Z tego artykułu dowiesz się:
- W jaki sposób nominacja Bartosza Grodeckiego może wpłynąć na relacje między Pałacem Prezydenckim a rządem?
- Jakie cechy osobiste i zawodowe nowego szefa BBN mogą okazać się kluczowe dla efektywności jego działań?
- Od jakich czynników zależy skuteczność i niezależność działań nowego szefa BBN?
Na uroczystości wręczenia nominacji Bartoszowi Grodeckiemu przez prezydenta Karola Nawrockiego nie pojawił się poprzedni szef BBN, dr hab. Sławomir Cenckiewicz. Nie chcę spekulować o powodach jego nieobecności, ale trudno nie odczytać tego jako symbolicznego gestu.
Co nowemu szefowi BBN, Bartoszowi Grodeckiemu, zarzucały prawicowe media
Kilka dni wcześniej środowiska zbliżone do historyka poinformowały, że nowym szefem biura zostanie Bartosz Grodecki. Publicyści „Niezależnej” i TV Republiki poddali nowego szefa BBN ostrej weryfikacji, zarzucając mu m.in. nadzór nad procesem legislacyjnym dotyczącym polityki migracyjnej w rządzie Mateusza Morawieckiego. Dokument ten zakładał dopłaty do czynszów dla cudzoziemców i wpisywał się w unijną narrację „solidarności”. Krytykowano go również za powiązania z przemysłem obronnym, który może być beneficjentem unijnego programu SAFE.
Mimo prób zdyskredytowania kandydatury, prezydent zdecydował się na nominację. Jednocześnie pozostawił w biurze gen. Andrzeja Kowalskiego – bliskiego współpracownika Cenckiewicza.
Czytaj więcej
Sławomir Cenckiewicz zarzeka się, że jest urzędnikiem. Na tym polega paradoks: gdyby nim w istocie był – przezroczystym, skorym do współpracy, pręd...
Kim jest Bartosz Grodecki, nowy szef BBN?
Bartosz Grodecki przez wiele lat pracował na styku dyplomacji i służb. Jako wiceminister MSWiA odpowiadał m.in. za repatriację, walkę z kryzysem migracyjnym na granicy polsko-białoruskiej oraz cyberbezpieczeństwo. Prezydent Nawrocki przypomniał o jego udziale w operacji ewakuacyjnej Polaków i pracowników UE oraz NATO z Afganistanu w sierpniu 2023 r. Wcześniej Grodecki pełnił misje dyplomatyczne w Los Angeles, Malmö i Sztokholmie, a w 2017 r. objął stanowisko dyrektora Departamentu Konsularnego MSZ.
Po odejściu z rządu PiS był ekspertem Instytutu Sobieskiego – think tanku bliższego środowisku Mateusza Morawieckiego niż Przemysława Czarnka czy Tomasza Sakiewicza. Przygotował m.in. analizę Europejskiej Inicjatywy Obrony Dronowej oraz opisywał kryzysy graniczne. Był też doradcą firmy zbrojeniowej zainteresowanej środkami z programu SAFE. W przeciwieństwie do Cenckiewicza, nie krytykował tej inicjatywy.
Polityczna pozycja Grodeckiego nie jest silna, ale ma szansę ją zbudować. Posiada duże doświadczenie dyplomatyczne, stonowany sposób wypowiedzi oraz „sznyt” eksperta, który woli działać w cieniu. Pytanie brzmi, czy na jego postawę koncyliacyjną wpłynie suma doświadczeń z czasów, gdy MSZ kierował prof. Jacek Czaputowicz, a MSWiA – Mariusz Kamiński.
Jego największą siłą może być spokojna, merytoryczna praca na rzecz prezydenta – o ile nie da się wciągnąć w pałacowe rozgrywki. Gdy przy Krakowskim Przedmieściu urzędował Andrzej Duda, jedną z ofiar takich walk padł poprzedni szef BBN, Jacek Siewiera.
Osobiście uważam, że doskonałym szefem tego urzędu mógłby być Tomasz Szatkowski, były ambasador Polski przy NATO. Niestety, wielką krzywdę wyrządził mu Donald Tusk, deprecjonując go publicznie, a Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego – odbierając dostęp do informacji niejawnych. Na marginesie: z raportów ABW wynika, że narzędzie to jest stosowane wyjątkowo oszczędnie – w ciągu ostatnich dwóch lat poświadczenia bezpieczeństwa cofnięto zaledwie stu osobom.
Liczę na to, że Bartosz Grodecki zdoła przywrócić BBN „ustawienia fabryczne” – czyli postrzeganie bezpieczeństwa narodowego wolne od politycznego zacietrzewienia.