonałości obowiązującej konstytucji. Ale jest tu jeszcze jeden wymiar: ten projekt polaryzuje w kontrolowany sposób. Wymusza na całym otoczeniu politycznym odnoszenie się do tematu – a kto się odnosi, ten już staje po którejś stronie. Z perspektywy długofalowej to również element świadomej strategii – mówi nam Bartłomiej Machnik.

Prezydent w sprawę zmiany konstytucji zainwestował już bardzo wiele, a to oznacza, że projekt będzie kontynuowany mimo wspomnianych wcześniej problemów.