Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w 2026 r. przechodzą do historii jako turniej absolutnie bezprecedensowy, rozbity po raz pierwszy na trzy kraje: Stany Zjednoczone, Kanadę i Meksyk. Choć FIFA szukała w Ameryce Północnej wizerunkowego spokoju i bezpiecznej przystani po skandalach związanych z wyborem Rosji oraz Kataru, rzeczywistość rzuciła federację prosto w wir globalnych napięć politycznych i biznesowych.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Rafał Rostkowski dla „Rz”: FIFA już dawno nie była w tak fatalnej formie

Organizacja turnieju zbiegła się w czasie z ogromną polaryzacją na arenie międzynarodowej, czego wyrazem były m.in. amerykańskie ataki na cele w Iranie czy napięcia dyplomatyczne w samej Ameryce Północnej. W tych trudnych warunkach kluczowa okazała się specyficzna relacja szefa FIFA, Gianniego Infantino, z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Jak zauważa Michał Banasiak z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej, bliska kooperacja obu liderów ma podłoże czysto interesowne: „powiedzieć o tej pragmatycznej przyjaźni i to jest absolutna prawda, bo panowie się wzajemnie potrzebują po to, żeby przeprowadzić ten turniej w sposób bezproblemowy, w sposób dochodowy i w sposób, który też wizerunkowo obu im (...) odpowiada”. Ekspert przypomina jednocześnie, że Infantino od lat stara się żyć dobrze z Waszyngtonem, pamiętając, jak w 2015 r. działania amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości zdemaskowały korupcję w FIFA i zatopiły Seppa Blattera. W tych relacjach to jednak Biały Dom dyktował warunki, czego dowodem były restrykcyjne procedury wizowe, które zmusiły reprezentację Iranu do stacjonowania w meksykańskiej Tijuanie i dolatywania na mecze w USA jedynie w krótkich okienkach czasowych.

Amerykanizacja futbolu i dyktat „niewidzialnej ręki rynku”

Mundial 2026 to także bezwzględny triumf komercjalizacji, który autorzy raportu PIDS określają mianem „amerykanizacji futbolu”. Wprowadzenie dynamicznego systemu sprzedaży sprawiło, że wejściówki osiągnęły najwyższe ceny w historii, bilet na mecz finałowy kosztował potężne 7700 dol., a FIFA zaczęła zarabiać nawet na pobieraniu 15-procentowych prowizji od każdej strony transakcji na oficjalnej platformie odsprzedażowej.

Czytaj więcej

Skandal po meczu Francji. Senator zaatakowała Kyliana Mbappé, zareagował Macron

Równie bezwzględnie federacja obeszła się ze sponsorami tytularnymi stadionów, przeprowadzając proces całkowitego debrandingu i zakrywania logotypów, które nie należały do oficjalnych partnerów FIFA. Odnosząc się do utraty robotniczego rodowodu piłki nożnej na rzecz ekskluzywnego biznesu dla najbogatszych, Michał Banasiak ocenia te zjawiska jednoznacznie: „to jest oburzające i absolutnie nie zamierzam stawać się tutaj adwokatem FIFA. (...) To jest pewnie dyskusja, która w świecie kibicowskim będzie się jeszcze długo toczyć (...) na ile piłka nożna powinna być dostępna dla wszystkich i powinna być w jakiś sposób jakimiś bezpiecznikami wyjęta od takiego typowego dobra, gdzie ta mityczna ręka rynku, mityczna, niewidzialna ręka rynku zdecyduje o cenach, a na ile po prostu jest to część biznesu i niech FIFA sobie robi, co chce”.

Tragedia wykorzenienia i walka o namiastkę normalności

Cztery lata od wybuchu pełnoskalowej wojny charakter pomocy humanitarnej za naszą wschodnią granicą drastycznie się zmienił, mierząc się ze spadkiem prywatnych darowizn oraz postępującym zobojętnieniem opinii publicznej.

Czytaj więcej

Putin odrzuca rozmowy pokojowe. Źródła Kremla mówią o możliwej eskalacji wojny

Mimo pozorowanej normalności w ostrzeliwanych miastach oraz zniszczonej infrastruktury energetycznej, organizacje takie jak Polska Akcja Humanitarna (PAH) nieustannie docierają z konwojami i generatorami bezpośrednio do stref przyfrontowych. Największym dramatem uchodźców i osób starszych pozostaje jednak nie tylko utrata dachu nad głową, ale przede wszystkim bolesne wykorzenienie, na co wprost wskazuje Helena Krajewska z PAH: „Być wykorzenionym, to jest potworna rzecz. To jest nie tylko utrata właśnie swojego domu (...), ale to jest utrata też całego tego systemu wsparcia dookoła (...) traci się tę tkankę społeczną”. Pomimo docierających na front polsko-ukraińskich napięć politycznych, zaangażowanie polskich firm oraz organizacji humanitarnych pozostaje na miejscu niezwykle widoczne, stanowiąc dla tamtejszych mieszkańców kluczowy fundament przetrwania.

Zachęcamy również do wysłuchania i obejrzenia innych odcinków podcastu: