Armenia pod przywództwem Nikola Paszyniana wkracza na drogę bezprecedensowej dywersyfikacji swoich sojuszy politycznych i militarnych. Po serii bolesnych porażek w konflikcie z Azerbejdżanem o Górski Karabach, w Erywaniu doszło do głębokiego rozczarowania postawą Federacji Rosyjskiej oraz Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB), które nie udzieliły krajowi oczekiwanego wsparcia. W efekcie rząd Paszyniana zaczął dynamicznie rozwijać kontakty z Unią Europejską, Stanami Zjednoczonymi, Indiami oraz Francją, u których m.in. kupuje nowoczesne uzbrojenie, radykalnie zmniejszając swoje dotychczasowe, niemal całkowite uzależnienie od dostaw z Moskwy.
Czytaj więcej
Dowódca Sił Systemów Bezzałogowych Ukrainy Robert „Madiar” Browdi w rozmowie z agencją Reutera zapowiada, że w ciągu miesiąca Ukraina będzie w pełn...
Wojciech Wojtasiewicz, analityk PISM, zwraca jednak uwagę, że nie jest to gwałtowne zerwanie więzi, lecz skomplikowana gra na wielu fortepianach, mająca na celu zabezpieczenie państwa w granicach międzynarodowo uznanych. Głęboką transformację armeńskiej strategii opisuje następująco:
"Mamy raczej do czynienia w wypadku Armenii Paszyniana z wielowektorową polityką zagraniczną, którą sam Paszynian określa mianem zbalansowanej polityki zagranicznej. O co tutaj chodzi? Chodzi o to, żeby dywersyfikować partnerstwa, kontakty zewnętrzne i nie opierać kwestii bezpieczeństwa, rozwoju Armenii, tylko jednego partnera. [...] Myślę, że Paszynian odrobił lekcje i nie chce popełniać błędów, które popełnił Micheil Saakaszwili w Gruzji. Czyli nie stosuje takiej prowokacyjnej retoryki wobec Putina. Stara się jakby łagodzić te wszystkie napięcia, zapewnia o chęci dobrych stosunków z Federacją Rosyjską".
Energetyczna potęga Baku i transportowy Środkowy Korytarz
Zupełnie inną pozycję zajmuje obecnie Azerbejdżan, który po militarnym sukcesie w Karabachu dyktuje warunki w regionie z pozycji siły. Baku stało się kluczowym partnerem dla Unii Europejskiej, poszukującej alternatywnych źródeł dostaw surowców energetycznych po odcięciu się od rynku rosyjskiego w 2022 r. Choć azerbejdżański gaz i ropa pokrywają jedynie ułamek europejskiego zapotrzebowania, strategiczne znaczenie kraju drastycznie wzrasta w kontekście rozwoju tzw. Korytarza Środkowego. Ten szlak transportowy, omijający sankcjonowaną Rosję i Białoruś, łączy Chiny oraz Azję Centralną przez Kaukaz i Turcję bezpośrednio z Europą.
Czytaj więcej
Po Mołdawii i Węgrzech Armenia stała się miejscem kolejnej ideologicznej bitwy między Unią Europejską a Rosją. Kreml liczy na to, że poprzez ingere...
Dodatkowo Azerbejdżan coraz śmielej i asertywniej stawia czoła Moskwie, reagując na incentywy polityczne i humanitarne m.in. wobec Ukrainy oraz nie wahając się ograniczać działalności rosyjskich podmiotów czy mediów na swoim terytorium, co jasno pokazuje ambicje prezydenta Ilhama Alijewa do bycia w pełni podmiotowym i równorzędnym graczem międzynarodowym.
Demokratyczny regres Tbilisi i utracona szansa Gruzji
Najbardziej paradoksalny i niepokojący proces dotyczy jednak Gruzji, która przez lata uchodziła za absolutnego lidera prozachodnich reform i integracji z strukturami euroatlantyckimi na obszarze postradzieckim. Po wyborach parlamentarnych w 2024 r. rządzące Gruzińskie Marzenie rozpoczęło gwałtowną konsolidację systemu autorytarnego, uderzając w fundamenty społeczeństwa obywatelskiego, wolne media i opozycję polityczną. Mimo ogromnej determinacji gruzińskiego społeczeństwa, które regularnie protestuje na ulicach Tbilisi, brak silnego, zjednoczonego przywództwa opozycyjnego utrudnia skuteczną zmianę kursu władz. W efekcie, podczas gdy tradycyjnie prorosyjska Armenia zbliża się do Zachodu i wzmacnia procedury demokratyczne, Gruzja zmierza w kierunku izolacji i traci historyczne okno możliwości na realne dołączenie do rodziny europejskiej, stając się jednym z najbardziej nieprzewidywalnych punktów na mapie Kaukazu Południowego.
Zachęcamy również do wysłuchania i obejrzenia innych odcinków podcastu: