Ziobro w
Ameryce to problem, czy raczej atut w rękach prawicy? Jeszcze nie dawno zastanawiałem
się na tych łamach, czy Zbigniew Ziobro wybierze rolę ściganego przez opresyjne
państwo Tuska bohatera i stanie twarzą w twarz z prokuratorem i sędzią, czy stchórzy
i podobnie jak Marcin Romanowski ucieknie za granicę. Odpowiedź na to pytanie już
znamy i pomijając fakt, że od ciężko chorego człowieka nie zawsze wypada się
domagać bohaterstwa, już wiemy, że Zbigniew Ziobro wybrał los tułacza. Oficjalnie
będzie komentatorem Telewizji Republika, czyli politycznego organu frakcji
Tomasza Sakiewicza na prawicy. Mniej oficjalnie, parasol ochronny roztoczył nad
nim Biały Dom. To oznacza, że Ziobro prędko do Polski nie wróci i choć jego głos,
dzięki Sakiewiczowi będzie słyszalny, jego osobista pozycja w polityce będzie
trudna do odbudowania. Tu gra nie tylko reguła „im dłużej poza realną polityką,
tym trudniej do niej wrócić”. Chodzi o coś dużo poważniejszego.