Reklama
Rozwiń
Reklama

Armenia odchodzi od Rosji. Putin rzuca wszystko na szalę. Ma ostatnią szansę

Po Mołdawii i Węgrzech Armenia stała się miejscem kolejnej ideologicznej bitwy między Unią Europejską a Rosją. Kreml liczy na to, że poprzez ingerencję w czerwcowe wybory zatrzyma albo chociaż spowolni dojście Erywania do politycznej niezależności.
Premier Armenii Nikol Paszynian nigdy nie nawoływał do zerwania z Moskwą, ale otwarcie mówi o potrze

Premier Armenii Nikol Paszynian nigdy nie nawoływał do zerwania z Moskwą, ale otwarcie mówi o potrzebie bardziej uczciwych relacji. Na Kremlu patrzą na to z podejrzliwością. W środę, 1 kwietnia, podczas wizyty Paszyniana w Moskwie Władimir Putin publicznie stwierdził, że Armenia musi wybrać między UE a Rosją

Foto: Pavel Bednyakov / POOL / AFP

Po wyjątkowo skromnej paradzie z okazji Dnia Zwycięstwa, 9 maja Władimir Putin wystąpił na Kremlu na konferencji prasowej. Wśród kilku wcześniej wybranych pytań jedno dotyczyło relacji armeńsko–rosyjskich. Putin stwierdził, że plany przystąpienia Erywania do UE „wymagają szczególnego rozważenia”. Następnie zapowiedział, że Moskwa będzie wspierała „wszystko, co przyniesie korzyści narodowi ormiańskiemu”. Natychmiast jednak dodał, że należy „pamiętać o pewnych okolicznościach”. Tymi według Putina są obroty handlowe z Rosją na poziomie 7 mld dol. oraz korzyści, jakie Armenia odnosi z członkostwa w Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. Z tego powodu, jego zdaniem, Erywań powinien w tej sprawie przeprowadzić referendum. – Wyciągniemy wnioski i przeprowadzimy łagodny, inteligentny i korzystny dla obu stron rozwód – zapewnił rosyjski dyktator.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama