Z tego artykułu dowiesz się:
- Co ma wpływ na debatę prawicy o zmianie konstytucji?
- Którzy politycy prawicy inicjują dyskusję o reformie ustrojowej państwa?
- Z jakimi wyzwaniami wiąże się ewentualna zmiana konstytucji?
Zmiana konstytucji i ustroju już wkrótce będzie tematem stałych rozmów w Pałacu Prezydenckim. Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika bowiem, że Karol Nawrocki zrealizuje wkrótce zapowiedź ze swojego orędzia, które wygłosił w dniu zaprzysiężenia, czyli 6 sierpnia 2025 r. Nawrocki mówił wtedy nie tylko o nowej ustawie zasadniczej, ale też o powołaniu rady przy prezydencie, która miałaby dyskutować o naprawie ustroju państwa. To ma się wydarzyć w najbliższym czasie. Możliwe, że na tle Święta Konstytucji 3 Maja. Ale to dopiero początek. Wektor polityczny jest czytelny. Prezydent kilka dni temu w Kanale Zero wrócił do pomysłu zmiany ustroju, być może w kierunku systemu prezydenckiego. Co dalej? Aby poznać odpowiedź na to pytanie, trzeba przenieść się do Senatu. Albo raczej: do przyszłego Senatu.
Tak naprawdę mamy problem od wielu lat z łamaniem konstytucji, a nie ze złą konstytucją
Dlaczego droga do zmiany Konstytucji może wieść przez Senat?
Różne pomysły na zmianę konstytucji to element debaty na prawicy i być może jedyny cel łączący jej różne odmiany. O resecie mówi Konfederacja, PiS, Pałac Prezydencki i nie tylko. Do 2027 r. prawica jest skazana na wewnętrzną wojnę, która będzie się toczyć nie tylko na filmy wygenerowane przez AI, jak w ostatnich dniach.
Prawica ma jednak również zasadniczy problem: jak w przyszłym roku przejąć nie tylko Sejm, ale i Senat. Tu wchodzi w grę powołanie Paktu Senackiego prawicy, być może pod auspicjami Pałacu Prezydenckiego jako przeciwwagi dla Paktu Senackiego strony koalicji rządzącej. Senat nie ma dużego znaczenia praktycznego w polityce, ale ma jedną zasadniczą dla tej dyskusji funkcję – referendum. Chodzi o referendum podobne do tego, które bezskutecznie w sprawie zmiany konstytucji (jako referendum konsultacyjne) próbował zorganizować już prezydent Andrzej Duda w 2018 r.
Czytaj więcej
Prof. Lech Garlicki, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego, stwierdził właśnie na łamach „Rzeczpospolitej”, że jeszcze 10 lat temu sam pomysł, żeby...
Pomysł na zmianę Konstytucji łączy różnych przedstawicieli prawicy. Np. Krzysztofa Szczuckiego, który w swojej wydanej w 2025 r. książce „Tyrania praworządności”, postulował zmianę systemu ustrojowego w Polsce. Pytamy go, jak to w praktyce zrobić. – Zmiana konstytucji w Polsce jest możliwa wyłącznie w ramach szerokiego kompromisu politycznego, ponieważ wymaga większości 2/3 głosów w Sejmie. W praktyce oznacza to konieczność porozumienia ponad podziałami partyjnymi i ogranicza możliwość radykalnych zmian. Najbardziej realny scenariusz to punktowa nowelizacja, zwłaszcza w obszarze wymiaru sprawiedliwości. Znacznie trudniejsze – choć pożądane – byłoby przekształcenie systemu rządów, np. w kierunku modelu kanclerskiego lub półprezydenckiego. Istotnym narzędziem nacisku na polityków może być referendum zarządzone przez prezydenta, jednak wymaga ono zgody Senatu, co czyni kluczowym uzyskanie tam większości, np. poprzez prawicowy pakt senacki – zwraca uwagę w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Krzysztof Szczucki.
Należy przypomnieć, że Szczucki od kilku tygodni jest zawieszony w prawach członka PiS za swoje wypowiedzi m.in. o tym, że prezydent powinien przyjąć ślubowanie sędziów TK. To jednocześnie jeden z najbliższych współpracowników byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Zmiana Konstytucji – niekoniecznie już jej kierunek – faktycznie jednoczy całą prawicę.
Przemysław Czarnek i synchronizacja z prezydentem Nawrockim. „Przemka trzeba popierać”
Dla PiS najważniejsza dziś nie jest – jednak dość abstrakcyjna – dyskusja o zmianie konstytucji, ale odbudowa poczucia jedności po kolejnych tygodniach widowiskowych sporów między frakcjami w partii. Ostatnie wydarzenia, w tym rozmowy na szczycie między Kaczyńskim, Morawieckim oraz między Kaczyńskim, Morawieckim i Czarnkiem mają do tego celu doprowadzić.
Dla polityków z Nowogrodzkiej istotne jest jeszcze to, by budować wrażenie synchronizacji między Przemysławem Czarnkiem a prezydentem Nawrockim, co było widać np. w sprawie ETS kilka tygodni temu. Nowym łącznikiem między Pałacem, wyborcami Nawrockiego (zwłaszcza spoza PiS) i nim samym a kampanią Czarnka może być były szef BBN prof. Sławomir Cenckiewicz, który w niedzielę wystąpił na wiecu nominata PiS na premiera w Piotrkowie Trybunalskim. – Podczas naszej ostatniej rozmowy mówiłem prezydentowi, że chce się zaangażować po stronie Przemka. Prezydent powiedział: „Tak, Przemka trzeba popierać” – relacjonował na wiecu Cenckiewicz słowa Karola Nawrockiego.
W sprawie kierunku zmian w konstytucji bez wątpienia obydwaj politycy zajmują podobne stanowisko, nawet jeśli różnią się w szczegółach. W styczniu 2026 r. Przemysław Czarnek wystąpił w podcaście Krzysztofa Szczuckiego. 40-minutowa rozmowa dotyczy zmian w ustawie zasadniczej. Ale najważniejsze pada na koniec.
Pytany przez Szczuckiego Czarnek zwraca uwagę na trudności w zmianie konstytucji i konieczność porozumienia w tej sprawie przy jednym stole. – Wszystkie konstytucje przełomowe, ja tylko stwierdzam fakty, nic nie sugeruję, (...) poczynając od Konstytucji 3 maja, były uchwalane niezgodnie z przepisami prawa – rzuca w pewnym momencie. Czarnek wyraża się jasno, nie musi niczego sugerować.
Co z drugą stroną? Donald Tusk mówił o zmianach w konstytucji, ale przestał
Zgodnie z obecnym stanem prawnym referendum zarządzone przez Senat po 2027 r. może być w praktyce jedynie metodą politycznego nacisku. Zmiana konstytucji to bowiem konieczność zebrania 2/3 głosów w Sejmie, czyli 307 głosów. To nie umyka uwagi. Konsensusu nawet w tym, co tak naprawdę miałaby obejmować zmiana Konstytucji nie ma.
Parlament w 1997 roku był zdominowany przez środowiska lewicowe i to zaważyło na braku legitymacji tej konstytucji mimo referendum. Dziś prawica myśli trochę à rebours: chce zmieniać konstytucję bez drugiej strony. Nie ma nic gorszego. Wszyscy aktorzy muszą w tym procesie uczestniczyć
– Cofnąłbym się do centralnego pytania: na jaki problem mamy odpowiedzieć – czy chodzi o wyjście z kryzysu wokół TK i sądownictwa, czy idziemy w stronę mocniejszej zmiany ustrojowej. Moja podstawowa obserwacja jest taka, że nie ma dziś momentu konstytucyjnego. Żeby zmienić konstytucję, potrzeba dwóch trzecich głosów – przy tym poziomie konfliktu to niemożliwe. Nie ma dziś ani możliwości, ani atmosfery do tego. Samo zabieranie się do dyskusji od strony zmiany konstytucji potwierdza, że nie będzie ani resetu, ani nowej ustawy zasadniczej – mówi nam Paweł Musiałek, prezes Klubu Jagiellońskiego.
Jest też pytanie o legitymację takich działań. – Nawet jakaś sztuczka – przyjęcie konstytucji wbrew dużej części społeczeństwa – to będzie powtórka z 1997 r. Parlament był wtedy zdominowany przez środowiska lewicowe i to zaważyło na braku legitymacji tej konstytucji mimo referendum. Dziś prawica myśli trochę à rebours: chce zmieniać konstytucję bez drugiej strony. Nie ma nic gorszego. Wszyscy aktorzy muszą w tym procesie uczestniczyć – wszyscy reprezentanci głównego sporu – dodaje Musiałek w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Czytaj więcej
Jeden jest w Pałacu, drugi na Nowogrodzkiej i w terenie. Przemysław Czarnek i Karol Nawrocki podnoszą takie same tematy, jak np. ETS. I obydwaj mog...
Przebudowę ustroju popiera lider PiS Jarosław Kaczyński. Co z drugim liderem tzw. duopolu, premierem Donaldem Tuskiem? Na początku 2024 r., tuż po zmianie władzy Tusk zapowiedział „prostą zmianę konstytucji”, której celem miałoby być uporządkowanie sytuacji wokół TK. I zapowiedział powołanie specjalnego zespołu pod przewodnictwem ówczesnego szefa Ministerstwa Sprawiedliwości, prof. Adama Bodnara w tej sprawie.
– W każdej chwili jestem gotowy do dyskusji konstytucyjnej. My tak naprawdę mamy problem od wielu lat z łamaniem konstytucji, a nie ze złą konstytucją – mówił w styczniu 2024 r. O resecie konstytucyjnym mówi też od czasu do czasu PSL (w kontekście TK), jak i Partia Razem.
Do tematu zmian w konstytucji aktualnie premier Tusk nie wraca publicznie. W nowym Sejmie bez KO trudno sobie wyobrazić 307 głosów do jej zmiany. Chyba że prawica wróci do sugestii Czarnka. Czyli do tego, że konstytucje bywają uchwalane niezgodnie z obowiązującymi przepisami. Co jednak mieści się w tej koncepcji sam Przemysław Czarnek nie ujawnia.