Zadłużone na 33 mln zł Akademickie Centrum Zdrowia w Mikołowie stało się miejscem dodatkowego zarobku lokalnych samorządowców. W placówce funkcjonował mechanizm łączący polityczne stanowiska ze szpitalnymi etatami i radą nadzorczą. O sytuacji w szpitalu informowała Wirtualna Polska.
Jednym z najbardziej krytycznych głosów wobec sposobu funkcjonowania szpitala był ordynator oddziału chorób wewnętrznych dr Robert Świderski. Jak informuje portal, lekarz został zwolniony z pracy dziewięć dni po publikacji dotyczącej nieprawidłowości w szpitalu.
Ordynator krytykował sytuację w szpitalu w Mikołowie. Po publikacjach otrzymał wypowiedzenie
Dr Świderski zakończył 30 lipca rano 24-godzinny dyżur na oddziale chorób wewnętrznych. O godz. 7 do jego gabinetu weszły prawniczka współpracująca ze szpitalem oraz dwie pracownice działu kadr, które wręczyły mu wypowiedzenie umowy o pracę. – Wręczyły mi wypowiedzenie, kazały się spakować i zbierać do domu – powiedział lekarz w rozmowie z portalem.
Świderski od kilku miesięcy publicznie zwracał uwagę na problemy organizacyjne placówki. O sytuacji mówił podczas sesji rady powiatu, a następnie w rozmowie z Wirtualną Polską. Ordynator wskazywał przede wszystkim na problemy wpływające, w jego ocenie, na leczenie pacjentów.
Relacjonował, że tomograf komputerowy był wyłączony z użytku przez ponad miesiąc. Pacjentów kierowano do innych placówek, jednak z powodu zaległości finansowych transport medyczny nie zawsze odbywał się na czas.
Czytaj więcej
Wirtualna Polska przeanalizowała składy rad nadzorczych spółek związanych z samorządami województwa śląskiego. Z ustaleń portalu wynika, że zasiada...
Mówił również o opóźnieniach w wykonywaniu badań histopatologicznych oraz problemach z realizacją badań rezonansem magnetycznym. Według lekarza ich przyczyną miały być nieuregulowane płatności wobec wykonawców usług.
Świderski utrzymywał również, że po zgłaszaniu zastrzeżeń wobec sposobu zarządzania szpitalem został przeniesiony do pracy w przyszpitalnej przychodni POZ, przez co rzadziej przebywał na kierowanym przez siebie oddziale. Otrzymał także naganę za sposób komunikowania uwag dotyczących funkcjonowania placówki. – Przez siedem lat pracy miałem pięcioro prezesów i z żadnym wcześniej nie miałem problemów we współpracy – powiedział lekarz.
Szpital: powodem zwolnienia była utrata zaufania
W wypowiedzeniu, którego treść przytacza Wirtualna Polska, jako przyczynę rozwiązania umowy wskazano utratę zaufania. Jak napisano, pracodawca zarzucił lekarzowi „wielokrotne przejawy kwestionowania i podważania podejmowanych decyzji organizacyjnych oraz kadrowych, zarówno wobec osób zarządzających jednostką, jak i innych pracowników”.
Dr Świderski odrzuca te zarzuty. – Za bardzo dbałem o pacjenta i o jakość pracy szpitala. Przepracowałem tu siedem ciężkich lat. Gdy przyszedłem do tego szpitala, oddział był praktycznie w rozsypce. Musiałem brać po kilkanaście dyżurów miesięcznie, żeby utrzymać jego funkcjonowanie. W tym samym czasie walczyłem z chorobą nowotworową – powiedział WP.
Lekarz zapowiedział skierowanie sprawy do sądu pracy i będzie domagał się przywrócenia do pracy.
Czytaj więcej
Co dziesiąty lekarz pełniący funkcję radnego w Polsce zarobił w 2025 r. ponad milion złotych – wynika z analizy przeprowadzonej przez TVN24+. W cał...
Prezes szpitala: decyzja nie była reakcją na publikacje
Prezes Akademickiego Centrum Zdrowia Katarzyna Muszak zapewnia, że rozwiązanie umowy z ordynatorem nie miało związku z jego publicznymi wypowiedziami.
Jak przekazała w odpowiedzi dla Wirtualnej Polski, proces prowadzący do zwolnienia rozpoczął się wiele miesięcy wcześniej i obejmował audyty, analizy oraz ocenę zgromadzonej dokumentacji. Dodała, że decyzja została oparta na „całokształcie postawy pracownika, sposobie wykonywania obowiązków oraz działaniach godzących w dobro zakładu pracy”.
Na pytanie portalu, jakie konkretnie działania miały godzić w interes szpitala, prezes nie udzieliła odpowiedzi.