O pytaniu referendalnym zaproponowanym przez prezydenta Karola Nawrockiego można oczywiście powiedzieć, że jest politycznie bardzo sprytne. Ale przede wszystkim – stawiając uczciwość wobec pytanych na pierwszym miejscu – trzeba je ocenić jako tendencyjne. I ze swoim osądem nie jestem w mniejszości. Z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że podobnie myśli (zdecydowanie i raczej) aż 58 proc. Polaków. Oto prezydent nie chce bowiem pytać obywateli o konkretny kierunek polityki państwa, tylko zmusić ich do opowiedzenia się po stronie gotowej – i zmanipulowanej – interpretacji rzeczywistości.

Czytaj więcej

Sondaż: Pytanie referendalne Nawrockiego budzi emocje i dzieli Polaków

Karol Nawrocki pyta, prezydent odpowiada

Żeby nie było, sam problem jest realny. Europejska transformacja energetyczna generuje potężne koszty. ETS, ceny energii, konieczność inwestycji w nowe źródła energii, modernizacja przemysłu czy rolnictwa, to wszystko wpływa na gospodarkę. Tylko że prezydent w swoim pytaniu pomija drugą stronę równania: koszty braku transformacji. Nawrocki nie pyta o uzależnienie od rosyjskich surowców, ceny gazu po agresji Rosji na Ukrainę, koszty katastrof klimatycznych czy ryzyko utraty konkurencyjności wobec gospodarek inwestujących w zielone technologie.

To trochę tak, jakby zapytać: „Czy jest Pani/Pan za remontem mostu, który spowoduje korki i utrudni życie kierowcom?”. Technicznie rzecz biorąc, skutki zostały opisane prawdziwie. Ale jednocześnie pominięto fakt, że alternatywą może być zawalenie się mostu.

Czytaj więcej

Sondaż: Polaków, którzy chcą więcej władzy dla prezydenta jest tylu, ilu chcących jej mniej

Podobnie można byłoby zapytać: „Czy jest Pani/Pan za budową elektrowni jądrowej, która będzie kosztowała podatników setki miliardów złotych?”. To również byłoby prawdziwe. Tyle że równie prawdziwe byłoby to, że brak tej inwestycji może oznaczać w przyszłości jeszcze wyższe ceny energii, uzależnienie od importu i problemy z bezpieczeństwem energetycznym państwa.

Dlaczego pytanie referendalne Nawrockiego jest tendencyjne

W tym sensie propozycja pytania referendalnego prezydenta wpisuje się w coraz popularniejszy model polityki: krótkoterminowe koszty przeciwstawia się długoterminowym korzyściom. Licząc na to, że wygra rachunek wystawiany dziś, a nie ryzyko, które może pojawić się za dekadę. Współczesna polityka coraz gorzej radzi sobie bowiem z projektami wymagającymi cierpliwości, wyrzeczeń i myślenia w perspektywie dłuższej niż jedna kadencja. Znacznie łatwiej wygrać wybory hasłem „ta transformacja kosztuje” niż tłumaczyć, ile może kosztować jej brak. Łatwiej mobilizować wyborców przeciw wyższym rachunkom za energię niż wokół abstrakcyjnego ryzyka utraty konkurencyjności gospodarki, uzależnienia od importu surowców czy konsekwencji katastrof klimatycznych. Tylko że koszty można odsunąć w czasie, politycznie przemilczeć albo przerzucić na przyszłe rządy i przyszłych podatników, ale nie można sprawić, by po prostu zniknęły.

A skoro już jesteśmy przy tej logice, to równie dobrze można byłoby zapytać: „Czy jest Pan/Pani za odwołaniem prezydenta Karola Nawrockiego, którego liczne weta wobec ustaw rządowych doprowadziły do paraliżu państwa, blokowania reform i pogorszenia sytuacji gospodarczej Polski?”.