Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego służby badają, czy 3 mln zł pożyczki dla PKOl noszą znamiona prania pieniędzy.
- Kim jest tajemniczy pożyczkodawca i dlaczego jego sytuacja finansowa budzi poważne wątpliwości.
- Na czym polegał mechanizm umów, które miały zapewnić PKOl płynność finansową przed igrzyskami.
- Jaki związek ze sprawą ma wznowione przez prokuraturę śledztwo dotyczące otoczenia prezesa PKOl.
Czy Polski Komitet Olimpijski, podpisując umowę na cesję wierzytelności ze spółką Massimo Found z Warszawy, znał pochodzenie tych pieniędzy? Z ustaleń Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Olsztynie i Delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Warszawie wynika, że 3 mln zł, jakie spółka „pożyczyła” PKOl-owi mogły pochodzić „z korzyści związanych z popełnieniem czynu zabronionego”, tym samym ich przelanie na konto komitetu nosi znamiona prania brudnych pieniędzy.
„Rzeczpospolita” ustaliła, że pod tym kątem wobec tej warszawskiej spółki prowadzone jest śledztwo w Prokuraturze Regionalnej w Gdańsku. Kulisy podpisania w kwietniu 2024 r. trzech dziwnych umów na cesję wierzytelności PKOL – z Agnieszką Piesiewicz, żoną prezesa PKOl, Ewą Bachańską, żoną prezesa Polskiego Związku Koszykówki oraz spółką Massimo Found – w piątek ujawniła „Rzeczpospolita”. Cesje dotyczyły zobowiązań Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego wobec polskiej organizacji i były de facto formą dziwnych pożyczek, jakich udzieliły żony działaczy i tajemnicza spółka z Warszawy.
PKOl tłumaczył nam, że „umowy o przystąpieniu do wierzytelności i warunkowej cesji wierzytelności są umowami nienazwanymi w rozumieniu przepisów prawa cywilnego”, a ich celem było „poprawienie bieżącej płynności finansowej i w kontekście bardzo dużych wydatków PKOl związanych z organizacją wyjazdu i pobytu Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu”. Agnieszka Piesiewicz pożyczyła 535 tys. dol. (blisko 2,2 mln zł), Ewa Bachańska 700 tys. zł, a Massimo Found – 3 mln zł. W sumie ponad 5,8 mln zł.
Biuro komunikacji PKOl odpowiada nam: „Wszystkie zainteresowane podmioty po zawarciu umów przekazały własne środki na rzecz PKOl, zgodnie z zapisami umowy”. I dodaje, że „środki pochodzące z MKOl (...) wpłynęły bezpośrednio do PKOl z końcem 2024 r.”. Komitet zapewnia, że pożyczkodawcy nic nie zarobili, a on sam nic nie stracił. Okazuje się jednak, że wszystkimi trzema umowami zajmuje się dziś gdańska prokuratura (od marca ubiegłego roku prowadzi wielowątkowe śledztwo dotyczące Polskiego Komitetu i wielomilionowych zleceń dla jego prezesa Radosława Piesiewicza).
Czytaj więcej
50,5 proc. Polaków jest zdania, że sprawa zegarka, który prezes PKOl Radosław Piesiewicz miał otrzymać od szefa Zondacrypto Przemysława Krala, obci...
Wielomiesięczne kontrole wywiadu skarbowego oraz CBA w PKOl wykryły coś więcej – wątpliwości wokół pochodzenia pieniędzy z Massimo Found.
Według naszych nieoficjalnych informacji, 3 mln zł ze spółki wyszły na konto PKOl trzy dni po podpisaniu umowy – 29 kwietnia 2024 r. Nie wiemy dlaczego służby uznały, że są one „pochodzące z korzyści związanych z popełnieniem czynu zabronionego”, a ich „przelanie na konto bankowe Polskiego Komitetu Olimpijskiego uznano za przestępstwo prania brudnych pieniędzy”.
– Śledztwo jest w toku. Opieramy się na kontrolach skarbowych i obecnie własnych czynnościach – ucina nasze pytania prok. Mariusz Marciniak, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.
Spółka, która nie ma własnych pieniędzy, przelewa 3 mln zł
Przedstawiciele Massimo Found – prezes Daniel Dębecki – oraz właściciel Waldemar Bronowski nie odpowiadają na prośbę o kontakt „Rz”. Obaj są radcami prawymi prowadzącymi kancelarie, tyle że nieistniejące – bez telefonu kontaktowego i maila. Profil Bronowskiego na LinkedIn jest martwy.
Wiele o kondycji spółki Massimo Found mówią rejestry KRS. Pokazujemy je Robertowi Nogackiemu, radcy prawnemu z Kancelarii Skarbiec. Co z nich wynika?
Spółka, która 31 grudnia 2023 r. nie miała na rachunku ani złotówki, 29 kwietnia 2024 r. przelała PKOl 3 mln zł. Te pieniądze musiały wpłynąć do niej z zewnątrz w 2024 r. i przejść przez nią na rachunek komitetu.
W dniu podpisania umowy z PKOl-em spółka nie miała złożonego sprawozdania ani za 2022, ani za 2023 r. Oba sporządzono tego samego dnia, 29 listopada 2024 r., i podpisano 31 grudnia 2024 r., trzy tygodnie po tym, jak sąd ustanowił dla spółki kuratora z powodu braku organu. Protokół zgromadzenia wspólników i sprawozdanie zarządu za 2022 r. noszą datę 26 czerwca 2023 r., ale zeskanowano je i podpisano elektronicznie 30 i 31 grudnia 2024 r.
Najważniejsze w sytuacji podejrzeń służb jest pytanie: czy Massimo Found miała na koncie 3 mln zł w dniu 29 kwietnia 2024 r.?
Mec. Nogacki zwraca uwagę na kluczową rzecz. – Spółka, która 31 grudnia 2023 r. nie miała na rachunku ani złotówki, 29 kwietnia 2024 r. przelała PKOl 3 mln zł. Te pieniądze musiały wpłynąć do niej z zewnątrz w 2024 r. i przejść przez nią na rachunek komitetu. Nie były jej, a MKOl płaci komitetom, nie spółkom, w tym przypadku Massimo Found. Kto je dał, dokumenty nie mówią: noty do sprawozdań nie nazywają ani pożyczkodawców, ani pożyczkobiorców – wylicza Nogacki.
Co więcej: do końca 2021 r. spółka była pusta: wykazała 22,5 tys. zł aktywów, zero przychodów, zero kosztów, zero gotówki. Ale jak pokazują rejestry, według Roberta Nogackiego „w 2022 r. zamieniła się w prawdziwy rurociąg pożyczek”. – Pożyczyła od nienazwanych podmiotów około 2,36 mln zł i pożyczyła dalej, także nienazwanym, około 2,14 mln zł. Na koniec 2023 r. miała 2,52 mln zł zobowiązań z pożyczek, z odsetkami naliczonymi i niezapłaconymi, 1,99 mln zł pożyczek udzielonych, 0,66 mln zł należności i zero gotówki – szacuje prawnik. Jej kapitał własny 70 tys. zł. Nie ma pracowników, nieruchomości.
PKOl: nie mamy wiedzy o pożyczkodawcy
Czy PKOl miał świadomość kondycji spółki i wątpliwości wobec niej, m.in. że nie składa sprawozdań finansowych, co jest przestępstwem lub wykroczeniem?
PKOl nie posiada żadnych informacji o sytuacji finansowej Massimo Found, a dodatkowo jakichkolwiek instrumentów, by sprawdzać, czy na rachunkach bankowych naszych kontrahentów, na określony dzień, znajdują się środki finansowe.
„PKOl nie posiada żadnych informacji o sytuacji finansowej wspomnianej spółki, a dodatkowo jakichkolwiek instrumentów, by sprawdzać, czy na rachunkach bankowych naszych kontrahentów, na określony dzień, znajdują się środki finansowe. W ocenie PKOl tego rodzaju dane – poza obligatoryjnymi informacjami wynikającymi ze sprawozdań finansowych – objęte są tajemnicą bankową” – odpisuje na nasze pytania biuro komunikacji PKOl.
Mec. Nogacki nie przyjmuje takich tłumaczeń. – Cały system przeciwdziałania praniu pieniędzy stoi na jednym pytaniu: kto to jest. Kto jest właścicielem, skąd ma pieniądze, dlaczego chce je dać właśnie nam i za darmo. PKOl, przyjmując 3 mln zł od nieznanej spółki, zadał wyłącznie pytanie, kto może za nią podpisać, i na tym poprzestał. Wbrew temu, co twierdzi PKOl, że „nie ma instrumentów, by sprawdzić spółkę”, rejestr sądowy jest publiczny, sprawozdania są bezpłatne, a w kwietniu 2024 r. widać w nim było, że spółka nie złożyła sprawozdania za 2022 r., a ostatnie złożone, za 2021 r., wykazuje 22,5 tys. zł majątku.
Zapytaliśmy PKOl, czy zwrócił Massimo Found 3 mln zł, a jeśli tak, kiedy i na jaki rachunek?
„PKOl dokonał wpłat na rzecz kontrahenta, w kwotach, terminach i na rachunek bankowy wskazany w zawartej umowie i wystawionej na jej podstawie fakturze” – odpowiada nam komitet.
Czy rachunek PKOl-u albo Massimo Found był blokowany i czy prokuratura zabezpieczyła środki? „Rachunek PKOl nigdy nie był blokowany, a w okresie dokonywanych transakcji nie było prowadzone jakiekolwiek postępowanie przygotowawcze z udziałem PKOl. PKOl nie ma wiedzy o ewentualnym blokowaniu rachunków kontrahenta, zarówno wpływ, jak i zwrotne przekazanie należności wynikającej z umowy odbyło się bez komplikacji” – zapewnia nas organizacja.
Czy bank komitetu pytał o źródło tych pieniędzy, bo przelew 3 mln zł od spółki bez sprawozdań powinien wzbudzić wątpliwości? PKOl odpowiada, że „nigdy nie otrzymał pytań od swojego banku w tym zakresie”.
Czytaj więcej
Trzy miesiące w areszcie i widmo odwołania ze stanowiska. Po zatrzymaniu Radosława Piesiewicza PKOl zwołał pilny zarząd, na którym mogą zapaść decy...
Prokuratura podejmuje umorzone śledztwo w sprawie doradców
Okazuje się, że prawomocnie umorzone we wrześniu 2024 r. w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie śledztwo dotyczące nadużycia uprawnień w banku Pekao S.A. (gdy prezesem był Leszek Skiba – red.) i zatrudnienia Agnieszki Piesiewicz jako doradcy zarządu zostało podjęte na nowo.
„W ostatnich tygodniach postępowanie w tym zakresie zostało podjęte i przekazane do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku celem łącznego rozpoznania w związku z prowadzonym przez tę jednostkę postępowaniem” – poinformował „Rz” prok. Piotr A. Skiba, rzecznik warszawskiej prokuratury.