Jeśliby ktoś chciał zrozumieć, na czym polega różnica pomiędzy fizyką a polityką, powinien zastanowić się, dlaczego Donald Tusk postanowił po raz trzeci przegłosować w Sejmie tę samą ustawę regulującą rynek kryptowalut. Wszak historia przypisuje najgenialniejszemu fizykowi teoretycznemu wszech czasów, Albertowi Einsteinowi, słynne powiedzenie: „Szaleństwo to robienie w kółko tego samego i oczekiwanie innych rezultatów”. Tak, w fizyce to jest szaleństwo.

Dlaczego Donald Tusk postanowił po raz trzeci skierować do Sejmu ustawę wprowadzającą wymaganą przez Unię Europejską większą kontrolę nad giełdami kryptowalut?

W polityce robienie w kółko samego to dowód politycznej przebiegłości. Premier bowiem wie, że dziś o aferze Zondacrypto słyszał już w Polsce każdy. Prezydent już dwa razy zawetował ustawę o kryptowalutach. Gdy trafi ona na jego biurko po raz trzeci, znajdzie się w sytuacji, z której nie będzie miał żadnego dobrego wyjścia.

Jeśli zrobi to, co robił już wcześniej dwa razy, czyli zawetuje ustawę, ustawi się pod publicznym pręgierzem, że stoi po stronie kryptowalutowego biznesu. A w debacie publicznej padają się kolejne twierdzenia, że w tle giełd mogą stać rosyjskie mafie czy rosyjskie służby. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że nawet do niedawna bliski współpracownik Nawrockiego, prof. Sławomir Cenckiewicz, mówił, że kryptowalutami rozlicza się świat przestępczy i w ten sposób opłacani są sabotażyści działający na naszym terytorium. Donald Tusk i Koalicja Obywatelska zrobią wówczas wszystko, by skleić prezydenta z wszystkimi ciemnymi stronami rynku kryptowalut.

Czytaj więcej

Ludzie z Zondy szkolili prokuratorów. Teraz najlepsi śledczy muszą się wyłączyć

Jeśli jednak Karol Nawrocki ustawę podpisze, przyzna tym samym, że dwa poprzednie weta były błędem. Co gorsza, może się narazić ważnemu dla niego elektoratowi Konfederacji, którego część wierzy w hakersko-pirackie opowieści libertarian o niezależnym świecie finansów wolnym od jakiejkolwiek kontroli rządów.

Prezydent Karol Nawrocki nie zgłosił własnej ustawy o kryptowalutach, choć jego kancelaria twierdziła, że to zrobi. Dał się wciągnąć w pułapkę na własne życzenie

Jednak prezydent znajdzie się w potrzasku po części na własne życzenie. To jego kancelaria zapowiadała pół roku temu, że prezydent gotów jest współpracować nad jakimś wdrożeniem unijnych zasad regulacji świata krypto, które byłyby do zaakceptowania przez prezydenta. Jednak wybierając logikę polaryzacji, Nawrocki dotąd żadnego własnego pomysłu nie przestawił. A więc – inaczej niż w przypadku SAFE 0 proc. – nie ma żadnej wymówki. Jakaś wcześniejsza inicjatywa dałaby pole manewru w rozgrywce, w którą wciągnął go Tusk. Ponieważ z tej okazji nie skorzystał, na własne życzenie znalazł się w defensywie.

Tyle w kwestiach politycznych szachów. W tym wszystkim ważne jest jeszcze, prócz pułapek i punktów, jakie można na sprawie ugrać, również to, co realne. Czyli sprawczość polskiego państwa. A nabrzmiewający od lat – bez względu na to, czy rządzi PiS, czy KO – problem piramid finansowych udających giełdy kryptowalut tylko nabrzmiewa.