W polskiej polityce znów wszystko stoi na głowie. Przez wiele dni była dyskusja o losie minister klimatu i środowiska, Pauliny Hennig-Kloski – ale nie o klimacie, nie o energii i nawet nie o środowisku. Tematem był wyłącznie stan koalicji rządzącej i kolejne personalne przepychanki.

Czas kosztownej iluzji

A przecież żyjemy w czasie drugiego globalnego kryzysu energetycznego w ciągu pięciu lat. Pierwszy wywołała rosyjska inwazja na Ukrainę. Drugi – amerykańsko-izraelski atak na Iran. W takiej sytuacji bezpieczeństwo energetyczne powinno być absolutnym priorytetem państwa. Tymczasem u nas sprowadza się ono do jednego: jak długo jeszcze utrzymać sztucznie niskie ceny diesla i benzyny.

Formalnie jesteśmy jednym z liderów fotowoltaiki w Europie

To kosztowna iluzja. Państwo dopłaca miliardy, ograniczając środki na ochronę zdrowia, a przy okazji konserwuje model gospodarki oparty na paliwach kopalnych i rosnących emisjach CO₂. Innymi słowy – płacimy więcej, żeby było gorzej.

Energia niepodlegająca szantażowi

W tym samym czasie inni traktują sprawę poważnie. W Wielkiej Brytanii minister odpowiedzialny za bezpieczeństwo energetyczne, Ed Miliband, mówi rzeczy, które w Polsce wciąż brzmią jak herezja: „czysta energia jest dziś jedyną drogą do bezpieczeństwa finansowego, energetycznego, a nawet narodowego”. I co ważniejsze – za słowami idą decyzje.

Czytaj więcej

Europa ociepla się najszybciej na świecie. Upały i coraz mniej chłodnych dni

Logika jest prosta. Energia z wiatru, słońca czy atomu nie podlega szantażowi geopolitycznemu ani spekulacjom na globalnych rynkach. Nie zależy od tego, kto i gdzie właśnie prowadzi wojnę. Każdy nowy panel słoneczny, każda turbina wiatrowa, każda pompa ciepła to nie tylko inwestycja klimatyczna – to inwestycja w bezpieczeństwo państwa.

Dlatego Hiszpania w kilka lat podwoiła moce wiatrowe i słoneczne. Francja i Niemcy też zwiększają inwestycje w czystą elektryfikację. Dania praktycznie zamknęła temat paliw kopalnych w produkcji energii elektrycznej. Nikt tam nie opowiada, że rozwiązaniem jest powrót do węgla albo uzależnianie się od kolejnych dostaw ropy i gazu.

Krótkowzroczność to nie jest realizm

A w Polsce? Formalnie jesteśmy jednym z liderów fotowoltaiki w Europie. W praktyce – w debacie publicznej dominują pomysły rozmiękczania regulacji środowiskowych i blokowania europejskiej polityki klimatycznej pod wygodnym hasłem „deregulacji”.

Czytaj więcej

Energia odnawialna nabiera rozpędu. 692 GW nowych mocy OZE w rok

To nie jest realizm. To jest krótkowzroczność przebrana za zdrowy rozsądek. Bo bezpieczeństwo energetyczne nie polega dziś na tym, żeby paliwo było chwilowo tańsze. Polega na tym, żebyśmy w ogóle nie musieli się martwić, skąd je wziąć – i za jaką cenę przyjdzie nam za nie zapłacić jutro.