Choć dla wielu Europejczyków Bliski Wschód pozostaje odległym i niezrozumiałym teatrem walki, w rzeczywistości jego problemy bezpośrednio rzutują na nasze codzienne życie, gospodarkę oraz bezpieczeństwo. Jak wskazuje dr Magdalena El Ghamari, prezes Fundacji El Karama, wydarzenia na Bliskim Wschodzie to system naczyń połączonych, w którym brak stabilizacji uderza rykoszetem w Europę.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Groźna eskalacja na Bliskim Wschodzie. Iran uderza w źródło wody pitnej

Dlaczego zachodni model demokracji zawiódł na Bliskim Wschodzie?

Bliski Wschód to niezwykle skomplikowana mozaika kulturowa, religijna i polityczna, w której próby narzucenia zewnętrznych szablonów ustrojowych wielokrotnie kończyły się fiaskiem. Procesy pokojowe w Iraku czy Afganistanie pokazały, że zachodnie rozumienie demokracji nie przystaje do tamtejszych realiów, opartych na silnych więziach klanowych, nepotyzmie i wpływach lokalnych milicji. W tym trudnym środowisku kluczem do przetrwania i władzy staje się pragmatyzm, czego modelowym przykładem jest lider syryjskiego HTS, Abu Muhammad al-Dżaulani (znany jako Szara). Człowiek ten przeszedł ewolucję od poszukiwanego terrorysty i bojownika Al-Kaidy do pragmatycznego gracza politycznego, który odciął się od globalnego dżihadu, by budować lokalne koalicje i rozmawiać z międzynarodowymi potęgami. To pokazuje, że na Bliskim Wschodzie stabilność rzadko rodzi się przy urnach wyborczych – znacznie częściej jest wynikiem skomplikowanych układów biznesowych i militarnego pragmatyzmu.

Czytaj więcej

Amerykanie uszkodzili infrastrukturę energetyczną Iranu. Jest oficjalne potwierdzenie

Z perspektywy przeciętnego mieszkańca regionu wielka geopolityka schodzi jednak na dalszy plan w obliczu walki o codzienne przetrwanie. Postępujące pustynienie, susze oraz brak bezpieczeństwa żywnościowego i wodnego to realne zagrożenia, które destabilizują państwa upadłe i osłabione, takie jak Jemen, Syria czy Liban. Te fundamentalne kryzysy bezpośrednio napędzają fale migracji – zarówno tej hybrydowej, jak i ekonomicznej – co z kolei mocno redefiniuje sytuację demograficzną w Europie, w tym również w Polsce. Dr Magdalena El Ghamari podkreśla, że nadszedł czas, abyśmy porzucili złudzenia o naszej całkowitej izolacji od tych problemów.

„Zawsze rozpoczynam takim trywialnym sformułowaniem: tak, ten Bliski Wschód też jest u nas. On jest nie tylko w sensie osobowym, ale w sensie ekonomicznym. To są te naczynia połączone. [...] Każdy potrzebuje ramy, w ramach której funkcjonuje. Ta rama to bezpieczeństwo, ta rama to bezpieczeństwo żywnościowe, ta rama to bezpieczeństwo społeczne czy też wewnętrzne. [...] [Chodzi o] normalne funkcjonowanie, kiedy możecie państwo zaprowadzić swoje dzieci do przedszkola i do szkoły, i że snajperzy nie będą do nich strzelać, a 10 bochenków chleba nie będzie kosztować 200 zł. Bo tak funkcjonuje to w niektórych krajach”.

Holenderski zwrot w stronę radykalnych zbrojeń

Jak ostrzegają krajowe służby, Europa znalazła się w szarej strefie między wojną a pokojem, co zmusiło holenderskie władze do radykalnej zmiany kursu. Powrót do masowych zbrojeń, ambitny cel wydatków obronnych na poziomie 3,5 proc. PKB oraz głęboka rekonstrukcja armii to bezpośrednia odpowiedź na rosnące zagrożenie ze strony Rosji.

Czytaj więcej

Trump zaskoczył Netanjahu. Zażądał wycofania izraelskich wojsk

Dla Holandii kluczowym momentem zwrotnym, który na zawsze zmienił postrzeganie rosyjskiej polityki, było zestrzelenie samolotu pasażerskiego linii Malaysian Airlines nad Donbasem w 2014 r. Śmierć setek holenderskich obywateli uświadomiła tamtejszemu społeczeństwu, że zagrożenie ze strony Moskwy nie jest jedynie teoretycznym problemem państw wschodniej flanki NATO, ale realnym niebezpieczeństwem uderzającym bezpośrednio w ich bliskich. Dzisiejsza odpowiedź Hagi na to wyzwanie jest bezprecedensowa. Kraj, który jeszcze niedawno nie osiągał wymaganego przez Sojusz progu 2 proc. PKB na obronność i wyprzedał wszystkie swoje czołgi, dziś gwałtownie nadrabia zaległości. Rekordowy budżet obronny przekraczający 27 miliardów euro, odkupywanie czołgów Leopard, gigantyczne inwestycje w cyberbezpieczeństwo i drony oraz ścisła współpraca z Ukrainą, w tym coroczne pakiety wsparcia o wartości 3 miliardów euro, to fundamenty nowej strategii obronnej kraju.

Ta gwałtowna militaryzacja i reorientacja budżetowa odbywają się jednak w cieniu głębokich napięć społecznych i politycznych. Koszty życia w Holandii rosną, kryzys mieszkaniowy winduje czynsze w metropoliach, a plany podniesienia wieku emerytalnego budzą opór obywateli. Frustrację potęguje skomplikowana sytuacja migracyjna, od napływu wysoko wykwalifikowanych pracowników sprowadzanych przez korporacje, po kryzys w systemie azylowym i przepełnione ośrodki dla uchodźców, co staje się pożywką dla skrajnej prawicy. Choć obecny, powołany na początku 2026 r. rząd mniejszościowy stara się utrzymać liberalno-demokratyczny kurs, to holenderska scena polityczna uległa trwałemu przesunięciu w prawo, a debata o granicach pomocy międzynarodowej i integracji imigrantów staje się coraz bardziej polaryzująca.