Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie obiekty infrastruktury i przemysłu rosyjskiego są celem uderzeń dronów w Rosji?
  • Jakie są konsekwencje ukraińskich ataków dla rosyjskiej gospodarki?
  • Z jakimi wyzwaniami w obronie swojego terytorium mierzy się Rosja?

Tuapse to znane turystyczne miasto nad Morzem Czarnym w Kraju Krasnodarskim. Ostatnio władze musiały odwołać zajęcia w tamtejszych szkołach, a mieszkańcom zalecono, by nie opuszczali bez potrzeby swoich mieszkań i domów. Wszystko przez ukraińskie drony, które ostatnio co najmniej dwukrotnie atakowały tamtejszy terminal naftowy i rafinerię. Służby do dzisiaj nie poradziły sobie ze skutkami tych ataków.

Czytaj więcej

Dowódca ukraińskich wojsk dronowych: Drony latają gdzie i kiedy chcą w głębi Rosji

– Proszę rozejrzeć się dookoła – to wygląda jak katastrofa ekologiczna. Z nieba kapie ropa, wszędzie dym, zwierzęta i ptaki są pokryte substancjami ropopochodnymi – mówi jedna z mieszkanek w rozmowie z korespondentem krasnodarskiego portalu 93.ru. W rosyjskich kanałach na Telegramie znajdziemy nawet kilka zdjęć z satelity, na których widać ogromną czarną plamę u pobliskiego wybrzeża. Mieszkańcy i regionalne media alarmują, a szef jedynej legalnie działającej opozycyjnej partii Jabłoko Nikołaj Rybakow mówi o katastrofie ekologicznej „na skalę federalną”, która „zagraża zdrowiu tysięcy ludzi”. Na Kremlu cisza, tam najwyraźniej nie nadążają za atakami ukraińskich dronów.

Cicha ofensywa Ukrainy. Jak drony niszczą kluczowe cele w głębi Rosji

W poniedziałek rosyjskie media poinformowały o zmasowanym ataku ukraińskich dronów na Sewastopol. Bilans: uszkodzono kilkanaście przedsiębiorstw i budynków administracyjnych. Władze okupowanego przez Rosję półwyspu mówią o największym ataku dronów od początku wielkiej wojny. Ostatnio ukraińskie drony trafiły tam w trzy okręty desantowe, od początku wojny paraliżują rosyjską Flotę Czarnomorską.

– W Rosji obrona przeciwlotnicza osłania jedynie Moskwę, rezydencje Putina i linię frontu. Z resztą jest gorzej – mówi „Rzeczpospolitej” Ołeksij Melnyk, ekspert ds. bezpieczeństwa międzynarodowego z kijowskiego Centrum Razumkowa.

Drony na polu walki

Drony na polu walki

Foto: PAP

Wystrzeliwane przez siły Kijowa drony dolatują już do bardzo oddalonych od linii frontu i znajdujących się w głębi Rosji celów. W nocy z niedzieli na poniedziałek w wyniku kilkunastu eksplozji doszło do wielkiego pożaru w rafinerii w Jarosławiu – jednej z największych w kraju, przez którą przechodzi ok. 5 proc. przerabianej w Rosji ropy. Co ciekawe, obiekt ten znajduje się w odległości 700 km od granicy rosyjsko-ukraińskiej. I wygląda na to, że to nie jest szczyt ukraińskich możliwości.

W weekend drony doleciały do Uralu, o czym informowały władze Jekaterynburga i Czelabińska. A to oznacza, że bezzałogowce armii ukraińskiej pokonały 1 800 km, bijąc rekordy, nie tylko tej wojny.

Czytaj więcej

Ukraiński ekspert: Gdyby Trump użył broni atomowej przeciwko Iranowi, już nic nie powstrzymywałoby Rosji

– Żadnej armii, która dotychczas prowadziła z Rosją wojnę, nie udało się dokonać czegoś takiego. Nawet w czasach II wojny światowej siły niemieckiej Luftwaffe nie sięgały Uralu – mówi Melnyk.

O skali uderzeń ukraińskich dronów świadczy chociażby to, że rosyjscy wojskowi informowali w ubiegłym tygodniu o przechwyceniu w sumie ponad 2 700 dronów. Czy to oznacza, że Ukrainie udało się przejąć inicjatywę? – Ukraina uderza w cele na dalekim zapleczu Rosjan, by osłabić zdolności bojowe armii Putina. Na celowniku przede wszystkim znajdują się obiekty infrastruktury naftowej i paliwowej, ale też logistyka: magazyny i terminale. Ukraina uderza też w przemysł zbrojeniowy oraz powiązane z nim zakłady produkcyjne – tłumaczy nam ukraiński ekspert.

– Wszystko po to, by zaburzyć potencjał ofensywny rosyjskiej armii – dodaje.

Moskwa znów straszy użyciem broni atomowej. Ukraiński ekspert: Rosja wyczerpała możliwości

Rządzący w Moskwie zachowują się zaś tak, jak gdyby nigdy nic, a rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow jedynie zapewnił, że Putin nawet „kilka razy dziennie” otrzymuje informacje z frontów wojny z Ukrainą.

– Myślę, że nikt nic nie mówi, bo Rosja szykuje odpowiedź albo nawet serię odpowiedzi. W takich sytuacjach komentarze zazwyczaj są zbędne – mówi „Rzeczpospolitej” Aleksiej Muchin, moskiewski prokremlowski politolog. W środowisku prorządowych ekspertów wojskowych w Rosji obawiają się powtórki operacji „Pajęczyna”, w wyniku której SBU uderzyło w czerwcu zeszłego roku w oddalone od Ukrainy rosyjskie lotniska, niszcząc od kilkunastu do kilkudziesięciu bombowców strategicznych. Wówczas drony do Rosji dotarły w ciężarówkach, z których wystartowały.

– Obawy Rosjan dotyczące możliwości powtórki takiej operacji są całkowicie zasadne – uważa Melnyk i przypomina niedawną wypowiedź byłego ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu, który jeszcze w marcu ostrzegał, że ukraińskie drony dolecą do Uralu.

Czytaj więcej

Rosyjscy weterani wracają z frontu. Wzrost brutalnych przestępstw i zabójstw w Rosji

Tymczasem prokremlowski publicysta „Moskiewskiego Komsomolca” Siergiej Koldin namawia władze do „demonstracji zdecydowanej gotowości do użycia taktycznej broni jądrowej”.

„Oczywiście wcześniej należy uprzedzić przeciwnika o planowanym użyciu uderzeń jądrowych – dać mu możliwość ewakuacji ludności cywilnej, a może nawet skłonić do opamiętania się i w końcu przyjęcia rosyjskich propozycji pokojowych. Ale jeśli groźbę uznają za blef, trzeba będzie ją zrealizować!” – czytamy w opublikowanym w poniedziałek artykule.

– To jedynie potwierdza, że Rosja wyczerpała możliwości i nie jest w stanie osiągnąć swoich celów w tej wojnie przy pomocy broni konwencjonalnej. Pozostał jedynie szantaż jądrowy – twierdzi ukraiński analityk. Kreml najwyraźniej mści się na ludności cywilnej w Ukrainie. W nocy z niedzieli na poniedziałek przeprowadzono zmasowany atak dronów na Odessę. Ucierpiało czternaście osób, w tym dwoje dzieci.

Tymczasem w nocy z 27 na 28 kwietnia Ukraińcy przeprowadzili ponownie udany atak na rafinerię w Tuapse. Rosjanie poinformowali o pożarze na terenie rafinerii. Należący do Rosnieftu obiekt w normalnych warunkach przerabia rocznie 12 mln baryłek ropy.