Armenia pod przywództwem Nikola Paszyniana wkracza na drogę bezprecedensowej dywersyfikacji swoich sojuszy politycznych i militarnych. Po serii bolesnych porażek w konflikcie z Azerbejdżanem o Górski Karabach, w Erywaniu doszło do głębokiego rozczarowania postawą Federacji Rosyjskiej oraz Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB), które nie udzieliły krajowi oczekiwanego wsparcia. W efekcie rząd Paszyniana zaczął dynamicznie rozwijać kontakty z Unią Europejską, Stanami Zjednoczonymi, Indiami oraz Francją, u których m.in. kupuje nowoczesne uzbrojenie, radykalnie zmniejszając swoje dotychczasowe, niemal całkowite uzależnienie od dostaw z Moskwy.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Ukraina ma plan odcięcia Krymu od Rosji. Mają to zrobić drony

Wojciech Wojtasiewicz, analityk PISM, zwraca jednak uwagę, że nie jest to gwałtowne zerwanie więzi, lecz skomplikowana gra na wielu fortepianach, mająca na celu zabezpieczenie państwa w granicach międzynarodowo uznanych. Głęboką transformację armeńskiej strategii opisuje następująco:

"Mamy raczej do czynienia w wypadku Armenii Paszyniana z wielowektorową polityką zagraniczną, którą sam Paszynian określa mianem zbalansowanej polityki zagranicznej. O co tutaj chodzi? Chodzi o to, żeby dywersyfikować partnerstwa, kontakty zewnętrzne i nie opierać kwestii bezpieczeństwa, rozwoju Armenii, tylko jednego partnera. [...] Myślę, że Paszynian odrobił lekcje i nie chce popełniać błędów, które popełnił Micheil Saakaszwili w Gruzji. Czyli nie stosuje takiej prowokacyjnej retoryki wobec Putina. Stara się jakby łagodzić te wszystkie napięcia, zapewnia o chęci dobrych stosunków z Federacją Rosyjską".

Energetyczna potęga Baku i transportowy Środkowy Korytarz

Zupełnie inną pozycję zajmuje obecnie Azerbejdżan, który po militarnym sukcesie w Karabachu dyktuje warunki w regionie z pozycji siły. Baku stało się kluczowym partnerem dla Unii Europejskiej, poszukującej alternatywnych źródeł dostaw surowców energetycznych po odcięciu się od rynku rosyjskiego w 2022 r. Choć azerbejdżański gaz i ropa pokrywają jedynie ułamek europejskiego zapotrzebowania, strategiczne znaczenie kraju drastycznie wzrasta w kontekście rozwoju tzw. Korytarza Środkowego. Ten szlak transportowy, omijający sankcjonowaną Rosję i Białoruś, łączy Chiny oraz Azję Centralną przez Kaukaz i Turcję bezpośrednio z Europą.

Czytaj więcej

Armenia odchodzi od Rosji. Putin rzuca wszystko na szalę. Ma ostatnią szansę

Dodatkowo Azerbejdżan coraz śmielej i asertywniej stawia czoła Moskwie, reagując na incentywy polityczne i humanitarne m.in. wobec Ukrainy oraz nie wahając się ograniczać działalności rosyjskich podmiotów czy mediów na swoim terytorium, co jasno pokazuje ambicje prezydenta Ilhama Alijewa do bycia w pełni podmiotowym i równorzędnym graczem międzynarodowym.

Demokratyczny regres Tbilisi i utracona szansa Gruzji

Najbardziej paradoksalny i niepokojący proces dotyczy jednak Gruzji, która przez lata uchodziła za absolutnego lidera prozachodnich reform i integracji z strukturami euroatlantyckimi na obszarze postradzieckim. Po wyborach parlamentarnych w 2024 r. rządzące Gruzińskie Marzenie rozpoczęło gwałtowną konsolidację systemu autorytarnego, uderzając w fundamenty społeczeństwa obywatelskiego, wolne media i opozycję polityczną. Mimo ogromnej determinacji gruzińskiego społeczeństwa, które regularnie protestuje na ulicach Tbilisi, brak silnego, zjednoczonego przywództwa opozycyjnego utrudnia skuteczną zmianę kursu władz. W efekcie, podczas gdy tradycyjnie prorosyjska Armenia zbliża się do Zachodu i wzmacnia procedury demokratyczne, Gruzja zmierza w kierunku izolacji i traci historyczne okno możliwości na realne dołączenie do rodziny europejskiej, stając się jednym z najbardziej nieprzewidywalnych punktów na mapie Kaukazu Południowego.

Zachęcamy również do wysłuchania i obejrzenia innych odcinków podcastu: