O swojej wizycie w stolicy Ukrainy szef MSZ poinformował w mediach społecznościowych. „Dzień dobry z Kijowa” – napisał w serwisie X, publikując zdjęcie, na którym widać, jak wita się z oficjelami czekającymi na niego na peronie.

W rozmowie z PAP wizytę wicepremiera na Ukrainie skomentował rzecznik MSZ Maciej Wewiór. – Jest to wyraz wsparcia dla walczącej Ukrainy. Im bardziej Rosja atakuje, tym bardziej trzeba wspierać Ukrainę – oświadczył.

W piątek rano, gdy Radosław Sikorski był w Kijowie, w mieście tym ogłoszono alarm powietrzny: najpierw żółty, oznaczający atak dronów, a następnie czerwony, który oznacza zagrożenie zastosowania pocisków rakietowych.

Polska przekaże Ukrainie pomoc wartą setki miliony złotych

W środę ukraiński resort obrony informował, że Polska przygotowuje kolejny pakiet pomocy dla Ukrainy, tym razem o wartości 50 mln euro (216 mln zł), który m.in. będzie zawierał środki obrony powietrznej. Tego samego dnia doniesienia te na antenie Polsat News potwierdził wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski.

W czwartek do sprawy na konferencji prasowej w Karpaczu odniósł się szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. – Kontynuujemy to, co rozpoczęliśmy w 2022 roku, nasi poprzednicy, my. (Przekazujemy – red.) to, co jest możliwe, to, co siły zbrojne mówią: tak, nie będziemy np. tego używać, czyli sprzęt wychodzący z użycia, lub coś, co jest najbardziej potrzebne – mówił.

Czytaj więcej

Ponad połowa Ukraińców za korupcję wini Zełenskiego. Ekspert: To się nazywa grabież

Wicepremier przekonywał, że granicą w kwestii udzielania wsparcia jest bezpieczeństwo państwa polskiego i zasoby sił zbrojnych, które określa szef Sztabu Generalnego. – Postępujemy według tej zasady. Przygotowujemy wsparcie najbardziej potrzebne i w te sprzęty, które wychodzą albo kończą im się resursy, byłyby nieużywane już w Polsce, a mogą z pożytkiem być używane na Ukrainie powiedział.

W lipcu Kosiniak-Kamysz informował, że łączny koszt zrealizowanych donacji Polski dla Ukrainy wynosił ok. 16,45 mld zł, z czego 14,9 mld zł przypadło na lata 2022-2023. Zaznaczył, że proces odtajniania danych dotyczących pomocy Ukrainie „potrwa jakiś czas” i dopiero po jego zakończeniu możliwe będzie zaprezentowanie wszystkich szczegółów.

Tekst jest aktualizowany