Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak zmieniła się polityka zagraniczna Armenii?
- Dlaczego władze w Erywaniu dystansują się dziś od Rosji i Białorusi?
- Z jakimi wyzwaniami mierzy się Armenia zmniejszając zależność od Rosji?
– Rosja ogłosiła, że 9 maja w Moskwie odbędzie się parada bez sprzętu wojskowego. Jeśli do tego dojdzie, będzie to pierwszy raz od wielu lat, kiedy nie będą mogli pozwolić sobie na użycie sprzętu wojskowego, a także obawiają się, że nad Placem Czerwonym mogą przelecieć drony. To wiele mówi. Pokazuje, że (Rosja – red.) nie jest już tak silna jak wcześniej – ironizował 4 maja prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Wymowne jest to, że ta wypowiedź padła w kuluarach szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej (EWP) w Erywaniu. A więc w stolicy państwa, które formalnie wciąż jest członkiem sterowanej z Moskwy Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) oraz prorosyjskiej Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej.
Zełenski jest pierwszym ukraińskim przywódcą, który od niemal ćwierć wieku odwiedził Armenię. W czasie wojny z Rosją udał się tam, nie zważając na to, że zaledwie godzinę drogi od Erywania, w Giumri, znajduje się rosyjska baza wojskowa.
Emmanuel Macron o Armenii: Osiem lat temu kraj był postrzegany jako satelita Rosji
– Bądźmy szczerzy: osiem lat temu nikt by tu nie przyjechał. Osiem lat temu ten kraj przy stole negocjacyjnym był postrzegany jako de facto satelita Rosji. To, że dziś widzimy tak wiele pierwszych wizyt w waszym kraju, jest bardzo wymowny – trafnie zdiagnozował dokonany przez ostatnie lata nagły zwrot w polityce Erywania prezydent Emmanuel Macron.
Patrząc na spotkanie premiera Nikola Paszyniana z Zełenskim, w Moskwie nie kryją irytacji i tym samym potwierdzają, że utrata dawnych wpływów w regionie przez Kreml stała się faktem.
„Dziś w Erywaniu dwóch bezmózgich rusofobów, którzy świetnie mówią po rosyjsku, rozmawiało między sobą łamanym angielskim z powodu własnej ułomności. Choć całkiem możliwe, że robili to pod kamerę, a potem znów gadali w znanym im wielkim i potężnym języku (tak rosyjski niegdyś określił rosyjski pisarz Iwan Turgieniew – red.)” – grzmiał na swojej stronie w Telegramie były premier-prezydent, a obecnie sekretarz putinowskiej Rady Bezpieczeństwa Dmitrij Miedwiediew. Rosyjskie media z kolei piszą o „niepokojącym sygnale dla Moskwy” i „ciosie w relacje rosyjsko-armeńskie”.
Czytaj więcej
Ukraińskie drony paraliżują rosyjską branżę naftową i sięgają miejsc na zapleczu armii rosyjskiej, oddalonych dwa tysiące kilometrów od frontu. W M...
Moskwa jednostronnie ogłosiła zawieszenie broni w wojnie z Ukrainą, które ma obowiązywać od 8 do 9 maja, i zagroziła, że jeżeli ukraińskie drony pojawią się nad Placem Czerwonym podczas parady, Rosja „zbombarduje centrum Kijowa”. Ukraina ze swej strony ogłosiła rozejm, który ma obowiązywać 6 maja, by przetestować gotowość Kremla do realnego zawieszenia broni.
Co z rosyjską bazą wojskową w Armenii? Politolog z Erywania: Tego tematu nawet nie ma w agendzie naszego rządu
Przyjaźń armeńsko-rosyjska ostatecznie posypała się po wojnie w Górskim Karabachu w 2023 r. gdy Azerbejdżan definitywnie odzyskał region kontrolowany od dekad przez ormiańskich separatystów. Wówczas OUBZ zignorowało liczne prośby o pomoc płynące z Erywania, który alarmował, że konflikt objął również suwerenne terytorium Armenii. Władze armeńskie zamroziły więc swoje członkostwo w OUBZ oraz wyprosiły rosyjskich pograniczników ze stołecznego lotniska. A tamtejszy parlament zadeklarował chęć przystąpienia do Unii Europejskiej. Wymowna była też obecność na szczycie w Erywaniu prezydenta Azerbejdżanu Ilham Alijewa, który już nie potrzebuje rosyjskich pośredników do kontaktów z Armenią. Erywań normalizuje też relacje z sąsiednią Turcją, ale w tym kraju rosną też wpływy Stanów Zjednoczonych, które mają uczestniczyć w budowie strategicznej drogi (przebiegającej przez Armenię tuż przy granicy z Iranem) łączącej Azerbejdżan z azerską eksklawą Nachiczewanem i dalej z Turcją. Projekt pod nazwą Szlak Trumpa ruszył latem ubiegłego roku po spotkaniu azerskiego i armeńskiego przywódców z prezydentem USA.
– To dobrze, że zbliżamy się z Zachodem i dążymy do zacieśnienia relacji z UE. Ale powinniśmy opuścić OUBZ, by ten proces był nieodwracalny. Zamrożenie członkostwa to za mało, bo gdyby władze w Erywaniu się zmieniły, dałoby się to odkręcić – mówi „Rzeczpospolitej” Stepan Grigorian, armeński politolog i szef erywańskiego Analitycznego Centrum ds. Globalizacji i Współpracy Regionalnej (ACGRC). Uspokaja jednak, że w czerwcowych wyborach parlamentarnych prorosyjska opozycja nie ma szans na rewanż, i twierdzi, że Nikol Paszynian może pozostać premierem przez kolejną kadencję.
Czytaj więcej
Rząd w Erywaniu podejmuje kolejne kroki ku zbliżeniu państwa z Zachodem. To jednak może potrwać lata, bo ze wszystkich postradzieckich krajów Armen...
– Tak czy inaczej, powinniśmy zrobić wszystko, by w przyszłości nie zboczyć ze ścieżki, którą obraliśmy – dodaje. Przyznaje, że kraj ma „sporo do nadrobienia”, jeżeli chodzi o gospodarczą zależność Armenii od Rosji, która wciąż jest głównym partnerem handlowym Erywania (ponad 35 proc. całej wymiany handlowej przypada na rynek rosyjski) oraz głównym dostawcą surowców energetycznych. O przyszłości rosyjskiej bazy wojskowej wypowiada się ostrożnie.
– Tego tematu nawet nie ma w agendzie naszego rządu. Na razie musimy ostatecznie pozbyć się rosyjskich pograniczników, którzy wciąż znajdują się na granicach Armenii z Turcją i Iranem. Musimy działać stopniowo, ale jedno jest pewne – rosyjska baza wojenna jest poważnym zagrożeniem dla niepodległości Armenii – twierdzi.
Swiatłana Cichanouska w Erywaniu. Białoruś domaga się ekstradycji działaczy opozycji demokratycznej
Władze w Erywaniu przy okazji szczytu EWP wymierzyły policzek nie tylko Putinowi. Zaproszona została też przebywająca od ponad pięciu lat na emigracji liderka wolnej Białorusi Swiatłana Cichanouska, zaocznie skazana w ojczyźnie na 15 lat łagrów za „działalność wywrotową i ekstremistyczną”. Z naszych informacji wynika, że służby Łukaszenki jeszcze przed wylotem przebywających w Warszawie przedstawicieli białoruskiej opozycji demokratycznej wnioskowały do służb Armenii (związanej z Mińskiem licznymi umowami bilateralnymi, ale też w ramach WNP) o ich zatrzymanie i ekstradycję na Białoruś.
Czytaj więcej
Nie możemy oddać Białorusi Rosji. Skutki będą nieodwracalne. Odczują je w całej Europie – mówi „Rzeczpospolitej” Swiatłana Cichanouska, liderka wol...
Co ciekawe, dzień wcześniej jeden z białoruskich opozycjonistów został zatrzymany na erywańskim lotnisku na prośbę Mińska, ale po kilkunastu godzinach uwolniono go. Prośby białoruskich służb dotyczące ekstradycji liderów opozycji również zostały zignorowane. – Swiatłana Cichanouska otrzymała całodobową ochronę i została przyjęta tak, jak przyjmuje się przywódców państw. Towarzyszyła nam kolumna z sześciu samochodów. To mocny cios dla Łukaszenki, bo Armenia wcześniej była dla niego ważnym sojusznikiem i partnerem handlowym – mówi „Rzeczpospolitej” Franak Wiaczorka, szef biura Cichanouskiej. – Po raz piąty Cichanouska uczestniczy w EWP i jest uznawana za przywódczynię Białorusi, mimo że nie ma państwa i oficjalnego statusu. Teraz do długiej listy krajów nieuznających Łukaszenki za prezydenta dołączyła też Armenia – dodaje.
Czytaj więcej
Ponad trzy dekady temu Aleksander Łukaszenko gromadził tłumy, obiecał demokrację i dobrobyt. Przekształcił kraj w łagier zarządzany przez jedną rod...
Skąd tak radykalna zmiana polityki wobec Łukaszenki premiera Paszyniana, który w 2020 r. po sfałszowanych wyborach i rozpędzonych protestach był wśród pierwszych zagranicznych przywódców, którzy pogratulowali mu „zwycięstwa”? Relacje te pokrzyżowała wojna w Górskim Karabachu, gdy Łukaszenko, będąc sojusznikiem Armenii w ramach OUBZ, sprzedawał broń Azerbejdżanowi.