Akademickie Centrum Zdrowia w Mikołowie – spółka handlowa należąca do powiatu mikołowskiego – zamknęła poprzedni rok z zadłużeniem sięgającym 33 milionów złotych. Mimo trudnej sytuacji finansowej placówki jej struktury stały się miejscem zatrudnienia oraz zasiadania w radzie nadzorczej dla lokalnych samorządowców.
Milionowe zadłużenie i polityczne posady
Władzę w powiecie mikołowskim sprawuje koalicja złożona z Koalicji Obywatelskiej, Obywatelskiego Komitetu Samorządowego oraz Forum Samorządowego Powiatu Mikołowskiego. Według informacji opublikowanych przez Wirtualną Polskę, podział kluczowych stanowisk w spółce szpitalnej jest bezpośrednią konsekwencją ustaleń politycznych pomiędzy koalicjantami.
W radzie nadzorczej mikołowskiego szpitala zasiada m.in. Mateusz Handel, wiceburmistrz Mikołowa i lider OKS. Jego roczny dochód w urzędzie miasta wynosi 270 tys. zł. Dodatkowo Handel uzyskał 42 tys. zł w komunalnej spółce Zakład Inżynierii Miejskiej oraz 64 tys. zł z tytułu zasiadania w radzie nadzorczej mikołowskiego szpitala.
Starosta mikołowski Mirosław Duży (KO) w rozmowie WP przyznał, że nominacja dla Handela miała charakter polityczno-samorządowy. – Mikołów nam pomaga milionami, wspiera ten szpital i inne nasze działania inwestycyjne. To jest najbogatsza gmina, więc uznałem, że gość, który zna się na zarządzaniu (...) nie odmówi pomocy – stwierdził starosta.
Sam Mateusz Handel argumentuje, że posiada odpowiednie kwalifikacje merytoryczne i wykształcenie, a jego wcześniejsze zaangażowanie uchroniło placówkę przed najgorszym scenariuszem.
Drugim członkiem rady nadzorczej spółki jest Grzegorz Gwóźdź, radny KO z Tychów oraz dyrektor Szpitala Chorób Płuc w Orzeszu (gdzie jego roczny dochód wyniósł 149 tys. zł). Za cztery miesiące pracy w radzie nadzorczej w Mikołowie uzyskał blisko 17 tys. zł.
Czytaj więcej
Oczywiście pomoc zostanie udzielona natychmiast - tak szef NFZ Filip Nowak zareagował na artykuł „Rzeczpospolitej” o odsyłaniu chorych na raka w sz...
Nietypowy etat dla sekretarza powiatu
Kontrowersje wzbudza także sprawa Łukasza Ryguły, etatowego sekretarza powiatu (261 tys. zł dochodu w urzędzie) i wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej w Mikołowie (33 tys. zł diety). Ryguła został dodatkowo zatrudniony bezpośrednio w strukturach szpitala.
Starosta Mirosław Duży wytłumaczył tę decyzję potrzebą bezpośredniego wglądu w dokumentację placówki przez zarząd powiatu. – Żeby mieć dostęp do jakichś dokumentów, to musi być formalnie zatrudniony. Nie może tak przyjść i powiedzieć: ja jestem sekretarzem i starosta mnie posłał. Więc żeśmy uznali, że może jakieś tam zatrudnienie za parę złotych jest i on jakby w imieniu zarządu codziennie tam patrzy na ręce im – wyjaśnił starosta na łamach WP.
Mirosław Duży sam zarabia w starostwie 269 tys. zł rocznie oraz pobiera 169 tys. zł emerytury. Posiada również płatne miejsca w radach nadzorczych innych spółek (m.in. RPWiK Tychy i Funduszu Górnośląskim), co przyniosło mu łącznie ponad 140 tys. zł.
Czytaj więcej
Do konsultacji publicznych trafił projekt przepisów, który zobowiązuje szpitale do raportowania godzinowych grafików pracy lekarzy. Dzięki temu Nar...
Niejasności wokół dochodów prezes szpitala
Wśród ustaleń WP pojawia się również wątek prezes ACZ w Mikołowie. Katarzyna Muszak objęła stanowisko z początkiem 2025 r.. Jak wykazała analiza jej oświadczenia majątkowego, w rubryce dochodów wpisała zbiorczą kwotę 360 tys. zł z różnych źródeł, nie wyszczególniając konkretnych podmiotów ani kwot uzyskanych z tytułu kierowania mikołowską placówką.
Muszak figuruje również na liście pracowników szpitala w Sosnowcu jako pełnomocnik ds. jakości. W odpowiedzi skierowanej do redakcji WP prezes wyjaśniła, że pracuje na podstawie kontraktu menedżerskiego nieokreślającego stałych godzin pracy, a rada nadzorcza wyraziła zgodę na jej działalność doradczą w innych podmiotach leczniczych.
Czytaj więcej
W dziewięciu szpitalach niektórzy lekarze pracowali nieprzerwanie na SOR-ach przez ponad 24 godziny, a w skrajnym przypadku przez 144 godziny - prz...
Zwalczanie krytyki i sytuacja na oddziale
Problemy organizacyjne szpitala potwierdza dr Robert Świderski, ordynator Oddziału Chorób Wewnętrznych. Lekarz wskazał na opóźnienia diagnostyczne i zaległości płatnicze placówki. – Tomograf nie działał przez ponad miesiąc. A pani prezes mówiła, że to nie jest problem, bo możemy wozić pacjentów gdzie indziej (...) Z racji tego, że im nie płacimy, to będzie to w ostatniej kolejności – relacjonował ordynator.
Dr Świderski poinformował również o braku płatności za rezonans magnetyczny oraz badania histopatologiczne. Po publicznym zgłoszeniu zastrzeżeń lekarz został oddelegowany na trzy miesiące do pracy w POZ, ukarany naganą, a prezes spółki wystąpiła do związków zawodowych z wnioskiem o rozwiązanie z nim umowy z powodu „utraty zaufania”.
Prezes Muszak w oświadczeniu przesłanym redakcji WP odrzuciła zarzuty, twierdząc, że ciągłość świadczeń została zachowana, a decyzje kadrowe wynikały z oceny organizacji pracy.