Reuters podał informację, powołując się na dwa jemeńskie źródła rządowe. Kontrola nad Zubab jest kluczowa dla kontroli nad wodami cieśniny Bab al-Mandab – twierdzą te źródła. 

Z kolei inne źródło rządowe poinformowało AFP, że Huti opanowali wyspę Perim, która znajduje się na środku cieśniny. Informację tę potwierdzają też cztery źródła, na które powołuje się Reuters.

Rebelianci Huti w Jemenie

Rebelianci Huti w Jemenie

Foto: PAP

Trwa ofensywa Hutich wzdłuż wybrzeża Morza Czerwonego

Wcześniej pojawiła się informacja, że wobec ofensywy Hutich wzdłuż wybrzeża Morza Czerwonego do Zubab wycofują się siły wierne uznawanemu przez społeczność międzynarodową jemeńskiemu rządowi. 

Cieśnina Bab al-Mandab łączy Morze Czerwone z Oceanem Indyjskim i jest jednym z kluczowych szlaków żeglugowych świata. Po tym, jak Iran zaczął blokować cieśninę Ormuz w odwecie za atak USA i Izraela, cieśnina ta zyskała na znaczeniu jako „rezerwowy” szlak eksportu ropy z Arabii Saudyjskiej. Arabia Saudyjska jest największym na świecie eksporterem ropy naftowej.

Czytaj więcej

Kolejna strategiczna cieśnina może zostać zablokowana przez Iran. Trwa ofensywa w Jemenie

Portal Axios podał, że saudyjski następca tronu Mohamed bin Salman dwukrotnie dzwonił 10 września do prezydenta USA, prosząc o przeprowadzenie uderzeń na Hutich. Trump miał jednak odmówić. 

Zablokowanie przez Hutich cieśniny Bab al-Mandab mogłoby oznaczać skokowy wzrost cen ropy

Gdyby Huti zdobyli kontrolę nad tą cieśniną i skutecznie by ją zablokowali, mogłoby to doprowadzić do kolejnego skoku cen ropy na światowych rynkach. Wobec napięć w rejonie cieśniny Ormuz i eskalacji w Jemenie cena ropy Brent w pewnym momencie zbliżała się do 110 dolarów za baryłkę. Obecnie za baryłkę tej ropy trzeba płacić ok. 105 dolarów. Przed wybuchem wojny USA i Izraela z Iranem baryłka ropy Brent kosztowała ok. 70 dolarów. 

Huti zapewnili 10 września, że żegluga przez cieśninę Bab al-Mandab jest bezpieczna i odbywa się bez zakłóceń. Huti deklarują, że nie przepuszczają jedynie statków z Arabii Saudyjskiej.

Jemeński rząd, a także źródła w Iranie i regionie, na które powołuje się Reuters twierdzą, że ofensywa Hutich wzdłuż wybrzeża Morza Czerwonego jest kierowana bezpośrednio przez przedstawicieli irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Iran miał polecić Hutim eskalację ataków na Arabię Saudyjską i obiecał im dostarczenie większej ilości broni i skierowanie do Jemenu oficerów, którzy mieli pomóc jemeńskim rebeliantom. 

Oficjalnie Iran zaprzecza, jakoby wspierał rebelię w Jemenie. Z kolei rzecznik Hutich Mohammed Abdulsalam przekonuje, że działania rebeliantów mają „charakter defensywny” i zostaną wstrzymane, gdy władze Jemenu wstrzymają swoje ataki na Hutich.

Walki między rebeliantami Huti a jemeńskimi siłami rządowymi wybuchły tydzień temu i obecnie są najintensywniejsze od zawarcia rozejmu w 2022 roku. W walkach, według AFP, zginęło jak dotąd co najmniej 500 osób. W związku z ofensywą Hutich ok. 20 tysięcy osób miało uciec ze swoich domów – to głównie mieszkańcy zajętej przez rebeliantów Mokki i jej okolic. 

Rada Obrony Narodowej Jemenu przekonywała 10 września, że zdobycze Hutich są „tymczasowe” a jemeńskie wojska rządowe są w stanie odzyskać inicjatywę. Jemeńska armia zapowiada odbicie utraconych na rzecz Hutich terenów i rzucenie do walki ciężkiego sprzętu i lotnictwa, by zablokować ruchy rebeliantów w strategicznych obszarach, w tym na drodze prowadzącej do zajętej 10 września przez Hutich Mokki. 

Rzecznik armii płk Majed al-Nazili wezwał cywilów, by ci unikali korzystania z drogi między miastami Taizz i Mokka oraz by trzymali się z dala od pozycji Hutich. 

Więcej informacji wkrótce