Ziobro w Ameryce to problem, czy raczej atut w rękach prawicy? Jeszcze nie dawno zastanawiałem się na tych łamach, czy Zbigniew Ziobro wybierze rolę ściganego przez opresyjne państwo Tuska bohatera i stanie twarzą w twarz z prokuratorem i sędzią, czy stchórzy i podobnie jak Marcin Romanowski ucieknie za granicę. Odpowiedź na to pytanie już znamy i pomijając fakt, że od ciężko chorego człowieka nie zawsze wypada się domagać bohaterstwa, już wiemy, że Zbigniew Ziobro wybrał los tułacza. Oficjalnie będzie komentatorem Telewizji Republika, czyli politycznego organu frakcji Tomasza Sakiewicza na prawicy. Mniej oficjalnie, parasol ochronny roztoczył nad nim Biały Dom. To oznacza, że Ziobro prędko do Polski nie wróci i choć jego głos, dzięki Sakiewiczowi będzie słyszalny, jego osobista pozycja w polityce będzie trudna do odbudowania. Tu gra nie tylko reguła „im dłużej poza realną polityką, tym trudniej do niej wrócić”. Chodzi o coś dużo poważniejszego.
Czytaj więcej
Zbigniew Ziobro miał trafić do USA dzięki kontaktom polskiej prawicy z ruchem MAGA. Decyzja Białego Domu komplikuje relacje Warszawy z Waszyngtonem...
Ziobro mógł zostać bohaterem i atutem w talii Jarosława Kaczyńskiego, a stał się uciekinierem
Ziobro w kraju ciągle byłby w świetle reflektorów. Ogniskowałby uwagę, polaryzował nie tylko na linii prawica – liberałowie. Byłby w grze. Tego zresztą chyba oczekiwał od niego Jarosław Kaczyński. Martyrologia Ziobry mogłaby być jakimś spoiwem narracyjnym i mieczem wymierzonym w „brutalny reżim Tuska”.
Jakaż byłaby to zresztą martyrologia. Najłagodniejsza z łagodnych, bo polityk PiS z pewnością odpowiadałby z wolnej stopy, a w kancelarii prezydenta od początku procesu szykowano by dla niego akt łaski. Ot, cała wizja cierpienia. Natomiast Ziobro za granicą to wieczny wyrzut sumienia dla PiS; żywy dowód, że – skoro uciekł przed wymiarem sprawiedliwości – to znaczy, że ma coś na sumieniu. Tak zwykle myślą Polacy. A narracja, że na byłego ministra sprawiedliwość uwziął się cały system raczej pozostanie mało przekonująca.
Czytaj więcej
Prokuratura Krajowa przekazała, że od niedzieli prowadzone są czynności sprawdzające zmierzające do ustalenia, czy inne osoby pomagały Zbigniewowi...
Na co liczy Zbigniew Ziobro?
Na dodatek Zbigniew Ziobro przekraczając w ucieczce przed polskim wymiarem sprawiedliwości za kolejną granicę zapędza się w ślepą uliczkę. Bo na co liczy? Na szybką zmianę koniunktury? Zamach majowy 2.0, który nagle wywróci realia systemu i wyniesie go na szczyt polityki? W setną rocznicę wojskowego puczu, jakiego dokonał w 1926 r. Józef Piłsudski z całą pewnością możemy powiedzieć, że na taki scenariusz nad Wisłą się nie zanosi. Polacy w większości są zadowoleni z aktualnych rozwiązań konstytucyjnych, rządy są wyjątkowo stabilne (w latach 1918 – 26 Polska miała 15 gabinetów), a pan prezydent, choć ambitny, nie jest Piłsudskim i zamiast wyprowadzić wojsko na ulice, może co najwyżej powołać prawicową Radę Nowej Konstytucji. Nie ma klimatu do żadnej poważnej zmiany, rewolty, a teza, że mamy do czynienia z momentem konstytucyjnym to brednie.
Jaka jest w związku z tym przyszłość Zbigniewa Ziobry? Nijaka. Nie będzie nawet politycznym zakładnikiem na linii Warszawa – Waszyngton, a jego pomstowanie na Tuska w Telewizji Republika szybko się znudzi. Mógł pozostać szeryfem. Taki wizerunek sobie wymyślił. Zapomniał jednak, że szeryf to też funkcja z wyboru i po tym, jak się zdejmuje gwiazdę wchodzi się w sferę zapomnienia.