Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak działał nietypowy mechanizm finansowy oparty na cesji wierzytelności, który pozwolił PKOl uzyskać miliony złotych od żony prezesa.
- Dlaczego prokuratura bada umowy, które według komitetu miały poprawić jego płynność finansową przed Igrzyskami Olimpijskimi.
- Z jakich powodów bank Pekao S.A. domaga się od Agnieszki Piesiewicz zwrotu wielomilionowego wynagrodzenia za usługi doradcze.
- Jaką rolę w sprawie odgrywają powiązania ze światem polityki oraz spółki o niejasnej strukturze właścicielskiej.
Nieznany wątek afery w Polskim Komitecie Olimpijskim w czasach Radosława Piesiewicza. Dotyczy nietypowych, nieoprocentowanych pożyczek udzielonych PKOl w ramach umowy o cesję wierzytelności. Jedną z nich – o wartości ponad 2 mln zł – udzieliła Agnieszka Piesiewicz, żona prezesa tej organizacji, drugą Ewa Bachańska, żona Grzegorza Bachańskiego, prezesa Polskiego Związku Koszykówki – ustaliła „Rzeczpospolita”. Potwierdziliśmy, że wątek ten jest badany przez Prokuraturę Regionalną w Gdańsku, która prowadzi śledztwo dotyczące podejrzenia malwersacji w komitecie olimpijskim.
Zadziwiające cesje wierzytelności m.in. dla żony prezesa
Śledztwo w sprawie podejrzenia malwersacji finansowo-gospodarczych przez Radosława Piesiewicza w Polskim Komitecie Olimpijskim, Polskim Związku Koszykówki i Polskiej Ligi Koszykówki S.A. (wszędzie Piesiewicz był tam prezesem) wszczęła w marcu ubiegłego roku Prokuratura Regionalna w Gdańsku. Prokuratura podejrzewa, że wystawiał on – w ramach prowadzonej własnej jednoosobowej działalności gospodarczej – nierzetelne faktury VAT w sumie na ok. 9,3 mln zł. Miały one poświadczać nieprawdę o rzekomym świadczeniu przez Piesiewicza usług pośrednictwa handlowego. Według prokuratury – usługi były fikcyjne, jednak zarzutów do dziś mu nie postawiono. On sam temu zaprzecza.
Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że wątkiem tego śledztwa są trzy nietypowe umowy podpisane przez PKOl na cesję wierzytelności. Dłużnikiem PKOl miał być Międzynarodowy Komitet Olimpijski. To tu stroną jest żona prezesa PKOl – Agnieszka Piesiewicz.
wartość wierzytelności jaką PKOl przepisał na Agnieszkę Piesiewicz
Pierwsza umowa nosi datę 16 kwietnia 2024 r. Z ramienia PKOl podpisał ją nie prezes Piesiewicz, ale Grzegorz Kotowicz, skarbnik i Marek Pałus, sekretarz generalny pełniący obowiązki prokurenta. Czego dotyczy? Współpracy i przystąpienia do wierzytelności z warunkową umową cesji wierzytelności z Agnieszką Piesiewicz. Na jej podstawie weszła ona w prawa i obowiązki Polskiego Komitetu Olimpijskiego wobec Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego wymagalnej wierzytelności w kwocie 535 tys. dol. Po ówczesnym kursie dolara to kwota prawie 2,2 mln zł.
Agnieszka Piesiewicz nie była jedyna. 24 i 26 kwietnia podpisano jeszcze dwie podobne umowy: z Ewą Bachańską oraz spółką Massimo Found. Tym razem na umowach widnieją podpisy prezesa Radosława Piesiewicza i sekretarza Marka Pałusa. Umowy mają podobną treść (o współpracy i przystąpieniu do wierzytelności z warunkową umową cesji wierzytelności PKOl wobec Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego). Ewa Bachańska przejęła wierzytelność PKOl na kwotę 700 tys. zł, a spółka Massimo Found – 3 mln zł. Prokuratura prowadzi w tej sprawie dochodzenie o wyrządzeniu Polskiemu Komitetowi Olimpijskiemu znacznej szkody majątkowej. – Nie udzielamy szczegółowych informacji na temat ustaleń śledztwa. Potwierdzam jedynie, że taki wątek jest częścią tego śledztwa – mówi prok. Mariusz Marciniak, rzecznik gdańskiej prokuratury.
Prezesem spółki Massimo Found (z kapitałem zakładowym 5 tys. zł) jest Daniel Dębecki, radca prawny z Warszawy, ale właścicielem jej jest Waldemar Bronowski, również radca prawny. W spółce Massimo Found jest obecnie kurator sądowy ustanowiony przez Sąd Okręgowy w Warszawie. To przepis, który stosuje się wobec strony, która nie ma organu zdolnego ją reprezentować.
Czytaj więcej
Radosław Piesiewicz został aresztowany na trzy miesiące, więc na razie nie może sprawować swojej funkcji. Adwokat, dr Marcin Wojcieszak nie ma wątp...
Dębecki jest nieuchwytny. Wysłaliśmy maile na adres jego kancelarii (jej strona jest nieaktywna) oraz innej kancelarii Biznesteka, w której ma pracować – nie odpowiedział na nasze pytania. Bronowski, mimo że odznacza się w kilkunastu spółkach, nie podaje numeru kontaktowego. – To nie jest podmiot, który pożycza pieniądze komitetom olimpijskim z powodów biznesowych. To prywatny wehikuł dwóch prawników od upadłości – mówi o Massimo Found jeden z naszych rozmówców.
Kim jest Ewa Bachańska? Potwierdziliśmy w Polskim Związku Koszykówki, że to żona prezesa Grzegorza Bachańskiego, który był w 2024 r. członkiem zarządu PKOl z listy Polskiego Związku Koszykówki, wiceprezesem związku przy Piesiewiczu, a w październiku 2024 r. zastąpił go jako prezes PZKosz.
Chcieliśmy porozmawiać o umowach z Markiem Pałusem, sekretarzem generalnym PKOl. Mimo próśb o kontakt złożonych w jego kancelarii radcowskiej w Katowicach – nie oddzwonił. Radosław Piesiewicz został tymczasowo aresztowany w związku ze śledztwem Zondacrypto. Prokuratura zarzuca mu m.in. płatną protekcję w UOKIK w zamian za drogi zegarek.
PKOl: „Pożyczkodawcy” nic nie zarobili, PKOl nic nie stracił
Po co komitet oddał wierzytelności prywatnym osobom i spółce? Do czego miał służyć ten manewr? Od PKOl otrzymujemy zadziwiającą odpowiedź.
„Umowa o przystąpieniu do wierzytelności i warunkowej cesji wierzytelności jest umową nienazwaną w rozumieniu przepisów prawa cywilnego. Celem takich umów jest poprawienie bieżącej płynności finansowej i w kontekście bardzo dużych wydatków PKOl związanych z organizacją wyjazdu i pobytu Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu. Umowa taka, z samej istoty jej warunkowości, nie powoduje wejścia kogokolwiek w czyjekolwiek prawa. PKOl w całym okresie obowiązywania umowy był właścicielem aktywów objętych umową. Zawarta umowa nie dotyczyła jakiejkolwiek egzekucji wierzytelności, bowiem ta, na dzień zawarcia umowy, była niewymagalna a termin płatności kwot objętych umową przypadał na grudzień 2024 r.” – odpisuje na pytania „Rzeczpospolitej” biuro komunikacji Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Czytaj więcej
Zeznania Przemysława Krala pogrążają kolejnych polityków PiS. Według informacji „Rzeczpospolitej” prokuratura bada inwestycję w kryptowaluty ważneg...
PKOl przyznaje, że Agnieszka Piesiewicz „umowę podpisała jako osoba prywatna”. I zapewnia, że „PKOl otrzymał 100 proc. kwoty objętej umową, a p. Agnieszka Piesiewicz nie otrzymała z tytułu zawarcia umowy żadnego wynagrodzenia”. Podobnie zresztą jak Ewa Bachańska i Massimo Found.
Czemu miały więc służyć te umowy? „PKOl zdecydował się na ich zawarcie w celu poprawy bieżącej sytuacji finansowej. Warunki tych umów były dla PKOl korzystniejsze niż standardowe warunki umów o podobnym charakterze (kredyt, pożyczka, faktoring itp.)” – wyjaśnia PKOl.
Rodzina Radosława Piesiewicza stała się wierzycielem instytucji, którą jako prezes kieruje
Co to za dziwna pomoc finansowa, skoro nikt nie zyskał i nikt nie stracił? – pytamy Roberta Nogackiego, radcę prawnego specjalizującego się w finansach, wspólnika Kancelarii Prawnej Skarbiec.
– Skoro komitet dostał 100 proc., a druga strona nie wzięła wynagrodzenia, to ekonomicznie była to nieoprocentowana pożyczka pomostowa. Pieniądze wpłynęły do komitetu, a kontrahenci odebrali dokładnie tyle, ile dali. Zostaje pytanie ciekawsze: jak te umowy zaksięgowano? – zastanawia się Robert Nogacki. Jego zdaniem „PKOl ma rację, że nikt nie da warunków lepszych niż 0 proc.”. – Bank sprzedaje czas i bierze za to procent. Tu ktoś oddał czas za darmo, a w organizacji żyjącej z publicznego zaufania pytanie „dlaczego za darmo” jest ważniejsze niż pytanie „ile” – podkreśla prawnik.
Ile PKOl zaoszczędził na tym, że nie wziął pożyczki w banku? – Osiem miesięcy nieoprocentowanego finansowania i pół miliona dolarów to przy ówczesnych stopach 20-30 tys. dol. odsetek, których nikt nie wziął. Nie zarzucam nikomu złej woli. Zwracam uwagę, że rodzina prezesa stała się wierzycielem instytucji, którą prezes kieruje, i to wierzycielem z prawem do jej najbezpieczniejszego aktywa – ocenia Nogacki.
Czytaj więcej
Giełda kryptowalut Zondacrypto otrzymała szerokie prawa do wykorzystywania wizerunku obecnych i byłych polskich olimpijczyków. Wirtualna Polska i T...
Dlaczego MKOl zwlekał z pieniędzmi dla polskiego komitetu? Prawnik przypomina, że MKOl płaci punktualnie, dopóki nie ma wątpliwości co do zarządzania komitetem. – Indiom w 2024 r. wstrzymał wypłaty właśnie z powodu sporów wewnętrznych i problemów z zarządzaniem. Jedyne ryzyko tej wierzytelności wytwarza więc samo kierownictwo komitetu – dodaje prawnik. A jesienią 2024 r. spółki z udziałem Skarbu Państwa wypowiadały już umowy sponsorskie PKOl, a Orlen zawiesił wpłaty.
Kontrakty menadżerskie w Pekao S.A. były nieważne? Czy Agnieszka Piesiewicz będzie musiała zwrócić pieniądze?
To nie jedyne kłopoty, w jakich znalazła się Agnieszka Piesiewicz. Przed sądem cywilnym w Warszawie toczy się proces z powództwa Pekao S.A. wytoczony pięciu byłym doradcom zarządu banku, w tym Agnieszce Piesiewicz. Wykrył je audyt przeprowadzony po objęciu prezesury przez Cezarego Stypułkowskiego. Pięciu doradców w czasach jego poprzednika, prezesa Leszka Skiby, w tym żona szefa PKOl, otrzymało – jak informuje „Rzeczpospolitą” bank – ponad 11 mln zł. Samo Pekao S.A. nie chce podać, ile z tego otrzymała żona prezesa PKOl, powołując się na obowiązek ochrony danych osobowych.
„Ze względu na stwierdzone nieprawidłowości w obszarze kadrowym, bank, przy wsparciu renomowanych kancelarii prawnych, szczegółowo przeanalizował działalność w tym zakresie. Na podstawie wyników audytów podejmowane były stosowne działania. Po uprzednich wezwaniach do zapłaty, bank skierował pozwy przeciwko pięciu byłym doradcom zarządu o zapłatę z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia będącego efektem nieważności umów o pracę. Aktualnie trwają postępowania na etapie I instancji” – odpowiedział na pytania „Rz” Pekao S.A. Na szczegółowe kwestie – w czym miała doradzać Agnieszka Piesiewicz, jakie umowy z nią podpisano, jaki jest efekt jej pracy – bank już nie odpowie.
Rok temu „Gazeta Wyborcza” opublikowała jednak treść listu prezesa Stypułkowskiego do pracowników, w którym – bez nazwisk i konkretów – ujawnił wyniki wewnętrznego audytu. Prezes przyznaje w piśmie, że wykryto m.in. „zatrudnianie osób o wątpliwych z punktu widzenia celu działania banku kwalifikacjach i określenie ich wynagrodzeń niewspółmiernie do niejasno sformułowanych zadań, a także tolerowanie zjawisk zatrudniania osób, których obecności w pracy i wykonywania jakichkolwiek czynności nie dało się potwierdzić w dokumentacji banku”.
Czytaj więcej
Trzy miesiące w areszcie i widmo odwołania ze stanowiska. Po zatrzymaniu Radosława Piesiewicza PKOl zwołał pilny zarząd, na którym mogą zapaść decy...
Poza Agnieszką Piesiewicz, jak podała „Wyborcza”, doradcami zarządu byli: Jarosław Olechowski (dziennikarz związany z TV Republika), Małgorzata Raczyńska-Weinsberg, Ryszard Madziar (burmistrz Wołomina, polityk PiS) i Rafał Bukowski. Był to czas ministra aktywów państwowych Jacka Sasina, któremu bank podlegał. Sasin to znajomy i protektor kariery Radosława Piesiewicza.
Według ustaleń Onetu żonę Piesiewicza zatrudniono we wrześniu 2022 r. W umowie nie umieszczono jednak zakresu obowiązków, a jedynie cele, w tym „wspieranie koncepcyjne działu marketingu” oraz „opiniowanie komunikacji marketingowej”. Za swoją półroczną pracę żona miała otrzymać 1,15 mln zł, co w przeliczeniu daje pensję w wysokości 164 tys. zł miesięcznie.
Z naszych informacji wynika, że miesięcznie (była na kontrakcie menadżerskim) były to znacznie mniejsze kwoty – początkowo po 50 tys. zł, podwyższone do 58 tys. zł. Być może kwota finalna to efekt odprawy lub wypłaty innych apanaży.