Wojna miała trwać kilka dni i zakończyć się paradą rosyjskich żołnierzy na Chreszczatyku w Kijowie. Miała być nowa (stara) rosyjskojęzyczna Ukraina, dojona przez spokrewnionych z Moskwą oligarchów. Wszyscy myślący inaczej, którzy widzieli ją jako część Europy, mieli trafić do łagrów albo na stałe wyemigrować, podążając drogą setek tysięcy Białorusinów wypchniętych przez prokremlowski reżim Łukaszenki. Walczący już piąty rok z rzędu (a tak naprawdę dwunasty) w donbaskich okopach nieugięci Ukraińcy pogrzebali te plany Władimira Putina. 

Czytaj więcej

Ukraińskie drony sięgają serca Rosji. „Żadna armia dotychczas nie dokonała czegoś takiego”

Drony Ukrainy uderzają w głębi Rosji. Kijów zmienia zasady gry

Płonie rafineria w Tuapse nad Morzem Czarnym; wcześniej ukraińskie drony zaatakowały pobliski terminal naftowy. Ewakuowano mieszkańców pobliskich domów i odwołano zajęcia w szkołach. Kilka dni wcześniej trafiona została rafineria w Jarosławiu, jedna z największych w Rosji. Drony Kijowa paraliżowały ostatnio rosyjskie porty nad Bałtykiem i dolatują już nawet do Uralu, pokonując coraz większe odległości. Dzisiaj już z pewnością można mówić, że armia ukraińskich dronów zatrzymała wojsko Putina.

Czytaj więcej

Dowódca ukraińskich wojsk dronowych: Drony latają gdzie i kiedy chcą w głębi Rosji

Linia frontu od kilku lat niemal stoi w miejscu i nic nie wskazuje na to, by w najbliższej przyszłości coś mogło to zmienić. Impasu nie przełamały też nieustanne rosyjskie ataki dronowe i rakietowe na ukraińskie miasta oraz infrastrukturę krytyczną. Ponad 90 proc. rosyjskich ataków w kwietniu przechwytywała ukraińska obrona przeciwlotnicza. „Strefa śmierci” na wschodzie i południu Ukrainy ciągle się poszerza i sięga już 50 km w głąb Rosji. Od dawna nie pojawia się tam ciężki sprzęt, który natychmiast znalazłby się na celowniku „Ptaków Madiara”.

Nie jest tajemnicą, że Ukraina, która ma znacznie mniejszy potencjał mobilizacyjny od Rosji, przyszłość w wojnie z Putinem wiąże z systemami bezzałogowymi. We wtorek prezydent Zełenski polecił resortowi obrony dostarczyć w tym roku armii 50 tys. naziemnych systemów robotycznych. Odblokowany po porażce Viktora Orbána na Węgrzech unijny kredyt w wysokości 90 mld euro dla Kijowa z pewnością ułatwi to zadanie.

Kreml nie ma odpowiedzi na ataki ukraińskich dronów. W Moskwie rośnie frustracja 

Widząc, jak wojna wymyka się Putinowi spod kontroli, zdesperowani rosyjscy prowojenni publicyści znów zaczęli namawiać rządzących do użycia taktycznej broni atomowej. Mnożą się ostrożne, ale coraz bardziej krytyczne głosy w Moskwie co do strategii Kremla w wojnie z Ukrainą, a wręcz jej braku. – Co mamy zrobić w tej sytuacji? Jeszcze przez kilka lat prowadzić specjalną operację wojskową na wyniszczenie? Kogo właściwie chcemy tym wyniszczeniem dalej osłabiać całą Europę, całe NATO i przyłączoną do nich Japonię i innych? A my sami – co z nami? – pytał ostatnio podczas jednej z konferencji w Moskwie były dowódca Sztabu Generalnego armii rosyjskiej gen. Jurij Bałujewski. 

Czytaj więcej

Ukraiński ekspert: Gdyby Trump użył broni atomowej przeciwko Iranowi, już nic nie powstrzymywałoby Rosji

Nikt w Rosji nie ma odpowiedzi na te pytania. Wszyscy patrzą na Kreml, ale tam panuje cisza. Rosjanie, którzy mieli okazję poznać dyktatora osobiście, wiedzą, że Putin milczy wtedy, gdy nie potrafi znaleźć odpowiedzi.