Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto jest właścicielem najdroższego samochodu w Sejmie i ile jest on wart.
  • W co, poza luksusowymi autami, najchętniej inwestują polscy parlamentarzyści.
  • Jakie zaskakujące składniki majątku, od kolekcji torebek po samoloty, można znaleźć w deklaracjach posłów.
  • Dlaczego oświadczenia majątkowe mogą nie odzwierciedlać prawdziwego stanu posiadania polityków.

– Ten samochód to spełnienie mojego marzenia z dzieciństwa. Ponieważ mieszkałem blisko granicy, rozczytywałem się w niemieckich „AutoBildach”, zawsze fascynowałem się motoryzacją, a jako właściciel przechodziłem kolejne etapy, zaczynając od starego Fiata 126p – mówi poseł KO Robert Dowhan. – W Porsche zakochałem się, gdy zobaczyłem w nim Marylę Rodowicz, jedną z pierwszych Polek jeżdżących autami tych marek. Pochodziła z moich okolic. Pomyślałem: „Jezus Maria, jakie piękne auto” – wspomina polityk.

Czytaj więcej

Jan Bończa-Szabłowski: Madonna RWPG i jej czerwone porsche

Dowhan jest jedynym polskim posłem, który w swoim oświadczeniu wykazał samochód o wartości powyżej miliona złotych. A konkretnie: Porsche 911 Turbo S Cabrio z 2022 roku za 1,2 mln zł.

Ale nie jest to jedyna imponująca pozycja w jego oświadczeniu. Dowhan wykazał też dziewięć zegarków Ulysse Nardin w cenach od 35 do 80 tys. zł, czasomierze Chopard za 15 tys. zł i Graham za 40 tys. zł, skuter wodny za 100 tys. zł, rower za 30 tys. zł oraz jeszcze jedno Porsche, choć skromniejsze, bo tylko za 200 tys. zł. Poseł KO wpisał też wyposażenie mieszkań za około milion złotych.

Lista składników jego majątku ruchomego może robić wrażenie, jednak posłów wykazujących drogie zegarki, dzieła sztuki czy luksusowe samochody jest dużo więcej. Tak wynika z analizy, którą przeprowadziła „Rzeczpospolita” z użyciem Pinpoint – narzędzia badawczego dla dziennikarzy od Google. Przeanalizowaliśmy jedną rubrykę z 460 oświadczeń majątkowych za 2025 r. oznaczoną numerem 10, zatytułowaną „składniki mienia ruchomego o wartości powyżej 10 tys. zł”.

W Sejmie jest kilkoro właścicieli luksusowych aut, jednak posłowie chętniej inwestują w zegarki i dzieła sztuki

Dzięki analizie wiadomo, że Robert Dowhan należy do wąskiej grupki posłów wykazujących największy majątek ruchomy. Jeśli chodzi o luksusowe auta, równać może się z nim w zasadzie tylko Barbara Okuła z klubu parlamentarnego Centrum, która również lubuje się w luksusowych markach, choć nie ma w garażu auta tak drogiego jak Dowhan. Stoją w nim za to Aston Martin DBX za 600 tys. zł, Porsche Macan za 200 tys. zł, Maserati Levante za 250 tys. zł i Audi SQ7 za 120 tys. zł.

Drogie samochody wykazał też Artur Łącki z KO, który w wielu publikacjach określany jako najbogatszy poseł obecnej kadencji. Jest posiadaczem Mercedesa EQC, Range Rovera i BMW 4 Cabrio (nie podał wartości pojazdów). Do czołówki posłów posiadających najdroższe auta należy też Andrzej Gut-Mostowy z PiS, właściciel Mercedesów klasy G i E, Jeepa Wranglera oraz Hymera Grand Canyon – luksusowego kampera, który według informacji dostępnych w internecie może być wart ponad pół miliona złotych. Ile dokładnie kosztuje, nie wiadomo, bo Gut-Mostowy również nie wpisał wartości swych maszyn.

Posłowie najczęściej sięgają po auta popularnych marek. Luksusowych pojazdów jest niewiele, a jeśli się zdarzają, najczęściej są to kilkuletnie maszyny  

Czy można postawić więc tezę, że polscy politycy fascynują się motoryzacją? Niekoniecznie. Można odnieść wrażenie, że w ich oświadczeniach majątkowych luksusowych marek jest stosunkowo niewiele, a jeśli się pojawiają, to często nie są to nowe auta. Np. poseł Centrum Sławomir Ćwik wykazał dwa Mercedesy i jedno BMW, jednak wszystkie ponad dziesięcioletnie. Dwa Volvo, BMW, Mercedesa i trzy motocykle żużlowe wykazał z kolei Robert Wardzała z KO, jednak ta ostatnia pozycja nie dziwi, bo poseł jest byłym żużlowcem.

Analizując oświadczenia, o wiele bardziej od samochodów w oczy rzuca się nagromadzenie drogich zegarków i dzieł sztuki. Porównując to z oświadczeniami majątkowymi sprzed lat, można odnieść wrażenie, że to tego typu przedmioty posłowie kupują coraz częściej, choć brak jest wiarygodnych danych porównawczych na ten temat.

Dwóch posłów jest właścicielami zegarków Patek Philippe, jednej z najdroższych marek świata

W sumie zegarki o wartości powyżej 10 tys. zł wykazało blisko 20 posłów, a wśród posiadanych przez nich egzemplarzy są też te najbardziej prestiżowych marek, np. Patek Philippe, której wyroby kosztują od kilkudziesięciu tysięcy do kilku milionów złotych.

Czytaj więcej

Jan M. Jackowski: Antoni Patek jest symbolem polskiej przedsiębiorczości i patriotyzmu

Najbardziej znanym posiadaczem czasomierza Patek Philippe jest wiceminister spraw zagranicznych, poseł PSL Władysław Teofil Bartoszewski, który wielokrotnie mówił w mediach, że kupił go jeszcze w latach 80., gdy pracował w dużym banku inwestycyjnym. Bartoszewski wycenił swój czasomierz na 42 tys. zł. Jednak z najnowszych oświadczeń majątkowych wynika, że w Sejmie jest jeszcze jeden właściciel zegarka Patek Philippe – poseł KO Jerzy Meysztowicz. Ceny swojego cacka nie podał i zaznaczył, że posiada też zegarek marki Rolex.

Ta ostatnia firma jest chyba najbardziej znanym producentem ekskluzywnych czasomierzy, a wyroby tej marki posiadają też Aleksandra Leo z Centrum oraz wspomniany wcześniej Artur Łącki. Ten ostatni do swojego oświadczenia majątkowego wpisał oprócz dwóch Rolexów również dwa Rado oraz po jednym zegarku IWC, Hublot i Geneve.

525 tys. zł

są warte łącznie zegarki Roberta Dowhana

Obok Dowhana można go więc uznać za prawdziwego kolekcjonera ekskluzywnych czasomierzy. Do tej grupy zalicza się też poseł Konfederacji Przemysław Wipler, który wykazał cztery zegarki o wartości powyżej 10 tys. zł – Tag Heuer Carrera, Panerai Radiomir, Panerai Luminor Marina oraz Graham Chronofighter Vintage Bear Edition. Zaś niezrzeszony poseł Marek Jakubiak ma w oświadczeniu aż sześć zegarków o wartości powyżej 10 tys. zł: IWC, Longines, dwa Frederique Constant i dwie Omegi.

Część posłów sztukę kupuje z powodów nie tylko estetycznych, ale też inwestycyjnych

– Lubię patrzeć na zegarki. To jedyna męska biżuteria, która może nacieszyć oko, bo naszyjników przecież raczej nie nosimy – mówi Marek Jakubiak, który jest też właścicielem radzieckiego samochodu terenowego GAZ-69 z 1972 r. oraz kolekcji dzieł sztuki. W jego zbiorach są m.in. obrazy Wojciecha Kossaka, Jana Styki, Władysława Chmielińskiego, a nawet szkic Jana Matejki.

– Do GAZ-69 mam sentyment, bo robiłem na nim prawo jazdy. Samochód jest na chodzie, choć wymaga serwisu – mówi Jakubiak. A odnosząc się do swojej kolekcji dzieł sztuki, nie ukrywa, że jest z niej dumny. – Musiałem walczyć o te obrazy na zagranicznych aukcjach, stawać w szranki z doświadczonymi kolekcjonerami. To, że udało mi się wyszarpać Matejkę, to wielki sukces – dodaje.

Czytaj więcej

Marek Jakubiak wyrzucony z koła Pawła Kukiza. Poseł nie kryje zaskoczenia

Nie tylko on inwestuje w sztukę. Poseł KO Paweł Kowal w oświadczeniu majątkowym wykazał dzieła Andrzeja Wróblewskiego, Magdaleny Abakanowicz, Leona Tarasewicza i Jerzego Mierzejewskiego. Zaś Przemysław Wipler – kilka obrazów Patryka Paliwody, Sabiny Marii Grzyb i Rafała Olbińskiego. – Zegarki kupiłem inwestycyjnie, obrazy też. Wszystkie zyskują na wartości. Oczywiście estetycznie również mi pasują. Łączę inwestycje z estetyką – mówi Przemysław Wipler.

– Zawsze uważałem, że każdy facet musi mieć porządny zegarek. Pierwszy dostałem od ojca, gdy zostałem senatorem. Zrobił mi super niespodziankę i trochę mnie to zainspirowało. Uznałem, że lepiej kupić zegarek niż wydać pieniądze na jakieś bzdury. Poza tym mam trzech synów, muszę coś im zostawić – mówi o swojej kolekcji Robert Dowhan.

Sprzęt sportowy, instrumenty muzyczne, a nawet zwierzęta – tak nietypowe pozycje posłowie wpisują do rubryki z majątkiem ruchomym

Jego zdaniem, przeglądając oświadczenia majątkowe posłów, można przekonać się o tym, jaki skok rozwojowy zrobiła Polska i jak bogaci się polskie społeczeństwo. Bo prawdziwych kolekcjonerów dzieł sztuki i drogich zegarków nie ma może wciąż wielu, ale całkiem spora grupa posłów może pochwalić się składnikami majątku ruchomego powyżej 10 tys. zł, i to czasem nietypowymi.

Nasi rozmówcy mają wątpliwości, na ile oświadczenia majątkowe pokazują prawdę o stanie posiadania posłów

Warto zwrócić też uwagę na to, że np. posłanka Leo oprócz Rolexa wykazała też „kolekcję nowych i używanych torebek luksusowych marek”. Poseł KO Roman Giertych wpisał szablę za 15 tys. zł, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty z Lewicy – jacht motorowy za 20 tys. zł, Bronisław Foltyn z Konfederacji – gitarę Gibson Les Paul.

Kilku posłów, m.in. minister finansów Andrzej Domański z KO, Ryszard Petru z Centrum, Andrzej Szejna z Lewicy i wiceminister sportu Ireneusz Raś z PSL wykazało rowery o wartości przekraczającej 10 tys. zł, a wiceminister infrastruktury KO Maciej Lasek – dwa samoloty o wartości 96 i 46 tys. zł. Posłanka Polski 2050 Ewa Schädler zgłosiła pierścionek i kolię o łącznej wartości 35 tys. zł, a Joanna Kluzik-Rostkowska z KO – klacz sportową. Poseł Konfederacji Witold Tumanowicz wpisał z kolei miejsce grzebalne na cmentarzu, choć prawdopodobnie zrobił błąd i zamiast w rubryce „majątek ruchomy” powinien umieścić je w kategorii „nieruchomości”.

Drogi zegarek można włożyć do szuflady i nie nosić przez cztery lata. Nikt się nie zorientuje

poseł KO Robert Dowhan

Wśród posłów jest też wiele osób posiadających złoto i inne metale szlachetne, antyki i księgozbiory. Wiele z nich wykazuje też sprzęt rolniczy, który może posiadać znaczną wartość. Np. były wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak zgłosił ciągnik John Deere. Ceny nie podał, ale podobne modele można kupić za ponad 200 tys. zł.

Czy jednak oświadczenia majątkowe rzeczywiście w pełni oddają majątek, jakim dysponują posłowie? Nasi rozmówcy mają wątpliwości. – Oglądając samochody na parkingu sejmowym, zastanawiam się, czy rzeczywiście moje Porsche jest najdroższe – mówi Robert Dowhan. Zauważa, że politycy mają duże możliwości ukrywania swojego majątku, np. przepisując go na rzecz rodziny. – Z kolei drogi zegarek można włożyć do szuflady i nie nosić przez cztery lata. Nikt się nie zorientuje – dodaje.

Czytaj więcej

Oświadczenie majątkowe Donalda Tuska. Premier zarobił ponad 800 tys. zł

– Media i wyborcy lubią sobie pogrzebać w oświadczeniach majątkowych, ale w zasadzie niczemu to nie służy poza dobrą zabawą – mówi Marek Jakubiak. – Weźmy na przykład Donalda Tuska. Otrzymuje kilka emerytur jednocześnie, łącznie z gigantyczną z Brukseli, uzyskuje wysokie zarobki na stanowisku premiera, a w oświadczeniu majątkowym w praktyce nie ma niczego poza niewielkimi jak na jego możliwości oszczędnościami i zegarkiem. Są dwie możliwości: albo premier przegrywa całe pieniądze w kasynach, albo to, co posłowie wpisują do oświadczeń majątkowych, nie pokazuje prawdy o ich majątku. I chyba bliższa prawdy jest ta druga teoria – dodaje poseł Jakubiak.

Tekst powstał przy wykorzystaniu narzędzia Google Pinpoint