Prezydent Nawrocki, któremu coraz bardziej marzy się zastąpienie obecnej demokracji parlamentarnej systemem republiki prezydenckiej, w której mógłby niepodzielnie grać pierwsze skrzypce, jest nastawiony konfrontacyjnie do rządu. Naiwnością byłoby zatem oczekiwać czegoś innego od osób przez niego powoływanych. Wszystko wskazuje na to, że BBN nadal pełnić będzie funkcję politycznego bicza na rząd, a nie fachowej platformy skoncentrowanej na bezpieczeństwie.
Czytaj więcej
Bartosz Grodecki, nowy szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego ma szansę wprowadzić nową jakość w relacjach Pałacu Prezydenckiego z rządem. Jeśli nie...
W sprawie SAFE nowy szef BBN Bartosz Grodecki powtarza narrację Pałacu Prezydenckiego
Pierwszy sygnał, jak może wyglądać współpraca z rządem, przynosi reakcja Grodeckiego po podpisaniu umowy z Unią w sprawie programu pożyczkowego na polskie zbrojenia. W serwisie X świeżo upieczony szef BBN skrytykował SAFE słowami: „Bezpieczeństwo Polski musi być budowane na sile własnego państwa, własnej gospodarki i własnych decyzji, nie na mechanizmach, które mogą stać się przedmiotem politycznej gry”. Jak dodał, „pożyczka SAFE, zaciągana na 45 lat w obcej walucie, może zostać politycznie zablokowana decyzją instytucji zewnętrznych, podczas gdy Polska nadal będzie zobowiązana do spłaty długu”.
Tym samym nowy szef BBN powtórzył dokładnie to samo, co nieustannie wybrzmiewa z Pałacu Prezydenckiego od dłuższego już czasu. Kłopot obozu prezydenckiego polega na tym, że podtrzymywana przez niego awantura o SAFE opiera się wyłącznie na ostrej narracji, a nie na realnej zdolności ograniczenia przez prezydenta możliwości rządu. Jego weto do ustawy wprowadzającej SAFE nic przecież nie zmieniło. Dowodem jest to, że umowa i tak została podpisana.
Współczesna polityka bezpieczeństwa to nie wybór między „samodzielnością” a „integracją”, lecz dywersyfikacja źródeł: pieniędzy, uzbrojenia i decyzji
Oświadczenie Grodeckiego w sprawie SAFE nie świadczy niestety o nim dobrze jako o fachowcu, którego można by się spodziewać w miejscu takim jak BBN. Okazało się stosunkowo szybko, że oto mamy kolejnego polityka, który priorytety partyjne stawia wyżej niż interes bezpieczeństwa. Współczesna polityka bezpieczeństwa to nie wybór między „samodzielnością” a „integracją”, lecz dywersyfikacja źródeł: pieniędzy, uzbrojenia i decyzji. W tym kontekście SAFE jest częścią takiej właśnie dywersyfikacji, a nie dodatkowym ryzykiem. Po doświadczeniach związanych z pośrednimi skutkami wojny na Bliskim Wschodzie, dla każdego powinno to być już jasne.
SAFE uniezależnia Polskę od jednego dostawcy uzbrojenia. Konieczność dywersyfikacji rozumiał także Mariusz Błaszczak
Pisząc w kontekście wojny między USA i Iranem, że „Polska potrzebuje SAFE, bo dla USA nie jesteśmy priorytetem”, podkreślałem, że Polska w kolejce na dostawę broni z USA znajduje się na dalszej pozycji niż inni sojusznicy, a system amerykańskich dostaw jest z założenia upolityczniony i zależny od priorytetów, jakie aktualnie ma amerykańska administracja. To właśnie dlatego solidna polityka bezpieczeństwa musi obejmować również dywersyfikację źródeł, w tym źródeł finansowania, a nie ograniczać się do deklarowania woli „stuprocentowej samodzielności”. Rozumiał to zresztą chyba również pochodzący z obozu prawicy minister obrony Mariusz Błaszczak, skoro lwią część zamówień na polski sprzęt starał się ulokować w Korei Południowej, a nie tylko w USA.
SAFE jako instrument unijny wpisuje się właśnie w tę strategię, ograniczając zależność od pojedynczego dostawcy. Nie wierzę, by nowy szef BBN tej prostej prawdy nie rozumiał, bezkrytycznie powtarzając wątpliwe, bo niejednokrotnie już skutecznie podważane w debacie publicznej argumenty polskiego obozu prezydenckiego. Chociaż prezydentowi Karolowi Nawrockiemu zapewne wpis Grodeckiego się spodobał, to nie uważam, by był to udany debiut na nowym stanowisku oraz w uprawianiu X-owej polityki Pałacu Prezydenckiego. Szczególnie, że jak dotychczas obóz prezydencki prezentuje coś, co można chyba nazwać wizją suwerenności narracyjnej, która z tą prawdziwą niewiele ma wspólnego.