Europejska autonomia strategiczna to miraż – tłumaczył podczas jednej z debat w trakcie Europejskiego Kongresu Ekonomicznego – były szef BBN Jacek Siewiera. Wszystko, na co nas stać w realnej perspektywie to strategiczna wiarygodność. Wobec sojusznika zza oceanu, Rosji i nas samych.

Na czym polega różnica? Na tym, że perspektywa osiągnięcia autonomii, czyli strategicznego poziomu bezpieczeństwa europejskich członków NATO bez wsparcia Stanów Zjednoczonych jest bardzo odległa. Pomijając kwestię amerykańskiego parasola nuklearnego, Europa nie jest i długo nie będzie samodzielna w konfrontowaniu potencjału militarnego Rosji.

Czytaj więcej

„Fatalny błąd”. Poseł PiS krytykuje Tuska za słowa o „podbieraniu” żołnierzy

SękDla przykładu (dane za 2025 r.) łączna produkcja rakiet manewrujących w UE to 300 sztuk. Rosja produkuje ich 1100. W dziedzinie rakiet balistycznych Rosja produkuje ich 900, w UE nie produkuje się ich w ogóle. Amunicja artyleryjska – Rosja 4 mln sztuk, UE – 2 mln. Wozy bojowe piechoty: Rosja – 3500, UE – 500 sztuk. Te dysproporcje można wyliczać długo, ale wniosek jest jeden. Bez amerykańskiego komponentu sił NATO zarówno w obszarze ludzkim, jak i sprzętowym, Europa znacząco ustępuje Rosji na wielu polach.

Czy Unia Europejska rozumie swoją słabość?

Mają tego świadomość w Brukseli i dlatego Komisja Europejska forsuje plany remilitaryzacji wspólnoty. Nie jest jednak to łatwe; uśpiony przez dekady europejski przemysł budzi się powoli i z licznymi problemami. To nie tylko przypadek zablokowania przez polskiego prezydenta sejmowej ustawy w sprawie programu SAFE, ale setki niedoskonałości systemowych diagnozowane także na poziomie Komisji. Niesprawność lokalnych administracji, przeciągające się procedury certyfikacji nowych technik wojskowych, kłopoty z transgranicznym transferem technologii, przedłużające się cykle uruchomienia nowych linii produkcyjnych – to świetnie widać z wielu punktów obserwacyjnych.

Między innymi dlatego Komisja pracuje nad instrumentami mającymi usprawnić te procesy. Jednym z nich będzie Omnibus Gotowości Obronnej, pakiet przepisów przyspieszających procesy odbudowy zdolności europejskiego przemysłu obronnego.

Czym jest strategiczna wiarygodność Europy?

Dlaczego o tym piszę? Bo nikt przytomny, a zarazem rozumiejący faktyczne zagrożenia przed którymi stoimy albo staniemy za chwilę, nie powinien sekundować procesowi wycofywania się sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych z Europy. Podkreślę raz jeszcze: nie stać nas dziś i nie będzie stać w najbliższej dekadzie na strategiczną autonomię. Wszystko, co możemy jako Europa, to udowodnić, że stać nas na strategiczną wiarygodność wobec sojusznika z USA i przeciwnika od wschodu.

Choć to paradoks, zarówno w Moskwie, jak i Waszyngtonie winni mieć pewność, że sojusz ze Stanami Zjednoczonymi jest niepodważalny, silny i trwały oraz że dokonujemy wszelkich możliwych działań, by zwiększyć poziom własnego bezpieczeństwa. Zwłaszcza, gdy prezydentem Stanów Zjednoczonych jest człowiek częściej wybierający komunikację na portalach społecznościowych, niż ściśle trzymający się zapisanej doktryny.

Zarysowana przez Donalda Tuska triada: solidarność europejska – sojusz z USA – polskie (i europejskie) zbrojenia powinna być wyryta w marmurze na dekady.

Czy powinniśmy kibicować wycofywaniu amerykańskich jednostek z Niemiec, Włoch czy Hiszpanii? W najmniejszym stopniu. Tu musi dominować refleksja o zbiorowym bezpieczeństwie i wspólnym potencjale. Czy winniśmy zabiegać o zwiększenie liczby amerykańskich żołnierzy w Polsce? O rozbudowę infrastruktury na ich potrzeby? Instalację nad Wisłą nowych typów i rodzajów broni? Jak najbardziej. Wszelkim kosztem. Jesteśmy wszak wschodnią flanką NATO.

Amerykańskie wojska w Niemczech

Amerykańskie wojska w Niemczech

Foto: PAP

Skala zagrożeń jest w naszym kawałku Europy zupełnie inna, niż we Włoszech czy na półwyspie Iberyjskim. To oczywiste. Nie będę się tu odnosił do słów premiera Donalda Tuska o „podbieraniu” jednostek wycofywanych z Niemiec. Nie były najszczęśliwsze. Jednak zarysowana przez niego triada: solidarność europejska – sojusz z USA – polskie (i europejskie) zbrojenia powinna być wyryta w marmurze na dekady. Innej ścieżki budowy polskiej obronności nie ma.